Witaj kochana owczarnio!
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi kolejnymi przeżyciami z pobytu na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize w Strasburgu. Podzielę się z Wami, jakie niespodzianki przygotował dla mnie Bóg na ten czas :)
Jednak w tym wpisie uda mi się opisać jedynie kolejny dzień, więc będzie trochę więcej części z moimi przeżyciami i doświadczeniami na Taize :)
Jednak w tym wpisie uda mi się opisać jedynie kolejny dzień, więc będzie trochę więcej części z moimi przeżyciami i doświadczeniami na Taize :)
Niedziela (29 grudnia 2013r.)- zapoznanie z lokalną parafią i ze Strasburgiem
Każdy z uczestników Taize, który został przyjęty do danej parafii, w niedzielę zawsze ma uczestniczyć w nabożeństwie lub Mszy Świętej. Ja akurat miałam to szczęście i trafiłam do katolickiej parafii. Po śniadaniu, które nam przygotowali, pojechaliśmy wszyscy razem do kościoła. I znów kolejne zaskoczenie- dzieci i ministranci szli w procesji w rozpoczęciu Mszy Świętej i byli poprzebierani w stroje jak Trzej Królowie. Ministranci i ministrantki (tam dziewczyny mogą służyć przy Ołtarzu) siedzieli tak poubierani i służyli. Jak się okazało, w tamtej parafii jest taka tradycja, że w tą Niedzielę dzieci przychodzą poprzebierane i później do 6 stycznia chodzą od domu do domu i mówią innym dzieciom o misjach i w taki sposób pomagają innym dzieciom, którzy potrzebują pomocy. Piękna tradycja i uwrażliwianie dzieci na pomoc innym ludziom!
Psalm śpiewał chór i bardzo mi się podobało jak śpiewali. Śmieszna sytuacja była, gdy kilka osób musiało tłumaczyć na inny język, to co te dzieci robią. Dało mi to wiele radości!
Kiedy wyszliśmy z kościoła, bardzo mile mnie zaskoczyło, że ks. proboszcz tej parafii stał na zewnątrz i każdego mile witał, jak również i ludzie rozmawiali ze sobą. Czuło się taką rodzinną atmosferę!
Po Mszy zaczepiła mnie koleżanka i musiałam pomóc jej w tłumaczeniu na niemiecki, to co chciała przekazać Pani, u której mieszkała, ponieważ ona nie znała niemieckiego, a ta Pani nie umiała angielskiego i nie mogły się porozumieć.
Wróciłyśmy do naszego domku po rzeczy, a potem wszyscy mieliśmy spotkanie w Domu Parafialnym. Tam podzielili nas szybko na małe grupy. Ku mojemu zdziwieniu, bardzo sprawnie i bardzo dobrze to zorganizowali! Okazało się, że w sumie u nas na parafii jest najwięcej Włochów i Polaków, ale również byli Chorwaci i Białorusini. Małe grupy były oczywiście międzynarodowe i musieliśmy porozumiewać się po angielsku. Oczywiście na początku wszyscy przedstawiliśmy się sobie nawzajem. Tego dnia naszym tematem było: "Co zrobić, żeby komunia między ludźmi kochającymi Chrystusa stała się dostrzegalna?".
Taki był temat naszego rozważania w grupach. Obok nas miała spotkanie inna grupa i na zakończenie grali w jakąś zabawę, a my później również graliśmy w grę w naszej grupie.
Po naszym spotkaniu, mieliśmy czas na wspólny posiłek, a później ruszyliśmy naszym specjalnym autokarem do Strasburga. Był czas tzw. spotkań tematycznych w Strasburgu. Ja poszłam z większością zwiedzać katedrę. Niestety znów padał deszcz i tak chodziliśmy w deszczu, zwiedzając Strasburg. Kiedy szliśmy na tzw. pociąg, którym mieliśmy dojechać na kolację, jakimś cudem się zmieściliśmy w nim. Było tak pełno ludzi, że ledwo się stało. Na kolejnych przystankach ludzie chcieli wsiadać, ale nie dało rady! Mnie rozbawiła jedna sytuacja. Gdy tak staliśmy w zapchanym pociągu, jakiś Pan zza szyby pokazał nam język! To dlatego, że on się nie zmieścił, a my sobie jechaliśmy!
Tym razem na szczęście udało nam się dotrzeć na czas na kolację i mieliśmy pełną siatkę, również i coś ciepłego do zjedzenia! Cóż to była dla nas za radość!
O 19 mieliśmy w danych halach wspólną modlitwę. Podczas tej modlitwy był czas na śpiew, ale również i był czas przeznaczony na modlitwę w ciszy. Tej ciszy właśnie tak bardzo potrzebowałam i z takim założeniem jechałam na Taize, by móc się tam wyciszyć. Również oczywiście było czytane czytanie.
Po naszym spotkaniu, mieliśmy czas na wspólny posiłek, a później ruszyliśmy naszym specjalnym autokarem do Strasburga. Był czas tzw. spotkań tematycznych w Strasburgu. Ja poszłam z większością zwiedzać katedrę. Niestety znów padał deszcz i tak chodziliśmy w deszczu, zwiedzając Strasburg. Kiedy szliśmy na tzw. pociąg, którym mieliśmy dojechać na kolację, jakimś cudem się zmieściliśmy w nim. Było tak pełno ludzi, że ledwo się stało. Na kolejnych przystankach ludzie chcieli wsiadać, ale nie dało rady! Mnie rozbawiła jedna sytuacja. Gdy tak staliśmy w zapchanym pociągu, jakiś Pan zza szyby pokazał nam język! To dlatego, że on się nie zmieścił, a my sobie jechaliśmy!
Tym razem na szczęście udało nam się dotrzeć na czas na kolację i mieliśmy pełną siatkę, również i coś ciepłego do zjedzenia! Cóż to była dla nas za radość!
O 19 mieliśmy w danych halach wspólną modlitwę. Podczas tej modlitwy był czas na śpiew, ale również i był czas przeznaczony na modlitwę w ciszy. Tej ciszy właśnie tak bardzo potrzebowałam i z takim założeniem jechałam na Taize, by móc się tam wyciszyć. Również oczywiście było czytane czytanie.
Bóg do mnie przemówił w tych słowach:
"Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał- aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje" (J 15, 16).
Później brat Alois mówił rozważanie, które również mnie poruszyło. Szczególnie takie słowa:
Później brat Alois mówił rozważanie, które również mnie poruszyło. Szczególnie takie słowa:
"Cierpienia i porażki mogą sprawić, że bardziej zaufamy miłości Boga, która jest ponad wszystkim i nie pozwala się nam zawłaszczyć.
Jak odnaleźć to zaufanie? Mogą nam pomóc dwa rodzaje działań. Pierwsze to milczenie przed Bogiem. Oczywiście, możemy jak dzieci w modlitwie prosić Boga. Pójdźmy jednak głębiej! Modlitwa nie jest jedynie prośbą o to, czego potrzebujemy, ale jest otwieraniem się przed Bogiem w ciszy naszych serc, aby ogarnęło nas Jego pełne miłości spojrzenie. Skoro Chrystus nazywa nas przyjaciółmi, to znaczy, że Bóg czeka na naszą miłość. Tak, przy mnie, słabym, niedoskonałym, Bóg staje się żebrakiem, proszącym o miłość, której wyrazem jest moja uboga modlitwa.
Drugie działanie: patrzeć na Chrystusa, słuchać Go. Chociaż Jezus był Synem Bożym, wiedział, czym jest milczenie Boga. Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wziął na Siebie tragizm naszego życia, nasze porażki, nasze winy, naszą przemoc. Nawet pośród najgłębszej nocy Jezus wierzył w miłość Boga. Może więc nas poprowadzić nie dlatego, że w ten sposób ciemności będą nam oszczędzone, ale dlatego, żeby przebrnąć przez nie razem z nami, zapewniając niewidzialną obecność Ducha Świętego. I Boża Miłość sprawia, że nasze życie rozwija się o tyle, o ile przekazujemy tę miłość innym. [...] Przyjmijmy miłość Boga i pozwólmy, aby przemieniała nasze życie. Jeżeli miłujecie się wzajemnie, mówi Jezus, wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami".
Jakże piękne te słowa! Bardzo mnie poruszyły i potwierdziły, bym uwierzyła prawdziwie w Bożą Miłość!
Drugie działanie: patrzeć na Chrystusa, słuchać Go. Chociaż Jezus był Synem Bożym, wiedział, czym jest milczenie Boga. Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wziął na Siebie tragizm naszego życia, nasze porażki, nasze winy, naszą przemoc. Nawet pośród najgłębszej nocy Jezus wierzył w miłość Boga. Może więc nas poprowadzić nie dlatego, że w ten sposób ciemności będą nam oszczędzone, ale dlatego, żeby przebrnąć przez nie razem z nami, zapewniając niewidzialną obecność Ducha Świętego. I Boża Miłość sprawia, że nasze życie rozwija się o tyle, o ile przekazujemy tę miłość innym. [...] Przyjmijmy miłość Boga i pozwólmy, aby przemieniała nasze życie. Jeżeli miłujecie się wzajemnie, mówi Jezus, wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami".
Jakże piękne te słowa! Bardzo mnie poruszyły i potwierdziły, bym uwierzyła prawdziwie w Bożą Miłość!
To też mi pokazało, bym prosiła w modlitwie jak dziecko. Bym stała się takim dzieckiem przed Jezusem.
Tego dnia zauważyłam, że po kilku miesiącach po moim uzdrowieniu, powróciła wysypka na skórze na ręce. Zastanawiałam się, jaka może być tego przyczyna, czy może przez brak przebaczenia, czy też może inna.
Tego dnia zauważyłam, że po kilku miesiącach po moim uzdrowieniu, powróciła wysypka na skórze na ręce. Zastanawiałam się, jaka może być tego przyczyna, czy może przez brak przebaczenia, czy też może inna.
Zaczęłam prosić w modlitwie o rozeznanie.
Po zakończeniu modlitw, ruszyliśmy naszym specjalnym autokarem. Kierowca był tak uprzejmy, że pytał nas, czy ktoś nie został i czekał aż wszyscy przyjdą. Po drodze ćwiczyliśmy śpiewy na ranne modlitwy następnego dnia.
Po zakończeniu modlitw, ruszyliśmy naszym specjalnym autokarem. Kierowca był tak uprzejmy, że pytał nas, czy ktoś nie został i czekał aż wszyscy przyjdą. Po drodze ćwiczyliśmy śpiewy na ranne modlitwy następnego dnia.
Z dziewczynami poznałyśmy wnuczkę naszych gospodarzy oraz jej koleżankę. Mogłyśmy z nimi porozmawiać.
To był dla mnie dzień pełen życzliwości, radości i zabawy, nauki komunii między ludźmi, nawet jeśli się nie potrafiliśmy dogadać w danym języku.
A czy Wy w swoim otoczeniu dostrzegacie komunię między ludźmi kochającymi Chrystusa?
To był dla mnie dzień pełen życzliwości, radości i zabawy, nauki komunii między ludźmi, nawet jeśli się nie potrafiliśmy dogadać w danym języku.
A czy Wy w swoim otoczeniu dostrzegacie komunię między ludźmi kochającymi Chrystusa?


Ach Starsbourg! Francja! O rany! Zazdroszczę.Ale jeszcze za mała jestem żeby pojechać :) No cóż. Myślę,że tak. Tak jakoś czuć,że wszyscy się kochają...
OdpowiedzUsuńW wieku od 16 lat można jeździć na Taize :) Polecam, kolejne spotkanie Taize będzie w Pradze!
Usuń