Witajcie długo poszukiwane owieczki!
W dzisiejszej Liturgii Słowa Bożego słyszymy trzy przypowieści. Lecz ja skupię się na jednej, mojej ulubionej- o zagubionej owieczce.
"Któż z was, kto ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła". Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia" (Łk 15, 4-7).
Pewnie każdy z Was coś kiedyś ważnego zgubił.
Mi to zdarzyło się we wtorek. Odczepił mi się Jezus z krzyżyka, który dostałam od mojego dobrego kolegi, a to jest jedyny krzyżyk jaki mam. O tyle dla mnie ważny, że zawsze mogłam spojrzeć na Jezusa, gdy czułam, że mój krzyż, który dźwigam jest dla mnie zbyt ciężki. W dodatku jest to krzyżyk św. Benedykta, który zawsze chciałam mieć. A że przeżywam duchową pustynię, to jeszcze bardziej poczułam się opuszczona, kiedy odczepił się Jezus z krzyżyka. Wiadomo, krzyż też jest ważny, ale co to za krzyż z dziurami, na którym nie ma Jezusa? Kogoś najważniejszego, ukazującego, że jest Zmartwychwstanie.
Bardzo się źle czułam z tym, że zgubił mi się Jezus. Wszędzie Go szukałam, na biurku, nawet na łóżku, czy gdzieś tam nie został. Było mi bardzo smutno, czułam się opuszczona i chciało mi się płakać. Zgubiłam coś dla mnie bardzo ważnego. A Wy, jak się czujecie, kiedy coś zgubicie? Czy szukacie tak długo tej rzeczy, aż w końcu ją znajdziecie? Czy jesteście na tyle zdeterminowani, cierpliwi?
Lecz dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że Jezus szuka tej jednej jedynej ważnej owieczki dla Niego, a zostawia pozostałe stado. Szuka tej zaginionej, dopóki jej nie znajdzie. To mi pokazuje, że Jezus zawsze mnie szuka, kiedy się zgubię, że to raczej ja Go zostawiam, a nie On mnie. To ja Go często gubię z moich oczu, czy też poprzez grzech. Mimo, że ja nie potrafię Go odnaleźć, On zawsze mnie odnajdzie we właściwym momencie. Dla Niego jestem kimś drogocennym, że warto nawet czasem rzucić się w ogień, by mnie nie stracić. A kiedy mnie odnajdzie, raduje się tak, że sprasza wszystkich znajomych na imprezę! Wyobrażaliście to sobie tak kiedyś? Każdy z Was z osobna, jest bardzo ważny dla Jezusa! Jeśli gdzieś błądzicie w swoim życiu, może nawet jesteście uwikłani w nałogi, to Jezus nie pozwoli Wam zginąć! On będzie Was zawsze szukał, aż pozwolicie Mu się odnaleźć. Gdy Was już znajdzie, weźmie Was czule w swoje ramiona, przytuli mocno do Serca i będzie cieszył się, że Was odnalazł! Wyprawi przyjęcie z tej okazji, by i inni się radowali! Tak bardzo Jezus się cieszy, kiedy wracacie do Niego, gdy zgrzeszycie i nawracacie się poprzez Sakrament Pojednania. On tam jest i czeka na Was każdego dnia! Zawsze! Tylko pozwólcie Mu się odnaleźć, pozwólcie Mu dotknąć Was czułą miłością i przytulić mocno, tak jak matka przytula niemowlę.

A na koniec rozważanie ks. Jana Twardowskiego:
"Aby nie zgubić się Jezusowi, trzeba pamiętać o jednej prawdzie: Łaska Boża jest każdemu potrzebna do zbawienia. Zagubiona owca mogła zdobywać się na wysiłek, by się uwolnić i trafić do najbliższych. Mogła wyszarpywać się z krzaków, ale sama nie zdołałaby się oswobodzić. Musiały jej pomóc ręce pasterza. I to jest jedna z prawd chrześcijan: nikt nie może sam zbawić siebie własnym wysiłkiem. Zbawienie przychodzi spoza nas. Naszym zbawicielem jest Jezus i ci, którymi On się posługuje. Radosna przypowieść, bo uświadamia nam, jak jesteśmy ważni dla Boga, choć nieraz wydaje się, że już jesteśmy zgubieni na amen".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!