niedziela, 26 marca 2017

"Mistrz ostatniej chwili"

Drogie Owieczki!

Już na dniach powinna się pojawić moje tzw. "duchowe dziecko". Dziś liturgicznie powinniśmy wspominać św. Dyzmę, czyli Dobrego Łotra, który wisiał na krzyżu obok Jezusa. A że jest niedziela, dlatego to święto jest przełożone na jutro. Piszę o nim, ponieważ krótko opisałam go w mojej książce. 
Oto fragment z mojej książki:

Trzecią i zarazem ostatnią postacią biblijną, która wykorzystała szansę przyjęcia przebaczenia, wręcz można powiedzieć, że to „mistrz ostatniej chwili”, jest św. Dyzma, czyli biblijny Dobry Łotr. Obecnie jest symbolem Miłosierdzia Bożego, wzorem prawdziwej skruchy i wiary. Zanim został świętym, był złoczyńcą. Miał świadomość, że słusznie go ukrzyżowano. W ostatniej chwili swojego życia, kiedy wisiał na krzyżu i konał, zwrócił się do Jezusa: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 42). Poprzez te słowa wyznał swoje grzechy i prosił Jezusa o przebaczenie. Wierzył w to, że Chrystus był prawdziwym Królem. Chwilę później dostał odpowiedź: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 43). To może być dla nas niewiarygodne, bo jak ktoś taki, złoczyńca, mógł otrzymać przebaczenie? A na dodatek został pierwszym świętym i to ogłoszonym przez samego Jezusa! To jest dopiero skandal miłosierdzia! Wystarczyło tylko przyznać się do grzesznych czynów i ze skruszonym sercem zwrócić się do Jezusa.
Św. Maksym zadał takie pytanie: „Jeśli łotr zasłużył na raj, to czyż chrześcijanin miałby nie otrzymać przebaczenia?” Odpowiedzieć na to pytanie pomoże nam ostatni przykład z Biblii, a mianowicie przypowieść o synu marnotrawnym, a właściwie o miłosiernym Ojcu.

poniedziałek, 13 marca 2017

„Apokalipsa Świętego Jana. Powieść graficzna” Pawła Kołodziejskiego i o. Cypriana Moryca - recenzja

Kochane Owieczki!

Chciałabym się z Wami podzielić kolejną recenzją książki, którą przeczytałam, a raczej bardziej obejrzałam :)

Autor: Paweł Kołodziejski, o. Cyprian Moryc OFM
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 80
Tu można kupić: http://xn--boskieksiki-4kb16m.pl/product-pol-934-APOKALIPSA-SWIETEGO-JANA-Powiesc-graficzna.html
    W moje ręce wpadła dość nietypowa powieść. Chociaż… czy to na pewno powieść? Trzeba przyznać, że jest to książka bardziej do oglądania, niż do czytania. Głównym autorem jest Paweł Kołodziejski, który w graficzny sposób przedstawił Apokalipsę Świętego Jana, bo o tym właśnie jest ta powieść. 
      Z wielkim szacunkiem podziwiam wykonaną pracę i wkład w tę książkę. Na pewno wymagała ona poświęcenia wielu godzin nad wszystkimi szczegółami: obrazków, obrazów, wizji apokaliptycznych. 
    Książka łączy w sobie grafikę i tekst. Jest przedstawiona w formie komiksu, choć nieco przerażającego. Niektóre obrazy są mocno przedstawione, pokazujące straszne czyny i rzeczy, których człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Taka rzeczywistość jednak została opisana w Apokalipsie Świętego Jana. Taka Apokalipsa może wydarzyć się na naszych oczach. Mnie osobiście poruszył obraz małego dziecka w łonie matki. Można również zobaczyć Jezusa wśród wielu młodych, bardzo radosnych i uśmiechniętych twarzy. Jak można się domyślić, są to twarze świętych, niekoniecznie nam znanych.
    „Powieść graficzna Apokalipsy Świętego Jana” na pewno może budzić wiele kontrowersji. Mnie osobiście trochę ona przeraża, ale i zadziwia i budzi nadzieję, że jeśli będę szła za Jezusem, to On się mnie nie wyprze i zaprosi mnie do Nowego Jeruzalem, gdzie nie będzie płaczu, cierpienia i chorób.
    W końcowym posłowiu o. Cyprian Moryc pięknie wyjaśnia przesłanie Apokalipsy w obecnych czasach. Symbol spożywania księgi przez anioła opisuje jako najpiękniejszy rytuał, który spotykamy w Apokalipsie Świętego Jana. Ojciec Cyprian Moryc ujmuje to w ten sposób: „tajemniczy gest karmienia Słowem Bożym jest parafrazą zdrowej duchowej diety – jedynej autentycznej diety cud”. 
    Warto zobaczyć, obejrzeć i przeczytać tę dość nietypową Apokalipsę Świętego Jana!

sobota, 4 marca 2017

Uzdrawiający uścisk Jezusa

Kochane Owieczki!

Już niedługo będzie można kupić moją książkę, więc umieszczam tu fragmenty jako promocję i zachętę do przeczytania całej książki. Jest Wielki Post, a to czas, w którym wiele osób przystępuje do sakramentu spowiedzi. Niektórzy mogą się oburzyć na ten fragment, który umieszczę. To fragment o grzechu i spowiedzi. To kolejny fragment z mojej książki.
W sakramencie pokuty i pojednania Jezus przychodzi do nas z miłosierdziem, uzdrowieniem i uwolnieniem. Jezus okazuje, poprzez sakrament pokuty i pojednania, Swoją Miłość do nas. Pokazuje nam, że mimo naszych grzechów, słabości, mimo ciągłych upadków, cały czas kocha nas tak samo! Mimo naszych błędów, mimo tego, że my często od Niego odchodzimy, On jest przy nas zawsze! To Jezus pomaga nam powstać z upadku, zabiera nasze grzechy i o nich zapomina! Ks. Zuppi tak pisał w swojej książce:

"W uścisku jest cała łaska spowiedzi. To wybaczenie. Nie ofiara. Sprawa poważna, ale nie smutna. Odkrywając w sobie grzeszników, rozumiemy miłosierdzie; przestając uciekać, znajdujemy uścisk, który uzupełnia to, czego brakuje, zwraca to wszystko, co straciliśmy. Uścisk czyni nas wolnymi i zdolnymi do kochania. Z samotności do miłości. Ojciec wyprzedza. Będąc z nim, znajdujemy słowa, pełnię wybaczenia. Jest niezasłużone. My często rozumujemy poprzez wzajemność. Ale jedynie dzięki darowi nareszcie uczymy się kochać. Grzech izoluje, prowadzi daleko, odbiera zaufanie, bezpośredniość wobec innych i Ojca, usztywnia. Wybaczenie przywraca niewinność („Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym”, śpiewa Liturgia Wigilii Paschalnej), odbudowuje braterstwo przez wybór ojca, który pragnie uczcić tego, który przywrócił do życia" (ks. M. Zuppi, "Spowiedź, Wybaczenie, Nawrócenie").

Czy patrzyłeś na spowiedź jako uzdrawiający uścisk Jezusa? Być może dopiero teraz to odkryłeś. Ja również nigdy bym nie pomyślała o spowiedzi w ten sposób.
Innym przykładem może być usłyszana przeze mnie historia opowiedziana przez wykładowcę. Mówił o tym, jak jego pies wytarzał się w odchodach, po czym przybiegł do niego i merdał ogonem, chcąc by właściciel przytulił go i pogłaskał. Mojemu wykładowcy sytuacja ta skojarzyła się ze spowiedzią, że tak właśnie czuł się po spowiedzi. Powiedział później, że my przybiegamy do Pana Boga z takimi brudami, a On jedyny się nami nie brzydzi i wyciera nas z tych brudów, i kocha nas. Na koniec stwierdził, że on by się nie odważył przytulić swojego psa.
Czyż to nie jest piękne, że Bóg nas kocha i zawsze nas przygarnie, nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy „cali w łajnie grzechu”? Taki właśnie jest Bóg. Zawsze czeka na nas z otwartymi ramionami, by nas czule uściskać, „umyć z tego bagna”. On nas nie potępia, nie ocenia, nie oskarża. Zachęcam Cię, byś przyszedł do Boga, do Jezusa, ze swoimi wszystkimi brudami, „całym tym śmierdzącym łajnem”. Przyjdź taki, jaki jesteś do Króla Miłosierdzia, a On będzie wiedział, jak się tobą zająć.

"Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,
[Bóg] jako wierny i sprawiedliwy
odpuści je nam
i oczyści nas z wszelkiej nieprawości" (1 J 1, 9).
Przyjdź do Zdroju Miłosierdzia! – czyli korzystaj z sakramentu pokuty i pojednania!
Dobrze jest przystępować do spowiedzi przynajmniej raz w miesiącu. Warto jest znaleźć stałego spowiednika, kierownika duchowego, który będzie mógł pomóc ci na drodze przebaczenia. Jest to duża pomoc, ponieważ taka osoba może cię poznać i będzie wiedziała, jak cię prowadzić. Nikt lepiej nie uczy, jak wybaczać, jak sam Jezus podczas sakramentu pokuty i pojednania. To On nam wybacza wszystkie nasze grzechy, którymi Go zraniliśmy.
W przeszłości spowiadałam się mniej więcej co dwa miesiące. Uważałam to za normalne. Miałam jednak w sercu gorące pragnienie spowiadania się w każdym miesiącu. Nie robiłam tego przez wiele lat, ponieważ bałam się, nie widziałam w tym sensu. W 2010 roku zdarzyła się dla mnie sytuacja nie do pomyślenia – nie korzystałam z sakramentu pokuty i pojednania aż przez pół roku! Po tak długim czasie bardzo bałam się korzystać ze spowiedzi świętej, jednak przełamałam się. Kolejny raz nastąpił po trzech miesiącach, a więc odstęp czasu zaczął się zmniejszać. Potem co dwa miesiące, aż do czasu spełnienia mojego marzenia, czyli comiesięcznej spowiedzi, co staram się stale praktykować. Mimo, iż często, tak "po ludzku" się boję, mam opór, to wiem, że jest to dobre i potrzebne, że spowiedź mnie zmienia!
W 2015 roku, kiedy zaczął się u mnie okres końcowy, przygotowujący do pełnego przebaczenia tym, którzy mnie skrzywdzili, Bóg postawił na mojej drodze pewnego ojca karmelitę. To on uświadomił mi, że gdy ktoś mnie skrzywdzi i zrani, powinnam mówić: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34), a jednocześnie też oddawać mojego ducha Jezusowi, tak jak robił to Święty Szczepan: „«Panie Jezu, przyjmij ducha mego!»” (Dz 7, 59). I tak jak on prosić: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu»” (Dz 7, 60). Ojciec karmelita doradził mi, abym przez Wielki Post wybaczała każdego dnia jednej osobie, która mnie skrzywdziła.

czwartek, 2 marca 2017

Wielki Post - Szkoła Przebaczenia, czyli: "żryj cukierki, ale przebaczaj"

Boże Owieczki!

Postanowiłam, że podzielę się z Wami kolejnym fragmentem z mojej książki, która mam nadzieję, niedługo się ukaże. Wczoraj zaczął się Wielki Post, więc jak się możecie domyślić, ten fragment jest związany właśnie z Wielkim Postem. W mojej książce napisałam o siedmiu sposobach, czyli kluczach do uzdrowienia. Jednym z nim jest Wielki Post. Ja to nazwałam: "czterdzieści dni przebaczenia".
A oto fragment książki, który pozostawiam Wam do refleksji.

CZTERDZIEŚCI DNI PRZEBACZENIA - WIELKI POST

Jak już wspominałam wcześniej, dzięki ojcu karmelicie, moim postanowieniem na Wielki Post 2015 roku było to, by wybaczyć wszystkim, którzy mnie skrzywdzili. W Środę Popielcową nie wiedziałam, komu powinnam wybaczyć. Przypomniały mi się wtedy słowa:

"Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych" (Mk 12, 30-31).

Uświadomiłam sobie wtedy, że nie możemy kochać innych, wybaczyć im, jeśli w nas samych jest brak przebaczenia do siebie samego. Te czterdzieści dni Wielkiego Postu zaczęłam od przebaczenia sobie. Jeśli nie wybaczyłabym sobie, nie potrafiłabym przebaczyć innym.
Przez bolesne słowa, które usłyszałam od innych na mój temat, czułam się nic nie warta, brzydka, głupia, niekochana, nieakceptowana i odrzucona. To spowodowało, że byłam perfekcjonistką. Wszystko musiało być idealnie dopracowane. Dlatego, że inni mnie nie akceptowali, mówili kłamstwa o mnie, ja sama siebie nie akceptowałam i wierzyłam w fałszywe słowa na swój temat, które mi wmawiano przez całe moje życie. Miałam niskie poczucie własnej wartości, nie lubiłam swojego wyglądu, nie widziałam w sobie żadnego piękna ani pozytywnych cech. Sposób traktowania mnie przez mężczyzn powodował, że czułam się jak przedmiot. To wszystko miało wpływ na mój fałszywy obraz siebie. Spowodowało, że nie potrafiłam siebie kochać takiej, jaka jestem i raniłam siebie przez autoagresję. Musiałam sobie to wszystko wybaczyć.
Tego dnia, w Środę Popielcową 18 lutego 2015 roku, Duch Święty natchnął mnie, bym posłuchała z Internetu konferencji Neala Lozano o mocy przebaczenia. Neal Lozano jest osobą świecką i zajmuje się modlitwą uwolnienia od wpływu złego ducha. Opracował metodę według pięciu kluczy. Jednym z tych kluczy jest przebaczenie. Neal mówił, że poprzez gorycz zakorzenia się nieprzebaczenie. W trakcie tej konferencji powiedział, żeby na głos wypowiadać: „W Imię Jezusa Chrystusa wybaczam sobie np.: autoagresję, nieakceptację siebie, myśli samobójcze, itp.” Można też powiedzieć: „Panie, przebacz mi to, że...”. Po przebaczeniu trzeba wyrzec się złych duchów, które mogły mieć na nas wpływ. Robimy to w ten sam sposób, czyli: „W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się ducha odrzucenia, ducha myśli samobójczych, ducha nieakceptacji siebie”. Po tym, jak już wymienimy wszystkie duchy, które mają na nas wpływ, należy powiedzieć również na głos: „W Imię Jezusa Chrystusa łamię moc wszystkich tych duchów, których się wyrzekłam/em”. Na koniec modlitwy trzeba prosić Ducha Świętego o wypełnienie tych uwolnionych miejsc: miłością, radością, pokojem. Ważne, by robić to na głos!  Tak też zrobiłam przez czterdzieści dni Wielkiego Postu, by wybaczyć sobie i innym. W tym czasie uczestniczyłam w rekolekcjach wielkopostnych, które prowadził ks. Krzysztof Kralka SAC. Podczas rekolekcji powiedział: „Bóg mówi: »Miłosierdzia pragnę, a nie ofiary. Więc jeśli masz z kimś na pieńku, nie ma jedności i przebaczenia, żryj cukierki, ale przebaczaj!»”. Mówił także, że jeśli nie wybaczamy, to żyjemy z dala od Boga. Uświadomiłam sobie, że przez wiele lat tak naprawdę żyłam z dala od Pana, bo nie wybaczałam innym. Nie chciałam już, żeby tak było. Duch Święty pokazywał mi każdego dnia, komu miałam wybaczyć. Stopniowo wybaczałam tym, którzy mnie zranili. Przebaczyłam mojemu zmarłemu lekarzowi, któremu nie chciałam i nie potrafiłam przebaczyć przez dziesięć lat. Nie zamierzałam mu wybaczyć tego, że przez niego cierpię od wielu lat na pewną chorobę i mam inne, poważniejsze problemy zdrowotne. Kolejną osobą, której wybaczyłam, był chłopak. On bardzo mnie skrzywdził. Najtrudniej było mi darować winy samej sobie, a także księżom. Długo odwlekałam decyzję wybaczenia tym kapłanom, którzy mnie zranili. Natomiast, kiedy to zrobiłam, to czułam wtedy, jakby ktoś rozwiązał gruby sznur z mojej szyi, a ja mogłam spokojnie oddychać! Tak było też w momencie wybaczenia innym osobom. Czułam wtedy namacalną zmianę w moim ciele, jakby ktoś zrzucił ze mnie tonę kamieni!

środa, 1 marca 2017

Uwielbienie i dziękczynienie - recenzja książki Jeffa Cavinsa

Kochane Owieczki!
Czas na polecenie kolejnej książki, którą dopiero co udało mi się przeczytać. A jest to wspaniała książka Jeffa Cavinsa: "Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia".

Autor: Jeff Cavins
Wydawca: Wydawnictwo eSPe
Ilość stron: 231
Tu można kupić: http://xn--boskieksiki-4kb16m.pl/product-pol-899-UWIELBIENIE-I-DZIEKCZYNIENIE-Biblijne-klucze-do-radosnego-zycia.html
            Jeff Cavins to dyrektor do spraw ewangelizacji w Archidiecezji Saint Paul i Minneapolis. Jest autorem kilku książek, w tym: „Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia”, która ukazała się w 2016 roku dzięki Wydawnictwu eSPe.
            Książkę: „Uwielbienie i dziękczynienie. Biblijne klucze do radosnego życia” czytałam wręcz z wypiekami na twarzy. Jest to świetny, praktyczny przewodnik, który nie tylko uczy, ale i motywuje do codziennego uwielbienia i dziękczynienia Bogu. Według mnie ta książka jest o wiele lepsza od znanej książki Merlina Carothersa „Moc uwielbienia”, do której zresztą odwołuje się również Jeff Cavins. Książka Jeffa jest dla mnie lepsza, ponieważ zawiera pytania refleksyjne i praktyczne ćwiczenia, które można wcielić w życie. Autor odwołuje się również do Katechizmu Kościoła Katolickiego, a także przywołuje kilku świętych, jak np. Św. Ignacy Loyola. Dzięki tej książce dowiedziałam się, że uwielbienie powinno składać się z konkretnej treści, na którą składa się teologia (serce Trójcy) i ekonomia (dzieło Boże). Ta Boża ekonomia polega na tym, by poznawać, w jaki sposób działa Bóg, co czyni w naszym życiu. Dowiedziałam się także, jak ważna jest postawa naszego ciała, jak również nasz język uwielbienia.
            Autor na koniec każdego rozdziału skłania do refleksji. Na koniec dwóch części znajdują się również zadania, które warto wcielić w życie, by móc nauczyć się uwielbiać Boga w każdym momencie, a zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Jeff Cavins zachęca, by w takich sytuacjach zrobić wszystko, co jest się w stanie samemu zrobić i jednocześnie ufać Bogu, że On zrobi wszystko, co jest w stanie zrobić. Daje również wskazówki do uwielbienia i dziękczynienia Bogu. Jedną z nich jest podjęcie dobrowolnego postu od czegoś, co uważa się w swoim życiu za oczywiste. Autor uważa, że post od dowolnej rzeczy może nauczyć wdzięczności. We wskazówce proponuje: „nie bierz nic do ust przez cały dzień, a zobaczysz, jak bardzo będziesz wdzięczny za swój kolejny posiłek! Niech ten post zmieni się w twoim sercu w dziękczynienie za pokarm, który daje ci Bóg. Warto również pościć od innych rzeczy, które wydają nam się oczywiste. Na przykład od dojazdu do pracy. Może zamiast jechać jutro autobusem, zdecydujesz się pójść pieszo lub wsiądziesz na rower? Podczas drogi do pracy dziękuj Bogu za samochód lub autobus. Użyj wyobraźni. Zobacz, czy potrafisz wymyślić jakiś sposób, by odmówić sobie czegoś, czego obecność normalnie uważasz za oczywistość. Zyskasz dzięki temu nową perspektywę i poszerzysz swój język uwielbienia. Kalendarz liturgiczny daje nam czterdzieści dni Wielkiego Postu, byśmy mogli przygotować nasze serca na święta wielkanocne. Wielu chrześcijan rezygnuje w tym czasie z czegoś, co na co dzień sprawia im przyjemność”. Jeśli nie masz postanowienia na Wielki Post, może to będzie Twoim postanowieniem?
            Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak uwielbiać i dziękować Bogu, ta książka wiele Ci pomoże. Daj Bogu szansę! Ale to również Bóg chce, byś dał Jemu szansę.
            „Również do Ciebie Bóg mówi dzisiaj: Daj Mi jeszcze jedną szansę. Mogę uczynić w twoim życiu rzeczy, które wydają ci się niemożliwe. Znam tę sytuację lepiej niż ty i znam ciebie. Nie bój się ze Mną współpracować, a przejdziemy przez nią razem. Jesteś moim dzieckiem, a Ja jestem twoim Bogiem. Pozwól, abym pokazał ci, kim jestem – pozwól Mi ukazać Moją moc w twoim życiu. Pozwól, bym poprowadził cię Moją mądrością. Pozwól, abym pokazał ci, w jaki sposób Mój Syn zwyciężał tam, gdzie wszyscy inni ponosili porażkę”.
            Autor zachęca również, że: „bez względu na to, co cię trapi, chcę abyś wiedział jedno: Bóg jest z tobą i pragnie aktywnie działać w twoim życiu. Zna twoją sytuację i chce przeżywać ją razem z tobą. Nie chce, byś przechodził przez nią sam. Bóg ma dla ciebie coś o wiele lepszego niż odpowiedzi, które daje ci świat”.

Wpis powstał za współpracą z Wydawnictwem eSPe.