Kochane owieczki!
Wielu z nas, nawet i mocno wierzących, ma problem z zaufaniem. Z zaufaniem do ludzi, ale również i z zaufaniem do Boga. Łatwiej jest, gdy się wszystko dobrze układa, wszystko jest po naszej myśli. Lecz kiedy nagle zaczyna się coś psuć, po prostu walić się na głowę, to wtedy nie jest łatwo nam ufać. Szczególnie, gdy zawodzimy się na bliskich nam osobach, a przez to wtedy mamy trudności z zaufaniem Bogu. Ja tak właśnie miałam, o czym Wam już wspominałam.
W poprzednim wpisie, pisałam Wam, że zostałam uwolniona z braku ufności. Po tym uwolnieniu, stałam się bardziej radosna i zaczęłam bardziej ufać Bogu. Czułam się, jakbym była w niebie, ciągle uśmiechałam się do innych, chciało mi się skakać i tańczyć! Jak to śpiewała Maria Vadia na Zielonej Niedzieli: "Mam ochotę skakać, mam ochotę tańczyć, kiedy usłyszę o Krwi Baranka!".Też miałam ochotę robić to cały czas!
Niestety w tym czasie martwiło mnie kilka rzeczy, np. o to czy będę mogła pojechać na rekolekcje wspólnotowe, czy będę miała na nie pieniądze i czy w ogóle będę miała jak tam dojechać! Miałam już przeciwności, by nie móc jechać na te rekolekcje, które mają być w ten weekend. Zakwaterowanie w akademiku jest 28 września i 30 września. Rodzice woleli, bym jechała 28 września, wtedy by mnie mogli zawieźć i zajęłabym sobie pokój. I już problem... Dla mnie jednak ważniejsze są te rekolekcje. Czuję też, że Bóg chce mi coś ważnego na nich powiedzieć, czymś doświadczyć, że to będzie dla mnie ważny czas i powinnam tam być. Finansowo nie jest u mnie zbyt dobrze i mogłam wpłacić tylko zaliczkę, a jeszcze drugie tyle trzeba dopłacić. Problem ten się rozwiązał, bo dowiedziałam się, że mogę mieć dofinansowanie ze wspólnoty! Jeszcze jest tylko problem z dojazdem, gdyż rekolekcję będą dość daleko. Nie wiem jeszcze, jak tam pojadę, ale ja już się o to nie martwię, ufam Bogu i On niech się o to martwi! Zaczynam Mu więcej ufać, bo wiem, że On może wszystko! Skoro mnie wybiera, bym wzięła udział w tych rekolekcjach, to pomoże mi tam się znaleźć!
Zaczęłam też się martwić o moich współlokatorów w akademiku, choć jest jeszcze możliwe, że mogę mieszkać na stancji... Trochę się boję, z kim będę mieszkać, czy będziemy się dogadywać. Poprosiłam kolegę o modlitwę w tej intencji, uspokoił mnie. Również zaczęłam bardziej ufać Bogu, że skoro mnie tam posyła, to mi pomoże! Stałam się bardziej spokojniejsza, pełna pokoju, a dzięki temu i radości! Wszystko jest w Jego rękach! Ufam Mu, że wszystko będzie dobrze, że tam mnie posyła. Uczę się ufać Bogu!
Naukę zaufania można porównać do nauki chodzenia dzieci. Najpierw chodzą na czworaka, bo czują się niepewnie, a później stopniowo zaczynają chodzić na dwóch nogach. Dotykają wszystkiego, poznają świat, przez co nabierają więcej zaufania. Kilka razy zdarzy się upaść na ziemię, przez co może być im trudniej ufać, ale jednak nie poddają się i uczą się dalej, starają się ufać, ufać własnym siłom, ale również ufać rodzicom, którzy ich podtrzymują. Dzieci dążą do celu, nigdy się nie poddają i są bardzo ufne. Tego powinniśmy się od nich uczyć!
Z nauką zaufania kojarzy mi się z labiryntem. Miałam okazję być w takim labiryncie, gdzie musiałam dojść do wyjścia, ale by do niego dojść, ktoś musiał mi pomóc mnie tam doprowadzić. To była dla mnie nauka zaufania tej osobie, która mi mówiła, gdzie mam skręcić i pójść, by nie znaleźć się w tzw. "ślepej uliczce". Zaufałam i wyszłam z labiryntu! To było trudne, bo czasami źle weszłam, ale udało się!
Tak jest też w przypadku zaufania do Boga. Możemy się znaleźć w takim labiryncie, gdzie my po ludzku nie widzimy wyjścia, lecz Bóg go widzi. Wystarczy tylko dać Mu się poprowadzić, a On znajdzie rozwiązanie sytuacji. Pytanie tylko, czy potrafisz Mu na tyle zaufać? Czy ufasz Mu, że Cię wyprowadzi?
A jak jest z Waszym zaufaniem Bogu? Czy potraficie ufać Mu we wszystkim? Czy wierzycie Mu i ufacie, że to co Was teraz spotyka, czego doświadczacie, jakieś trudności czy choroby, to jest Jego planem Bożym dla Was?




Dziękuję. :) U mnie z zaufaniem ciężko...
OdpowiedzUsuńZa co dziękujesz? :)
UsuńWitaj :)
OdpowiedzUsuńU mnie różnie bywa z zaufaniem do Boga. Rzeczywiście jest jak piszesz łatwiej jest Mu zaufać jak wszystko się układa w życiu.
staram się ufać Bogu, ale czasem dzieje się tyle złego, że ciężko uwierzyć , iż nasza sytuacja może się zmienić.
Życzę Tobie powodzenia w nauce zaufania BOGU :)