poniedziałek, 6 maja 2013

Nauka słuchania i podążania za głosem Pasterza

Witam Was serdecznie kochani czytelnicy mojego bloga!

W poprzednim poście napisałam o Kursie Jan, czego tam doświadczyłam i jak uczyłam się wsłuchiwać       w głos Jezusa w moim sercu. Teraz napiszę Wam, jak to jest teraz, czego się nauczyłam, co się zmieniło.

30 kwietnia br., gdy wracałam busem, słyszałam w moim sercu bardzo wyraźnie słowa: "Daj świadectwo o tym, czego doświadczyłaś". Postanowiłam, że jeśli będzie okazja powiedzieć wieczorem świadectwo na spotkaniu wspólnoty, to je powiem.
Tak się jakoś złożyło, że wieczorem na spotkaniu wspólnoty podczas modlitwy uwielbienia, padły słowa: "Czyńcie uczniów ze wszystkich narodów". Podczas modlitwy również osoba prowadząca powiedziała: "Godne podziwu są Twoje dzieła". To były dla mnie konkretne potwierdzenia tego, co usłyszałam na Kursie Jan. Później były również tzw. słowa poznania: "Pokochałem Cię. Uwierz w to i przyjmij".
Po modlitwie był czas na świadectwa. Ja czułam mocniejsze bicie serca, co jest oznaką, że Duch Święty zaprasza mnie, by podzielić się świadectwem. Przypomniały mi się również te słowa, które usłyszałam rano w moim sercu, dlatego też byłam posłuszna Panu i poszłam, podzieliłam się moim świadectwem, czego doświadczyłam podczas Kursu Jan. A podczas nauczania, po raz kolejny usłyszałam, że wszyscy jesteśmy umiłowanymi dziećmi, umiłowanymi synami i córkami! Co ciekawe, później jeszcze podzieliłam się drugim krótkim świadectwem :)

W piątek 3 maja byłam u spowiedzi i po spowiedzi zostałam trochę na Adoracji. Zastanawiałam się, jakie mogę mieć konkretne postanowienie, by się zmienić po tej spowiedzi. Chciałam umieć pokochać siebie.
Podczas Adoracji usłyszałam w sercu słowa: "Pracuj nad sobą". Chwilę później usłyszałam przepiękne słowa: "Anetko, moja córko, Ty wiesz że Cię kocham". Gdy te słowa usłyszałam, miałam wielką radość w sercu. To niesamowite uczucie, usłyszeć takie piękne wyznanie miłości. Wiem, że to nie była moja wyobraźnia, tylko to mówił do mnie Jezus. Już znałam Jego głos. Gdy mam tylko okazję pobyć w ciszy, staram się słuchać Jego głosu, co mi chce powiedzieć. Już nie uciekam od tej ciszy, ani nie uciekam od samej siebie. Tylko staram się słuchać, słuchać głosu Dobrego Pasterza.
Usłyszałam wtedy jeszcze jedne słowa:
"Dziś jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych" (Hbr 4,7)



 "Kto ma uszy, niechaj słucha" (Mt 13,43)

A Wy, drodzy czytelnicy, czy słyszycie w swoim sercu głos Boga? Czy wysłuchujecie się w to, co Wam chce teraz, dzisiaj, w danej chwili przekazać? 

Bóg chce do Was codziennie mówić! Tylko to od Was zależy, czy pozwolicie Mu przemówić w cichości serc. Bóg przemawia nie tylko w Słowie Bożym, lecz również poprzez różne sytuacje, wydarzenia, poprzez ludzi. Wystarczy tylko mieć otwarte oczy, uszy i serce!

Bóg ma tyle sposobów przemawiania do innych, ile jest ludzi! Tylko czy my chcemy Go słuchać? Czy czasem tak nie jest, że się zamykamy na Niego? Coraz częściej widzi się ludzi młodych i nie tylko młodych w autobusach ze słuchawkami na uszach. Nie chcą być sami ze sobą w ciszy, bo źle się ze sobą czują i przez to nie dają Bogu szansy, by do nich przemówił!

"Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je.  On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny" (Mt 13,23).

Mamy być jak żyzna ziemia, mamy przynosić owoc. Uczeń Jezusa przynosi owoc, a tłum tego owocu nie przynosi. Dla tłumu Jezus ma prawdę, a dla uczniów Jezus jest Prawdą!
Zastanówcie się, czy podążacie za tłumem, słuchając ich, a nie Jezusa. Czy chcecie słuchać Jezusa?

A na koniec, bojowe zadanie dla Was:

2 komentarze:

  1. Wcale nie jest łatwo słuchać, ale trzeba próbować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, szczególnie gdy w głowie ma się inne myśli... Wtedy jest ciężko. Ale warto posłuchać, bo można piękne rzeczy usłyszeć!

    OdpowiedzUsuń

Wulgarne komentarze będą usuwane!