sobota, 4 stycznia 2014

Jaki był ten rok? Co darował, co wziął?- Czyli tzw. rachunek sumienia z minionego roku

Witaj moja owczarnio!

Przepraszam, że znów tu dawno nie pisałam. W Święta nie miałam jak i kiedy cokolwiek tu napisać, a zaraz po wyjechałam na Europejskie Spotkanie Młodych Taize do Strasburga. O moich przeżyciach i doświadczeniach z tego spotkania, napiszę Wam tutaj w następnym wpisie.

Ten post będzie trochę inny od moich poprzednich postów, ponieważ będzie on podsumowaniem minionego roku 2013. 
Już kilka dni jest po Nowym Roku. Końcówka roku 2013 minęła jak z bicza strzelił. 

31 grudnia, który był kilka dni temu, głównie wszystkim kojarzy się z Sylwestrem, zabawą do białego rana, odliczaniem sekund do północy, piciem szampana i składaniem sobie nawzajem życzeń noworocznych.

31 grudnia to również dla większości osób dzień refleksji- dzień, w którym myślimy, jaki był ten ostatni rok.
Każdy pyta się sam siebie, czy dobrze wykorzystał ten rok: czy był dobry czy też zły? W czym zawiniłem, w czym się powinienem poprawić, co powinienem zmienić w swoim zachowaniu?
Jako chrześcijanie, w tym dniu powinniśmy sobie zrobić tzw. roczny rachunek sumienia. Powinniśmy sobie zadać pytania: Jaką mieliśmy wiarę w Boga w czasie tego roku? Czy staraliśmy się wzrastać duchowo? Czy byliśmy prawdziwymi świadkami Chrystusa, czy też może wstydziliśmy się swojej wiary? Jakimi chrześcijanami byliśmy przez ten rok? Czy nasze duchowe drzewo figowe wydało obfite plony w tym roku, czy też nadaje się do zakopania? Czy wykorzystaliśmy również swoje talenty?

Jeśli należymy do jakiejś wspólnoty katolickie: Co przez ten rok dla niej zrobiliśmy? Czy potrafiliśmy służyć bezinteresowną pomocą innym? Czy dawaliśmy coś z siebie wspólnocie, czy też może tylko braliśmy? A jak było z naszymi obowiązkami- modlitwą, czytaniem Pisma Świętego, uczestniczenie w Eucharystii? Czy ich nie zaniedbywaliśmy? Czy przez ten rok byliśmy żyzną glebą i zostaną w nas wydane owoce: „trzydziestokrotne, sześćdziesięciokrotne, a może nawet stokrotne?” (por. Mk 4, 14-20)

Odpowiedzi na te pytania znamy jedynie my sami. Ten dzień nie powinien być jedynie dobrą zabawą, ale powinniśmy również zastanowić się nad tym, jaki był ten rok i co powinniśmy zmienić w swoim życiu.
Chciałabym się z Wami podzielić moim świadectwem, jaki był dla mnie miniony 2013 rok.
Na pewno był to dla mnie dość ciężki rok, rok pełen prób i przeciwności, trudności, również i prześladowań z różnych stron. Zaczął się dla mnie okropnie, ponieważ w styczniu 2013 r. dowiedziałam się, że już nie będę studiować, nie dostanę zaliczenia z przedmiotu. Przez to bardzo często płakałam, chciałam nawet skakać     z okna i zrobić sobie coś. Chciałam zniknąć całkowicie, wręcz nawet umrzeć. Lecz później zaczęła się moja przemiana. Bóg dał mi doświadczyć wolności w pełni na kilka miesięcy. Powstał najpierw jeden blog ewangelizacyjny, który musiałam skasować z pewnych przyczyn, co też przyniosło mi wiele cierpienia. 
W końcu powstał ten drugi blog, na którym do Was tu piszę. To było działanie Boże! 
Mogłam wrócić do wspólnoty, gdzie poznałam wspaniałe osoby, które dały mi wiele radości i miłości, stały się dla mnie darem. Mogłam pomagać w Kursie Alfa dla studentów, podczas którego również zostałam wystawiona na próbę wiary i czy będę trwać przy Bogu. Bóg mnie w ten sposób oczyszczał i przygotowywał na trudniejsze doświadczenia. Tam również poznałam wiele wspaniałych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam.

W minionym roku, doświadczyłam również wielu fizycznych uzdrowień, jak również uzdrowień psychiki        i duszy. Otrzymałam wiele duchowych prezentów od Boga! Mogłam uczestniczyć w Kursie Jan, który bardzo mnie przemienił, zmienił moje spojrzenie na siebie samą, ale przede wszystkim nauczył mnie słuchać głosu Boga w moim sercu. Bóg nauczył mnie, jak przetrwać duchową pustynię i że ważne decyzje należy podejmować w czasie pocieszenia. Dzięki temu udało mi się podjąć decyzję, gdzie wrócić na studia. 
Później Bóg uczył mnie przyjęcia cierpienia, choroby i akceptacji Jego woli, co nie było łatwe. Dzięki książce, którą dostałam w prezencie, zrozumiałam, że ta choroba ma sens i jest ona po coś. Zmieniło to moje nastawienie, dzięki czemu było mi łatwiej znieść cierpienie i się z tym pogodzić. Nauczyło mnie to większej ufności Bogu i poleganiu na Nim, a nie na sobie, czy też na innych ludziach.
Ten rok naprawdę wiele mnie nauczył i zmienił mnie. Każda sytuacja i wydarzenie, czegoś mnie nauczyło, również i te trudniejsze doświadczenia. Zaczęłam bardziej doceniać to, co mam. Cieszyć się życiem, mimo wszystko! Przede wszystkim zaczęłam dostrzegać działanie Boga w moim życiu, że On jest żywy i prawdziwy, Jego Słowo jest żywe i zawsze dotrzymuje danych nam obietnic. Za cały ten rok, każde doświadczenie i dobre i złe, za ludzi poznanych- DZIĘKUJĘ!

Na koniec można by sparafrazować jedną ze znanych piosenek na dobranoc:
"Jaki był ten rok? 
Co darował, co wziął? 
Czy mnie wyniósł pod niebo, czy zrzucił na dno? 
Jaki był ten rok?
Czy coś zmienił, czy nie? Czy był tylko nadzieją na dobre i złe?"

Z okazji Nowego Roku 2014, życzę Wam każdej owieczce z osobna, by Wasz Nowy Rok nie musiał się wstydzić przed Starym, jak również by ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego, a gorszy od następnego! :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!