sobota, 25 maja 2013

Uzdrawiające Słowo

Witajcie serdecznie, wy którzy czytacie mojego bloga!

Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami pewną sytuacją z poniedziałku i to jak mi pomogło Słowo. Nie takie zwykłe Słowo, lecz Słowo Boże! A Ono jest żywe i skuteczne!
Jak pisze w Piśmie Świętym:

"Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikający aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca" (Hbr 4,12)

Abyście zrozumieli to, czego doświadczyłam, muszę Wam opisać moją sytuację z tego dnia.

W poniedziałek 20 maja br. już od rana miałam niemiłe sytuacje, rozmowy. Wszyscy się mnie o coś czepiali, mieli o coś pretensje i wyolbrzymiali problemy z czegoś, co nie było problemem. Wszyscy byli przeciwko mnie :/ Najgorzej jednak było po południu. Najpierw babcia się o coś czepiała i krzyczała, a potem w domu, szczególnie relacja z mamą. Przez to aż nie wytrzymałam i wpadłam w płacz. Długo tak płakałam i nie mogłam się uspokoić.Wyszłam w końcu z domu i szłam na Kurs Alfa. Po drodze nadal płakałam. Kiedy doszłam na miejsce, początkowo nie chciałam nawet tam iść i pomagać, bo nie byłam w stanie cokolwiek robić. Stałam jakiś czas przy szatni, próbowałam się jakoś uspokoić. Zawołali mnie, bym przyszła do nich. Poszłam, trochę pomogłam w rozkładaniu sztućcu i w końcu wzięłam identyfikatory i je rozłożyłam. Nie byłam w stanie z nimi rozmawiać. Wyszłam przed wejście główne i tam stałam i znów płakałam. Chwilę później przyszła koleżanka i pytała mnie, co się dzieje i chwilę z nią usiadłam i porozmawiałyśmy. Pomogła mi ta rozmowa i się uspokoiłam.

Na Alfie wykład był na temat: "Czy Bóg dzisiaj uzdrawia?" Wtedy też pytaliśmy się, ile osób by chciało przyjąć modlitwę wstawienniczą z tych osób, co nie byli na Weekendzie Alfa. Zobaczyłam, że pewien chłopak nie podniósł ręki, a wiedziałam, że on nie był na Weekendzie Alfa. Po wykładzie była chwila czasu, więc podeszłam do niego i zapytałam. Okazało się, że nie wiedział na czym to polega. Wyjaśniłam mu krótko i zachęciłam, by przyjął taką modlitwę. Powiedział mi, że się zastanowi. Poszliśmy na górę do kaplicy, gdzie mieliśmy Adorację Najświętszego Sakramentu, w czasie której modliliśmy się, aby Jezus uzdrawiał nasze serca. Podczas Adoracji były dwa zespoły wstawiennicze, które się modliły. Gdy widziałam, że ten chłopak się waha, ja w sercu modliłam się, by Jezus go do Siebie przyprowadził i dał mu Wody Żywej, czyli Ducha Świętego i go wypełnił. Po kilku minutach zobaczyłam, że poszedł :) Moja modlitwa została wysłuchana!
Wtedy jeden z księży prowadził modlitwę ogólną. Podczas tej modlitwy, czytał różne fragmenty z Pisma Świętego. Usłyszałam wtedy słowa:

"Zmiłuj się nade mną, Boże, bo czyha na mnie człowiek, uciska mnie w nieustannej walce. Wrogowie moi nieustannie czyhają na mnie, tak wielu przeciw mnie walczy. Podnieś mnie, ilekroć mnie trwoga ogarnie, w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie będę się lękał: cóż może mi uczynić człowiek? Przez cały dzień mi uwłaczają, przeciw mnie obracają wszystkie swe zamysły" (Ps 56, 2-5)

Gdy te słowa usłyszałam, zaczęłam płakać. To była dokładnie sytuacja, w jakiej ja byłam. Tak się dokładnie czułam, że wszyscy byli przeciwko mnie. To był płacz oczyszczający, uzdrawiający. Bóg poprzez Swoje Słowo uzdrowił moje serce. Później ksiądz przeczytał inny fragment z innego Psalmu, z tego co mnie "prześladuje", czyli z Psalmu 139. Potem już ktoś inny prowadził modlitwę i mówił, że mamy godność Dziecka Bożego, po tych słowach jeszcze bardziej płakałam. A już najbardziej płakałam, gdy usłyszałam piosenkę: "Przyjaciela mam, co pociesza mnie". A gdy było osobiste błogosławieństwo, to łzy mi ciekły.


Słowo Boże uzdrawia! Jest wciąż żywe i aktualne! Pasuje do każdej sytuacji życia, tylko trzeba nam się otworzyć, częściej je rozważać. Polecam Wam czytać i rozważać Słowo Boże, Was również może uzdrowić! Słowo Boże jest jak balsam na rany, ukoi wszelki ból.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!