środa, 8 maja 2013

MIŁOŚĆ zmienia

Witajcie kochane Dzieci Boże!

Dzisiaj temat o... Miłości :) Z powodu, iż nadal wszędzie widzę serca i one nie znikają, to wypadałoby coś tu Wam napisać.

Tak najprościej w świecie, jestem zakochana! A co najważniejsze, to ze wzajemnością!
On kocha mnie, ja kocham Jego. Tylko w Jego ramionach czuję się bezpiecznie. Zawsze mogę przyjść do Niego. Czasem niepotrzebne są nawet słowa, żadne gesty. Wystarczy mi Jego obecność.
Wystarczy razem trwać. Czasami potrafię spędzić z Nim tak dużo czasu, nawet bez słów, że czasem zapominam o wszystkim innym i niepostrzeżenie nagle mija tak czas, że trzeba odejść, choć to trudne, bo będąc przy Nim jestem bezpieczna, spokojna.
Nie tylko jest moim Oblubieńcem, lecz również Najlepszym Przyjacielem. On mnie nigdy nie zostawił, a gdy mi smutno, zawsze mnie pociesza, zsyła swojego Pocieszyciela. Jest On również Najlepszym Lekarzem- leczy z wszystkich chorób i to za darmo! To również Najlepszy Psycholog- wie, jak rozwiązać wszystkie problemy i doradzić. To mój Najlepszy Nauczyciel- uczy mnie, jakich błędów mam nie popełniać, jak radzić sobie w trudnościach i przeciwnościach. Uczy mnie, jak mam kochać siebie i ludzi, których stawia na mojej drodze. On mnie nigdy nie odrzuci, bo jestem Jego Umiłowaną Córką. On zawsze na mnie czeka, nawet jeśli gdzieś pobłądzę, jeśli Go zawiodę poprzez moje słabości. Przy Nim czuję się naprawdę sobą i jestem bardzo szczęśliwa!

A co najważniejsze, On nie kocha tylko mnie, ale również Ciebie, drogi czytelniku! On jest w Tobie szaleńcze zakochany! Jest taki dobry, że daje Siebie każdemu. 
Tą Osobą jest Jezus! To w Nim jestem zakochana! A On kocha mnie! Kocha mnie taką, jaką jestem. Mimo, iż ja siebie takiej nie akceptuję, a On kocha mnie całą!
Kocha również i Ciebie, z Twoimi wadami i zaletami, takiego właśnie Ciebie stworzył! Kocha Cię, nawet jeśli Ty Go nie kochasz. Nawet jeśli do Niego nie przychodzisz. On nigdy nie przestał Cię kochać i zawsze cierpliwie czeka na Ciebie z tęsknotą!


Oglądałam niedawno film "October Baby". Jest to film oparty na prawdziwych faktach, opowiadający       o młodej dziewczynie o imieniu Hannah. Hannah zawsze czuła się inna, była outsiderem. Zawsze w sercu czuła, że nie miała prawa istnieć, nie widziała sensu życia. Czuła się niechciana, chciała umrzeć. Nienawidziła siebie i innych, była zamknięta w sobie. Dowiedziała się, że urodziła się jako wcześniak z powodu źle wykonanej aborcji, a całe dotychczasowe jej życie było kłamstwem.

Piszę Wam tu o tym, ponieważ chciałam się czymś podzielić. Już koło listopada słyszałam o tym filmie, lecz bałam się go obejrzeć, gdyż wtedy jeszcze źle reagowałam na takie rzeczy związane z poczęciem. Ta tematyka była dla mnie dość bolesna, dlatego nie chciałam oglądać tego filmu.
Dopiero po tym długim czasie, gdy Jezus uzdrowił moje zranienia z tym związane, mogłam obejrzeć ten film. Bardzo mnie wzruszył ten film i poruszył moje serce, ponieważ ja kiedyś też tak się czułam jak ta dziewczyna.

Od wczesnych lat przedszkolnych, szkolnych czułam się inna, zawsze byłam sama. Nie miałam przyjaciół, byłam zamknięta w sobie i czułam się niechciana, niekochana przez moich rodziców i rodzinę. Czułam się również niepotrzebna, odrzucona, nieakceptowana przez innych. Byłam takim outsiderem. Bardzo doskwierała mi samotność i źle się czułam sama ze sobą, przez co często użalałam się nad sobą, na wszystko narzekałam, widziałam świat w czarnych barwach, byłam smutna, wpadałam w rozpacz, bardzo często miałam myśli samobójcze i chciałam umrzeć, nie widziałam sensu mojego życia. Miałam pustkę w sercu i często zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak, że nie mogę być szczęśliwa. Dokładnie jak Hannah z filmu "October Baby". Najgorsze dla mnie lata to były, gdy byłam w gimnazjum. Miałam bardzo niemiłą sytuację w klasie. Wszyscy się nastawili przeciwko mnie, a w dodatku jedna dziewczyna powiedziała do mnie: "Aneta, po co Ty jesteś w tej klasie? Nie powinno Cię tu być. Chodź, zabijemy Cię". Wtedy znienawidziłam ją bardzo, znienawidziłam wszystkich i nienawidziłam siebie, chciałam umrzeć i zniknąć raz na zawsze. 

MIŁOŚĆ zmienia...
Tak zatytułowałam ten post, ponieważ to właśnie Boża Miłość mnie zmieniła. Boża Miłość odmieniła moje życie! Już nie czuję się samotna, mam wielu znajomych, bardzo dobrych znajomych, na których mogę polegać. Stałam się bardziej otwarta na innych, nie odsuwam się już od ludzi, nie jestem outsiderem. Jestem bardziej radosna i pogodna, nie użalam się nad sobą i staram się nie narzekać. Nie mam już pustki w sercu, bo w moim sercu jest Boża Miłość. Już widzę sens mojego życia- jest nim Jezus! Nie mam już w sobie nienawiści ani do innych ani do siebie, Jezus mnie od tego uwolnił! Od stycznia br. nie mam już myśli samobójczych! A to wszystko dzięki Jezusowi i Jego miłości do mnie! Boża Miłość zmienia serce! 
To również dzięki łasce Bożej, udało mi się tak wiele przepracować w sobie, tak wiele zmienić!         W ciągu 2 lat bardzo się zmieniłam, w dodatku bez pomocy żadnego psychologa! Nie wiem, czy jakikolwiek psycholog byłby w stanie pomóc, bym tak się zmieniła. Jezus jest Najlepszym Psychologiem!

Życzę Wam, drodzy czytelnicy mojego bloga, by i Was spotkała ta Boża Miłość i przemieniła Wasze serca, napełniła pokojem i radością, niegasnącą nadzieją! Dajcie się znaleźć Miłości!

A na koniec z dedykacją dla Was, zeszłoroczna pieśń lednicka:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!