Chciałabym się z Wami podzielić tym, czego doświadczyłam w ubiegłym tygodniu.
Opiszę Wam tutaj, jak wielkie łaski otrzymałam, jak wiele prezentów od Boga i jak niezwykłą radość otrzymałam!
U mnie w moim mieście trwał Tydzień Ewangelizacyjny i było wiele akcji ewangelizacyjnych.
Dla mnie był to niezwykły tydzień!
Flagowanie- modlitwa uwielbienia uwalnia!
We wtorek 21 maja, a właściwie od nocy z poniedziałku strasznie bolały mnie plecy z jednej strony i ramię, tak iż rano nie byłam w stanie w ogóle wstać z łóżka. To był straszny ból. A tego dnia moja wspólnota robiła ewangelizację uliczną, a ja miałam tam flagować- czyli machać flagami i w taki sposób uwielbiać Boga. Nie wiedziałam, czy dam radę z takim bólem... Dodatkowo jeszcze w domu znów miałam niemiłą sytuację. Najpierw mieliśmy Mszę Świętą o 18 w katedrze. Źle się czułam, jakbym miała zemdleć, nie miałam jakoś siły, byłam jakby nieobecna. To była dla mnie taka walka duchowa. Co ciekawe w kazaniu ksiądz mówił do dzieci komunijnych właśnie o walce duchowej. Podkreślił, że ta walka jest wygrana, a my jesteśmy zwycięzcami! Naszą bronią jest miecz- czyli modlitwa, a tarczą jest Hostia- czyli przyjmowanie Komunii Świętej. Dokładnie też tego dnia z mojej formacji w dzienniczku, miałam dokładnie o tym samym. Przeczytałam takie słowa: "Kiedy mówimy o duchowej walce, trzeba stwierdzić od razu: wojna już została wygrana! Zwycięstwo należy do nas. Syn Boży na krzyżu wygrał, a nie przegrał! Cierpiał, ale odniósł zwycięstwo". Po Mszy Świętej wraz z osobami z mojej wspólnoty, wyszliśmy na miasto i szliśmy pod kościół garnizonowy. Po drodze zastanawiałam się, czy brać flagi i flagować, bo nadal jakoś bolały mnie plecy. W końcu jednak postanowiłam wziąć flagi. Kiedy mieliśmy modlitwę uwielbienia i śpiewaliśmy radosne pieśni, ja flagowałam. To flagowanie dało mi wiele radości! Trochę mi tam było zimno, gdy większość osób stała i się modliła, ja wtedy skakałam i chodziłam, bo nie mogłam ustać w miejscu! Tak mnie też ta radość rozpierała! Były też takie słowa, że osoby które mają w sobie smutek, przez to nie czują się sobą, ale że teraz zostają napełnione radością. Ja tak właśnie miałam, nie czułam się sobą. Zawsze też, gdy jestem w domu, nie czuję się tam sobą. Zostałam obdarzona niezwykłą radością i tą radością zarażałam innych! Nawet mi moja znajoma powiedziała, że poprzez mnie i moją radość, doświadczyła Ducha Świętego! Modlitwa uwielbienia uwalnia, uwalnia od smutku! Flagowanie uwalnia!
"Chcemy się cieszyć z twego ocalenia
i w imię Boga naszego podnieść sztandary.
Niech Pan wypełni wszystkie twoje prośby!" Ps 20, 6
Żywy, tańczący i radosny Kościół!
Następnego dnia, czyli w środę 22 maja w ramach Tygodnia Ewangelizacyjnego, mieliśmy koncert ewangelizacyjny zespołu "Mocni w Duchu". Przed koncertem, miałam znów nieprzyjemna sytuację, przez co miałam smutek w sercu.
Kościół pękał w szwach! Cały kościół był wypełniony
ludźmi, zarówno młodzieżą, jak i ludźmi w średnim wieku, jak również i
starszymi. Na samym początku koncertu można było usłyszeć trzy przepiękne
pieśni, w tym pieśń o Bożej Miłości, że to Bóg nas pierwszy umiłował i kocha
nas takimi, jakimi jesteśmy! Pieśń pt.: „Ty
ukochałeś mnie” to moja ulubiona pieśń tego zespołu. Bardzo mnie ucieszyło,
gdy ją zaśpiewali! Był też czas modlitwy do Ducha Świętego i modlitwy za siebie nawzajem. Ja wtedy doświadczyłam niezwykłej radości w sercu, tak iż się śmiałam jakiś czas!
„Mocni w Duchu” zaśpiewali jeszcze
kilka pieśni, bardzo skocznych i radosnych, przy których uczyli nas kroków i wszyscy w kościele śpiewali, tańczyli i
skakali, tak iż cały kościół huczał!
To było jak wielka impreza, tyle że w kościele! Nawet starsze babcie tańczyły i
skakały! Było widać i czuć, że tworzymy Żywy Kościół! Kościół radosny!
Koncert był tak
świetny, że mogliśmy usłyszeć dwie piosenki na bis! Aż nie chciało się stamtąd
wychodzić. Na końcu były podziękowania dla zespołu, zaśpiewaliśmy Apel
Jasnogórski i w ciszy się pomodliliśmy. To było również dla mnie niezwykłe, że
zapadła nagle taka cisza, a jeszcze chwilę przedtem, wszyscy skakali i
tańczyli!
A
większość ludzi uważa, że chrześcijanie to są smutni! Co za brednie!
Gdyby przyszli na taki koncert i zobaczyli, jak Ci ludzie są radośni, tak iż
tańczą i skaczą w tym kościele, to by na pewno zmienili zdanie!
Ja
osobiście podczas tego koncertu doświadczyłam prawdziwego Żywego Kościoła,
radosnej wiary ludzi, co rozradowało moje serce, które wcześniej przepełniał
smutek. A teraz moja dusza się raduje! To był koncert MOCNY w Duchu!
W kolejnym wpisie, napiszę Wam o kilku jeszcze innych wydarzeniach z tego tygodnia i to, czego doświadczyłam i co otrzymałam!
:)
OdpowiedzUsuń