czwartek, 30 maja 2013

Obdarowana prezentami!

Witajcie kochane owieczki Dobrego Pasterza!

W tym wpisie chciałabym się z Wami podzielić tym, co otrzymałam w inne dni I Tygodnia Ewangelizacyjnego w moim mieście.

W kolejne dni, włącznie od czwartku 23 maja br. do niedzieli 26 maja br. zostałam obdarowana przez Boga wielkim prezentem, który był opakowany w kilka mniejszych prezencików, zarówno duchowych, jak            i materialnych!

Najwięcej jednak prezentów dostałam w sobotę 25 maja br. Oczywiście, jeśli wiele się dostaje, wiele też jest kłopotów, jak to już o tym pisałam jakiś czas temu. Tym razem też tak było. Znów niemiła sytuacja       w domu. W końcu wyszłam z domu, pojechałam na miasto w centrum. Miałam dziwny smutek w sercu. Gdy szłam do centrum, myślałam żeby zadzwonić do 2 osób, czy mają czas się spotkać, a mieszkali niedaleko, ale w końcu jakoś nie zadzwoniłam. Za to spotkałam ich chwilę później! To było dla mnie niesamowite! 
Akurat był wtedy jeszcze koncert ewangelizacyjny, więc zostałam tam z nimi. Wtedy też dostałam cukierka z kartką ze Słowem Bożym i również jeszcze inne słowa:  

"Wiara jest wiatrem rozwiewającym mgłę, w której żyjemy, odsłaniającym przed naszą duszą piękne słońce" (św. Jan Maria Vianney). 

Spotkałam tam również Panią, która się modliła nade mną, gdy byłam w zeszłym roku na rekolekcjach w wakacje. Bardzo się ucieszyła, gdy mnie zobaczyła i pytała, co u mnie. Powiedziałam jej o sytuacji, jaką miałam. Pocieszyła mnie i w dodatku dała mi opaskę na rękę z napisem: "Potrzebuję Cię... Jezus".
To mi się też skojarzyło z fragmentem Ewangelii, którą rozważałam tego dnia z mojej formacji i były tam takie słowa:  

"Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie! A gdyby wam kto co mówił, powiecie: "Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści"". (Mt 21,2-3). 

A ten fragment również dostałam rok temu, gdy byłam na Lednicy u modlitwy wstawienniczej. Odkryłam wtedy, że ja jestem tym osiołkiem, tą oślicą i że Jezus potrzebuje nawet takich osiołków jak ja!
Później spotkałam się z tymi znajomymi, co do nich miałam dzwonić, a po drodze ich spotkałam. Przyszedł też do nas nasz wspólny dobry kolega- nawet przyjaciel i dostałam od niego krzyżyk św. Benedykta! Przywiesiłam go sobie na łańcuszku. Bardzo mnie ucieszył, że mi go podarował! Ja nigdy nie miałam krzyżyka, a zawsze chciałam mieć i też właśnie św. Benedykta!
Niestety tego dnia, późnym wieczorem, miałam jeszcze dużo gorszą sytuację w domu. Bardzo płakałam po słowach, które usłyszałam na mój temat. To mnie bardzo zraniło. Jedyne, co mnie ucieszyło wtedy, to to że okazało się, że będę miała z kim pojechać następnego dnia na Wieczór Chwały.

Niezwykły dar śmiechu! Płacz ze śmiechu!
W niedzielę 26 maja br. wieczorem był Wieczór Chwały. Kiedy tam jechałam, nie byłam w najlepszym nastroju po sytuacji z poprzedniego dnia. Mimo iż rano byłam na Mszy Świętej w mojej parafii, to uczestniczyłam po raz drugi we Mszy Świętej wieczorem. To był dla mnie niezwykły prezent! Przeżyłam bardziej świadomie i ta Msza była dla mnie bardziej radośniejsza i czuło się Żywy Kościół! 
Podczas Adoracji i modlitwy uwielbienia miałam dziwne przynaglenie, by się pomodlić za pewną panią. Też miałam takie uczucie, że chciałam bardzo pomóc osobom i je przytulić, a te osoby bardzo płakały. Nigdy tak wcześniej nie miałam, ale też nie poszłam ich przytulić, bo nie wiedziałam, gdzie się znajdują. Po Adoracji i modlitwie uwielbienia, wraz z kilkoma osobami z mojej wspólnoty, szliśmy po osobiste błogosławieństwo kapłanów. Kiedy tak staliśmy w długiej kolejce, nagle dostałam takiego daru śmiechu, że nie mogłam przestać się śmiać, a ze mną się śmiali ode mnie ze wspólnoty, co z nimi byłam! A potem osoby z tyłu zaczęły się śmiać! Tak się śmialiśmy, że aż jakaś starsza pani nam zwróciła uwagę, że jesteśmy w kościele i żebyśmy się tak nie zachowywali! Ona tego nie rozumiała, że to nie my się tak śmiejemy, tylko to Duch Święty tak przez nas działa! Wtedy jeszcze bardziej się śmialiśmy! Ja tak się śmiałam, że aż się popłakałam ze śmiechu!
Po błogosławieństwie miałam pokój w sercu. Udało mi się również przyjąć modlitwę wstawienniczą, co mnie bardzo ucieszyło i umocniło mnie! To był niezwykły Wieczór Chwały!
Śmiech i płacz ze śmiechu bardzo mnie oczyścił wewnętrznie i uzdrowił! Polecam śmiech od Ducha Świętego! :D

Tak zostałam obdarowana prezentami! Takie piękne prezenty ma Bóg i Jego Duch Święty, którego nam zsyła. Czy można chcieć czegoś więcej? Radość, śmiech, ludzie, wspólnota! To wszystko ma dla nas Bóg!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!