Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

"Nieustraszona. Pokonaj własne demony i kochaj całym sercem" Sonji Corbitt - recenzja

Kochane Owieczki!
To kolejna recenzja książki dedykowanej kobietom. Ostatnio dostawałam same takie :) Oczywiście znajdą się tu jeszcze recenzje książek nie tylko dla kobiet :)

Autor: Sonja Corbitt
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 272
       Książkę Sonji Corbitt dostałam w czasie, gdy sama przechodziłam dość ciężką walkę duchową. Nie widziałam wtedy żadnego rozwiązania, nie miałam pomocy. Nikt nie chciał mi pomóc, a jedynym rozwiązaniem, jakie miałam i gdzie mogłam otrzymać odpowiednią pomoc, zostało mi to zabronione. Bóg przysłał mi pomoc poprzez książkę, jak również opaskę na rękę, która miała mi przypominać o tym, że w Jezusie jestem „nieustraszona”.
     „Nieustraszona” nie należy do łatwych książek. Jest napisana w ciężkim języku, choć opisuje łatwe rzeczy do zrozumienia. Już na początku znajdywałam odpowiedzi na moje pytania, co z czego u mnie wynika. Dużą pomocą w każdym rozdziale było podsumowanie na końcu, przydatne fragmenty z Pisma Świętego, które były wypisane. Pomocne były również pytania, które skłaniały do dłuższej refleksji. Stopniowo z każdym rozdziałem spisywałam sobie na oddzielną kartkę fragmenty z Biblii, które mi pomogą w walce duchowej.
     Autorka pisała w książce, że Bóg może robić nam tzw. sprawdziany z danego tematu, co było przedstawione. Tak się zdarzyło u mnie. Pan Bóg zrobił mi kilka takich dość mocnych sprawdzianów, przez które nie mogłam czytać książki przez kilka tygodni. Przeczytanie książki zajęło mi w sumie 4 miesiące z kilku tygodniowymi przerwami z powodu tak mocnej walki duchowej, której doświadczałam w tym czasie.
       Ciekawostką i zaskoczeniem dla mnie był rozdział, w którym była poruszana historia Izraelitów. Dowiedziałam się, że manna, która spadała z nieba miała smak taki, na jaki ktoś miał ochotę. Na marudzenie dzieci z powodu podawanego obiadu, autorka książki znalazła sposób. Kupiła makaron, który był ulubionym daniem jej syna. Na śniadanie, obiad i kolację miał do zjedzenia makaron. Następnego dnia nie chciał już go jeść. Sonja opowiedziała synowi historię o Izraelitach, o mannie i przepiórkach i uświadomiła go, że okazuje jej niewdzięczność, gdy narzeka na to, co podaje na obiad. Zapytała go, czy chciałby jeść makaron dopóki mu by nie wyszedł nosem. Od tamtej pory już nigdy nie słyszała, by chłopiec grymasił przy obiedzie.
       Chociaż to poradnik dla kobiet, to walki duchowej doświadcza każdy chrześcijanin. To temat uniwersalny i w tej książce są poruszone kwestie uniwersalne. Bardzo ciekawym doświadczeniem było wyobrażenie sobie, jak wkładam całą zbroję do walki na siebie, taką jaką mieli żołnierze i jak to opisała autorka. W Liście do Efezjan w rozdziale 16 jest opisane, czym jest ta zbroja i jak ona wygląda. 
Na końcu książki zaskoczyło mnie znaczenie historii proroka Eliasza i jego depresji. Okazuje się, że depresja jest konieczna do duchowego wzrostu, ponieważ jest to naturalny proces wyzbywania się czegoś, co jest nam już niepotrzebne. Bóg wykorzystał depresję Eliasza. Na początku był przy nim, pozwalał mu odpoczywać i spać. Eliasz mógł odzyskać siły, by później móc wyruszyć w długą wędrówkę. To jest dla mnie niezwykła historia. Nigdy na nią tak nie patrzyłam z tej strony. Dowiedziałam się również, że regularna modlitwa powoduje niższą częstotliwość lęków i depresji. Modlitwa i medytacja obniżają ryzyko chorób psychicznych i chorób serca, jak również poprawiają nasz system odpornościowy!
Chcesz być Nieustraszona? Pokonaj własne demony i kochaj całym sercem! Ta książka wiele Ci wyjaśni, co z czego wynika. Pomoże Ci zrozumieć taktyki nieprzyjaciela i pokaże odpowiednie narzędzia, które będą pomocą w walce. 
Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

poniedziałek, 13 listopada 2017

"Stworzona przez Boga. Stać się kobietą, jaką Bóg chciał, abyś była" Tammy Evevard - recenzja

Drogie Owieczki!
Dawno nie wstawiałam żadnej recenzji przeczytanej przeze mnie książki. Chciałam tę recenzję skończyć i wstawić w październiku, ale jakoś się nie udało. Dziś recenzja książki szczególnie z dedykacją dla kobiet. Książka autorki Tammy Evevard, pt.: "Stworzona przez Boga. Stać się kobietą, jaką Bóg chciał, abyś była". Książkę tę przeczytałam już dawno temu, bo jakoś w sierpniu, ale jak widać nie miałam motywacji, by ją zrecenzować.

Autor: Tammy Evevard
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 151
     Książka Tammy Evevard jest zdecydowanie o kobietach i dla kobiet. Żaden mężczyzna nie zrozumie tej książki, chyba, że będzie czytał ją ze swoją dziewczyną, narzeczoną, czy żoną.
Tę książkę czytałam jednym tchem, bo jest ona napisana prostym, płynnym językiem. Zawiera ona zarówno odniesienia do Pisma Świętego, przykładów biblijnych kobiet, jak również przykłady z życia samej autorki lub jej przyjaciółek, czy też i innych kobiet, które poznała. Są one autentyczne i pokazują, jak człowiek wiele uczy się na błędach.
      Autorka książki porusza serce czytelnika w niezwykły sposób, pisząc z pełną miłością, pewnością tego, o czym pisze. W książce urzekła mnie opisana bajka o Umiłowanej, czyli o dziewczynce, która była księżniczką, a gdy doznała wypadku, nie pamiętała, kim jest. Kobieta, którą spotkała, wmówiła jej, że jest wieśniaczką i dała jej stos szmat do założenia. Zamieszkała u niej. A pewnego dnia zobaczyła orszak, w którym brali udział król z królową, czyli jej prawdziwi rodzice. Kiedy ją poznali, chcieli, by z nimi wróciła do zamku. Lecz ona ich nie pamiętała, nie uwierzyła w to, że była księżniczką i wróciła do swojej chaty.
     Tammy Evevard poprzez tę bajkę pokazuje swoim czytelniczkom, że często jest również tak w ich życiu, że nie potrafią uwierzyć w to, że są godne by być córką Króla. To prawda, że wiele kobiet nie wierzy w to, że jest księżniczką. Nie czują się godne tego tytułu, bo przez lata wierzyły w kłamstwa innych na swój temat. Na koniec tego rozdziału znajdują się piękne słowa, które chciałabym tu zacytować: „Witaj w domu! Czekałem na ciebie! Czekałem, aby ponownie pokazać ci twój zamek. Spójrz na te piękne suknie, należą do ciebie! Zdejmij te łachmany strachu! Korona twojego stworzenia czeka tutaj, abyś ją założyła! Zdejmij tę połamaną koronę rozpaczy! Moja piękna córko, jesteś w domu. I ty, tak, ty, moja umiłowana, jesteś absolutnie i całkowicie kochana przeze mnie, twojego Ojca. Witaj w domu. Jesteś tutaj tak bardzo mile widziana”. Każda dziewczyna, kobieta chciałaby usłyszeć takie słowa. Przyjmij je do siebie.
     Książka ta zawiera wiele takich poruszających przykładów. Autorka pokazuje, jak ważne jest to, by być pewną siebie kobietą i wierzyć w swoją prawdziwą wartość. Zachęca, by kobiety wierzyły, że są niesamowitym cudem w oczach Boga. Nie wszystkie historie w tej książce są radosne, jak to w życiu, ale dają nadzieję na lepsze życie, jeśli tylko pozwoli się kochać Bogu i nazywać siebie przez Niego swoją księżniczką. Bardzo polecam przeczytać tę wspaniałą książkę, która daje do myślenia.

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

sobota, 23 września 2017

"Być jak Hiob. Doświadczenie Boga w kryzysie" ks. Michała Olszewskiego SCJ - recenzja

Drogie Owieczki!
Już ponad miesiąc nic nie wstawiałam tutaj na bloga, za co przepraszam. Choć chciałam pisać regularnie co niedzielę, ale jakoś nie jest to u mnie możliwe z pewnych względów. Chciałabym Wam przedstawić kolejną książkę ks. Michała Olszewskiego. Na początku ciężko mi było się zabrać za czytanie, ale w końcu jakoś przeczytałam. Książkę tę przeczytałam w lipcu, lecz jakoś nie mogłam się zabrać za napisanie jej recenzji. Jest to książka, która porusza temat kryzysu wiary i doświadczenia Boga w tym kryzysie.

Autor: Ksiądz Michał Olszewski SCJ
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 110
     Książkę ks. Michała Olszewskiego SCJ pt.: „Być jak Hiob. Doświadczenie Boga w kryzysie” zaczęłam czytać, kiedy sama byłam w kryzysie.
     Książka ta nie ma osobnego wstępu, ani zakończenia. Rozpoczyna się rozdziałem, w którym znajduje się historia biblijnego Hioba. W tym rozdziale ks. Michał zachęca: „my musimy być takimi ludźmi – ludźmi, którzy z Panem Bogiem chodzą na co dzień pod rękę, którzy z Panem Bogiem są cały czas blisko, którzy z Panem Bogiem układają plany życiowe, którzy z Panem Bogiem rozmawiają, którzy do Pana Boga lgną. Tym, co cechowało Hioba i cechuje każdego człowieka Bożego jest praktyka codziennej modlitwy. Nie ma możliwości, byśmy byli ludźmi Bożymi, jeśli się nie modlimy”. Modlitwa może nas uratować w czasie kryzysu.
     Ksiądz Michał opisuje również ważną rzecz. Bóg może dopuścić działanie diabła w naszym życiu. Może pozwolić mu doświadczać nas cierpieniem. Z drugiej strony podkreśla również, że wiele osób w dzisiejszym świecie przypisuje zło Panu Bogu. A to człowiek jest sprawcą zła, który źle wykorzystuje wolną wolę. Kiedy człowiek jedzie samochodem pod wpływem alkoholu i traci życie, to jest jego wina. Kiedy przekracza prędkość i giną niewinni ludzie, to jest również jego wina. Grzech sprowadza śmierć. Autor podkreśla również, jak ważne jest posłuszeństwo Bogu i zwierzchnikom Kościoła. Przykładem, gdzie ksiądz i świeccy wypowiedzieli posłuszeństwo Kościołowi i Ojcu Świętemu jest ks. Natanek. Ksiądz Michał Olszewski tak pisze: „Episkopat Polski zakazał uczestniczenia w nabożeństwach z księdzem Natankiem, a ludzie pielgrzymkami podążają do Grzechyni, łamiąc zakaz Ojca Świętego, bo uważają, że ksiądz Natanek jest mądrzejszy niż Ojciec Święty i oni są mądrzejsi od Ojca Świętego”.
     Autor zachęca również, by nie używać wulgaryzmów, ponieważ jest to język diabła. Ksiądz Michał odkrył to podczas odprawiania egzorcyzmów. Do znaków działania złego ducha wymienia również pychę, kłamstwo, perfidię działania oraz tłumaczenie siebie.
     W książce tej urzekła mnie historia, którą już słyszałam kiedyś, ale w trochę innej formie. Kiedy jesteśmy w kryzysie, kiedy cierpimy, doświadczamy trudów choroby, Bóg wtedy niesie nas na rękach. Poruszają również świadectwa ludzi, których ksiądz Michał poznał. Z książki dowiedziałam się, że aby przetrwać kryzys, trzeba trwać przy Słowie Bożym, przynajmniej rozważać je nawet 5-10 minut, ale codziennie. Autor książki dzieli się, że jego kapłaństwo uratowała medytacja z fragmentami o świętym Piotrze. On zdradził Jezusa trzykrotnie. Jeśli i Ty masz podobnie, zdradzasz Jezusa swoimi grzechami, słabościami, masz kryzys w wierze, postaraj się codziennie być wiernym medytacji Słowu Bożemu. Na pewno przyniesie to owoce, jeśli nie od razu, na pewno w przyszłości.
     Bardzo polecam przeczytać tę wartościową książkę, która pokazuje, czym jest walka duchowa, którą toczymy. Walka o naszą wiarę.

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

środa, 2 sierpnia 2017

"KERYGMAT - DOTKNIJ, ZOBACZ, TO JA JESTEM" ks. Michała Olszewskiego SCJ - recenzja

Kochane Owieczki!
Chciałabym się podzielić z Wami kolejną recenzją książki. Tym razem jest to książka sercanina, księdza Michała Olszewskiego, pt.: "KERYGMAT. DOTKNIJ, ZOBACZ, TO JA JESTEM".

Autor: ks. Michał Olszewski SCJ
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 176
„
     "KERYGMAT. DOTKNIJ, ZOBACZ, TO JA JESTEM” to niewielka książeczka autorstwa ks. Michała Olszewskiego SCJ. Opisane są w niej prawdy wiary chrześcijańskiej, które mają na celu odnowić i ożywić wiarę tych osób, które nie żyją w przyjaźni z Bogiem.
     Książka jest napisana lekkim językiem, przystępnym dla każdego. Zrozumie ją każdy. Ksiądz Michał Olszewski SCJ podaje piękne przykłady z życia, jego kapłańskiej posługi jako egzorcysty. To sprawia, że książka ta jest bardziej wiarygodna, autentyczna. 
     Poruszyło mnie świadectwo opisane w pierwszym punkcie kerygmatu. Ksiądz Michał napisał w tym punkcie, czyli pierwszym rozdziale o tym, że spotkał kiedyś rodzinę, gdzie słowo „kocham cię” spowodowało rewolucję. Ojciec tej rodziny było mocno uzależniony od alkoholu. Nic mu nie pomagało, ani terapie, ani lekarstwa. Cały czas wpadał w ciągi alkoholowe. Pewnego dnia, gdy siedział po kolejnym zapiciu, postanowił wyprowadzić się z domu, by nie krzywdzić swojej rodziny. Wtedy naprzeciwko niego usiadła jego osiemnastoletnia córka, wzięła jego ręce w swoje i powiedziała: „Tato, kocham cię”. Po tych słowach nigdy już nie wziął alkoholu do ust. Tak go uzdrowiły słowa jego córki. Ksiądz Michał dalej pisze, że skoro ludzkie słowa potrafią tak uzdrowić, to co dopiero słowa Boga skierowane do człowieka. 
     Ksiądz Michał Olszewski SCJ również mocno pisze o tym, że grzechy nie mają nóg, natomiast niosą one za sobą konsekwencje. Zachęca również osoby, które żyją w związkach niesakramentalnych, by nie rezygnowały z Mszy Świętej, ani ze spowiedzi, mimo nie otrzymania rozgrzeszenie, lecz by przyjmowały Komunię Świętą duchowo. Ksiądz Michał pisze również: „Pamiętaj, nie daj się smutkowi po spowiedzi, bo to zły duch chce ci odebrać radość z rozgrzeszenia i radość z otrzymanej łaski”.
     W tej książce urzekła mnie jeszcze jedna historia. A mianowicie przykład o wierze i zaufaniu. Ksiądz Michał Olszewski podaje przykład swojego współbrata, który został zaproszony na urodziny córeczki jego znajomych. Dobrze ją znał i wiedział, co lubi. Postanowił, że zrobi jej pudełko, w którym będzie wszystko, co ona kocha najbardziej. A najbardziej kochała kolorowe motyle, misie, kotki i pieski. Kiedy przyszedł do tej dziewczynki, stanął przed nią i powiedział do niej: „Przyniosłem ci na urodziny wszystko, co kochasz najbardziej. W tym oto malutkim pudełeczku zmieściłem pięćdziesiąt dwa motyle,  pięćdziesiąt misiów, pięć kotków i trzy pieski. Ksiądz zapytał ją, czy jej wierzy i powiedział, że przecież go zna. Dziewczynka odpowiedziała, że wierzy. Rzeczywiście tak było. W tym małym pudełeczku znalazły się pięćdziesiąt dwa kolorowe motyle w postaci kolorowych naklejek na zeszyty, pięćdziesiąt misiów żelków, pięć kotków i trzy pieski w postaci małych figurek. Takie pudełko również może nam ofiarować Bóg. On chce, byśmy mieli takie pudełko na wiarę.
     Bardzo polecam przeczytać tę małą książeczkę, która jest pełna pięknych świadectw, napisana również z humorem. Czyta się ją bardzo szybko. Kup, weź do ręki, przeczytaj i doświadcz sam kerygmatu!

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

sobota, 29 lipca 2017

"Cztery pory miłości" Beaty Agopsowicz - recenzja

Drogie Owieczki!
Niestety jakoś ostatnio miałam dużo spraw na głowie, przez co miałam mało motywacji, by coś przeczytać. Musiałam też ogarnąć sprawy z promocją mojej autorskiej książki. Mam nieco zaległości w zobowiązaniu Wydawnictwa eSPe, za co przepraszam. Chciałabym się podzielić z Wami recenzją książki Beaty Agopsowicz, pt.: "Cztery pory miłości".

Autor: Beata Agopsowicz
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 275
Tu można kupić: http://xn--boskieksiki-4kb16m.pl/product-pol-920-CZTERY-PORY-MILOSCI.html
     Autorka powieści „Cztery pory miłości” – Beata Agopsowicz, jak się dowiadujemy z okładki książki, jest z zawodu pedagogiem, doradcą życia rodzinnego. Tematyka powieści i jej problematyka związana jest ściśle z zawodem autorki.
     „Cztery pory miłości” można określić jako „chrześcijański harlequin”. Jest to historia młodego małżeństwa, które przeżywa poważny kryzys. Mało brakuje, by doszło do najgorszego. Choć mogłoby się wydawać, że małżeństwo zawarte sakramentalnie od początku miało właściwy fundament, to w rzeczywistości dzieje się zupełnie inaczej. Obydwoje małżonków oddaliło się od Boga, a jeszcze bardziej zaczęli oddalać się od siebie nawzajem, gdy na ich drodze pojawiają się nowe sympatie. 
     Tak, jak w ciągu roku są cztery różne pory, tak i w tym młodym małżeństwie są cztery pory, które odzwierciedlają ich stan emocjonalny, psychiczny i duchowy. Ta powieść pokazuje również, jak wielki wpływ na naszą teraźniejszość ma nasza przeszłość, wspomnienia i zranienia z dzieciństwa. Jeśli nie wybaczymy komuś, kto nas zranił w przeszłości, nie możemy normalnie funkcjonować w teraźniejszości. Historia Asi i Marka pokazuje, jak ważne jest przebaczenie i jak wiele zmienia.
     „Cztery pory miłości” to piękna i poruszająca powieść, która uczy, jak walczyć o to, co ważne i by swoje życie i relacje budować na Bogu. Bardzo polecam przeczytać tę przepiękną, wartościową książkę. Już pierwsze strony sprawią, że nie będziesz mógł się od niej oderwać!

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

poniedziałek, 13 marca 2017

„Apokalipsa Świętego Jana. Powieść graficzna” Pawła Kołodziejskiego i o. Cypriana Moryca - recenzja

Kochane Owieczki!

Chciałabym się z Wami podzielić kolejną recenzją książki, którą przeczytałam, a raczej bardziej obejrzałam :)

Autor: Paweł Kołodziejski, o. Cyprian Moryc OFM
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 80
Tu można kupić: http://xn--boskieksiki-4kb16m.pl/product-pol-934-APOKALIPSA-SWIETEGO-JANA-Powiesc-graficzna.html
    W moje ręce wpadła dość nietypowa powieść. Chociaż… czy to na pewno powieść? Trzeba przyznać, że jest to książka bardziej do oglądania, niż do czytania. Głównym autorem jest Paweł Kołodziejski, który w graficzny sposób przedstawił Apokalipsę Świętego Jana, bo o tym właśnie jest ta powieść. 
      Z wielkim szacunkiem podziwiam wykonaną pracę i wkład w tę książkę. Na pewno wymagała ona poświęcenia wielu godzin nad wszystkimi szczegółami: obrazków, obrazów, wizji apokaliptycznych. 
    Książka łączy w sobie grafikę i tekst. Jest przedstawiona w formie komiksu, choć nieco przerażającego. Niektóre obrazy są mocno przedstawione, pokazujące straszne czyny i rzeczy, których człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Taka rzeczywistość jednak została opisana w Apokalipsie Świętego Jana. Taka Apokalipsa może wydarzyć się na naszych oczach. Mnie osobiście poruszył obraz małego dziecka w łonie matki. Można również zobaczyć Jezusa wśród wielu młodych, bardzo radosnych i uśmiechniętych twarzy. Jak można się domyślić, są to twarze świętych, niekoniecznie nam znanych.
    „Powieść graficzna Apokalipsy Świętego Jana” na pewno może budzić wiele kontrowersji. Mnie osobiście trochę ona przeraża, ale i zadziwia i budzi nadzieję, że jeśli będę szła za Jezusem, to On się mnie nie wyprze i zaprosi mnie do Nowego Jeruzalem, gdzie nie będzie płaczu, cierpienia i chorób.
    W końcowym posłowiu o. Cyprian Moryc pięknie wyjaśnia przesłanie Apokalipsy w obecnych czasach. Symbol spożywania księgi przez anioła opisuje jako najpiękniejszy rytuał, który spotykamy w Apokalipsie Świętego Jana. Ojciec Cyprian Moryc ujmuje to w ten sposób: „tajemniczy gest karmienia Słowem Bożym jest parafrazą zdrowej duchowej diety – jedynej autentycznej diety cud”. 
    Warto zobaczyć, obejrzeć i przeczytać tę dość nietypową Apokalipsę Świętego Jana!

środa, 1 marca 2017

Uwielbienie i dziękczynienie - recenzja książki Jeffa Cavinsa

Kochane Owieczki!
Czas na polecenie kolejnej książki, którą dopiero co udało mi się przeczytać. A jest to wspaniała książka Jeffa Cavinsa: "Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia".

Autor: Jeff Cavins
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 231
Tu można kupić: http://xn--boskieksiki-4kb16m.pl/product-pol-899-UWIELBIENIE-I-DZIEKCZYNIENIE-Biblijne-klucze-do-radosnego-zycia.html
            Jeff Cavins to dyrektor do spraw ewangelizacji w Archidiecezji Saint Paul i Minneapolis. Jest autorem kilku książek, w tym: „Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia”, która ukazała się w 2016 roku dzięki Wydawnictwu eSPe.
            Książkę: „Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia” czytałam wręcz z wypiekami na twarzy. Jest to świetny, praktyczny przewodnik, który nie tylko uczy, ale i motywuje do codziennego uwielbienia i dziękczynienia Bogu. Według mnie ta książka jest o wiele lepsza od znanej książki Merlina Carothersa „Moc uwielbienia”, do której zresztą odwołuje się również Jeff Cavins. Książka Jeffa jest dla mnie lepsza, ponieważ zawiera pytania refleksyjne i praktyczne ćwiczenia, które można wcielić w życie. Autor odwołuje się również do Katechizmu Kościoła Katolickiego, a także przywołuje kilku świętych, jak np. Św. Ignacy Loyola. Dzięki tej książce dowiedziałam się, że uwielbienie powinno składać się z konkretnej treści, na którą składa się teologia (serce Trójcy) i ekonomia (dzieło Boże). Ta Boża ekonomia polega na tym, by poznawać, w jaki sposób działa Bóg, co czyni w naszym życiu. Dowiedziałam się także, jak ważna jest postawa naszego ciała, jak również nasz język uwielbienia.
            Autor na koniec każdego rozdziału skłania do refleksji. Na koniec dwóch części znajdują się również zadania, które warto wcielić w życie, by móc nauczyć się uwielbiać Boga w każdym momencie, a zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Jeff Cavins zachęca, by w takich sytuacjach zrobić wszystko, co jest się w stanie samemu zrobić i jednocześnie ufać Bogu, że On zrobi wszystko, co jest w stanie zrobić. Daje również wskazówki do uwielbienia i dziękczynienia Bogu. Jedną z nich jest podjęcie dobrowolnego postu od czegoś, co uważa się w swoim życiu za oczywiste. Autor uważa, że post od dowolnej rzeczy może nauczyć wdzięczności. We wskazówce proponuje: „nie bierz nic do ust przez cały dzień, a zobaczysz, jak bardzo będziesz wdzięczny za swój kolejny posiłek! Niech ten post zmieni się w twoim sercu w dziękczynienie za pokarm, który daje ci Bóg. Warto również pościć od innych rzeczy, które wydają nam się oczywiste. Na przykład od dojazdu do pracy. Może zamiast jechać jutro autobusem, zdecydujesz się pójść pieszo lub wsiądziesz na rower? Podczas drogi do pracy dziękuj Bogu za samochód lub autobus. Użyj wyobraźni. Zobacz, czy potrafisz wymyślić jakiś sposób, by odmówić sobie czegoś, czego obecność normalnie uważasz za oczywistość. Zyskasz dzięki temu nową perspektywę i poszerzysz swój język uwielbienia. Kalendarz liturgiczny daje nam czterdzieści dni Wielkiego Postu, byśmy mogli przygotować nasze serca na święta wielkanocne. Wielu chrześcijan rezygnuje w tym czasie z czegoś, co na co dzień sprawia im przyjemność”. Jeśli nie masz postanowienia na Wielki Post, może to będzie Twoim postanowieniem?
            Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak uwielbiać i dziękować Bogu, ta książka wiele Ci pomoże. Daj Bogu szansę! Ale to również Bóg chce, byś dał Jemu szansę.
            „Również do Ciebie Bóg mówi dzisiaj: Daj Mi jeszcze jedną szansę. Mogę uczynić w twoim życiu rzeczy, które wydają ci się niemożliwe. Znam tę sytuację lepiej niż ty i znam ciebie. Nie bój się ze Mną współpracować, a przejdziemy przez nią razem. Jesteś moim dzieckiem, a Ja jestem twoim Bogiem. Pozwól, abym pokazał ci, kim jestem – pozwól Mi ukazać Moją moc w twoim życiu. Pozwól, bym poprowadził cię Moją mądrością. Pozwól, abym pokazał ci, w jaki sposób Mój Syn zwyciężał tam, gdzie wszyscy inni ponosili porażkę”.
            Autor zachęca również, że: „bez względu na to, co cię trapi, chcę abyś wiedział jedno: Bóg jest z tobą i pragnie aktywnie działać w twoim życiu. Zna twoją sytuację i chce przeżywać ją razem z tobą. Nie chce, byś przechodził przez nią sam. Bóg ma dla ciebie coś o wiele lepszego niż odpowiedzi, które daje ci świat”.

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.

środa, 18 stycznia 2017

Jezus chce Cię uzdrowić - recenzja książki o. Piotra Różańskiego SP

Drogie Owieczki!

W minionym roku 2016 przeczytałam w sumie 14 książek, w tym większość z nich miało ponad 200 stron. Nie wiem, czy to dla Was dużo, czy mało jak na rok. Jedną z książek, które udało mi się przeczytać, choć zaczęłam ją czytać w 2015 roku, była książka pijara, o. Piotra Różańskiego SP: "Jezus chce Cię uzdrowić". Chciałam się podzielić tutaj moją recenzją tej książki. Może co jakiś czas będę pisała tutaj recenzję książek, które udało mi się przeczytać.

Autor: o. Piotr Różański SP
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 112
Fanpejdż: https://www.facebook.com/jezuschcecieuzdrowic/?fref=ts
            Książkę pijara, o. Piotra Różańskiego SP zaczęłam czytać w momencie, kiedy byłam w stanie duchowej pustyni. Już we wstępie książki dowiedziałam się, że będzie to niezwykła podróż – na pustynię. Bardzo poruszyły mnie cytowane słowa z Księgi Ozeasza: „Chcę przynęcić [niewierną oblubienicę], na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca” (Oz 2, 16).
Tak właśnie było, kiedy czytałam książkę o. Piotra Różańskiego SP. Bóg mówił do mojego serca, pokazując mi, przez jakie etapy w życiu duchowym musiałam przejść i muszę przechodzić. Ojciec Piotr opisuje po kolei: proces oczyszczenia, uzdrowienia i uwolnienia.
Zwraca szczególną uwagę na to, że jeśli bardzo emocjonalnie reagujemy na wydarzenia lub na te osoby, które nas skrzywdziły, to te złe emocje pokazują, jak chore jest nasze serce. Wtedy nasze serce potrzebuje natychmiastowego uzdrowienia. Z tym łączy się postawa przebaczenia. Ojciec Piotr tak pisze:
 „Jeżeli nosimy w sercu krwawiącą ranę i nie umiemy przebaczyć, to odmawiając Ojcze nasz, stajemy się hipokrytami: <<Przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom>>. Przed Bogiem nie możemy kłamać”. Te słowa bardzo mocno mnie uderzyły i uświadomiły, jak ważne jest przebaczenie.
Autor książki po kolei przeprowadza czytelnika przez proces przebaczenia, wyrzeczenia się grzechu, uwolnienia i uzdrowienia. Wszystkie te aspekty są bardzo ważne w uzdrowieniu wewnętrznym człowieka. Ważne, by zrobić to szczerze, a jeśli nie potrafimy, prośmy o łaskę. Ja sama, czytając książkę o. Piotra Różańskiego SP uświadomiłam sobie, jak ważne jest przebaczenie. Otrzymałam łaskę przebaczenia, a później doświadczyłam uzdrowienia. Poprzez modlitwy, które napisał Autor, namacalnie doświadczyłam dotyku Boga, który przeszył moje plecy. Wiedziałam, że zostałam uzdrowiona.
Chcesz być zdrowy? Chcesz doświadczyć działania żywego Boga? Koniecznie przeczytaj tę książkę i postępuj tak, jak zaleca Autor. Zapewniam Cię, że po przeczytaniu tej książki zapragniesz doświadczyć żywej relacji z Bogiem!