Droga Owczarnio!
Tym razem to już będzie mój ostatni post o pobycie na Taize w Strasburgu.
Będzie on również, że tak określę "na czasie", gdyż właśnie przez ten tydzień trwały modlitwy o jedność chrześcijan i w wielu miastach odbywały się ekumeniczne nabożeństwa.
Europejskie Spotkania Młodych Taize mają właśnie na celu jedność wszystkich chrześcijan i są to spotkania ekumeniczne różnych wyznań. Dlatego też w parafiach, gdzie uczestnicy są przyjmowani, są wspólne modlitwy i śpiewy, jak również trwanie na modlitwie w ciszy i tak samo jest na modlitwach popołudniowych i wieczornych na kilku halach do tego przeznaczonych.
Środa (1.01.2014 r.)- Nowy Rok
Po krótkiej nocy, byłam niezbyt wyspana. Na śniadaniu postanowiłam przeczytać gospodarzom to moje podziękowanie, by w razie poprawili błędy. Byli zachwyceni tym, co napisałam. Parę razy przećwiczyłam czytanie.
Razem z Panem Geroldem pojechaliśmy do kościoła. Wszyscy mówili i twierdzili, że to ma być Msza Święta, lecz tak nie było... To była bardziej Liturgia Słowa ze śpiewem, którą w dodatku odprawiała jakaś pastorka i ona też głosiła kazanie! Normalnie szok! Poza tym według mnie się wywyższała, brakowało jej pokory. Trochę mnie to zraziło. Bardzo się stresowałam w trakcie, gdyż na sam koniec miałam wygłosić to moje podziękowanie. Z racji, że to było nabożeństwo ekumeniczne, nie było Komunii Świętej, co mnie bardzo zasmuciło i bardzo pragnęłam przyjąć Komunię Świętą. Miałam nawet takie myśli, by podejść po zakończeniu do księdza i zapytać o możliwość przyjęcia Komunii, tylko niestety nie wiedziałam, jak to jest po niemiecku. Po zakończeniu nabożeństwa najpierw jedna osoba podziękowała po angielsku wszystkim, a później ja musiałam wyjść przed ambonę i wygłosić moje podziękowanie. Bardzo się stresowałam, co też sprawiło, że język mi się plątał i nie mogłam się wysłowić. Mimo to Niemcom chyba się podobało, bo bardzo długo bili mi brawo!
W parę osób zostaliśmy trochę dłużej po nabożeństwie i okazało się, że dwie osoby poszły zapytać księdza o możliwość Komunii i zgodził się! Wszyscy, którzy chcieliśmy przyjąć Komunię, musieliśmy poczekać. Stanęliśmy naokoło Ołtarza.Gdy klęczeliśmy po Komunii, ksiądz nad każdym z nas chwilę się pomodlił! A ja tak bardzo potrzebowałam błogosławieństwa księdza i bez proszenia, je otrzymałam! Bóg wysłuchał mojej modlitwy! Choć innym nic nie mówiłam, to Bóg wiedział i mi pomógł. Byłam bardzo szczęśliwa!
Po zakończeniu nabożeństwa, ksiądz się witał z nami poza kościołem, a następnie każdy pojechał ze swoją rodzinką. Z moimi współlokatorkami miałyśmy trochę czasu, by móc się spakować. Później czekał na nas pyszny obiad, podczas którego wręczyłyśmy prezenty naszym gospodarzom. Byli bardzo mile zaskoczeni. Niestety w końcu nadszedł czas pożegnania. Było mi smutno. Bardzo się zżyłam z nimi. Wspaniali ludzie! Kiedy czekaliśmy na autokar, ksiądz do mnie podszedł i wycałował :D Coś tam też mi mówił i stwierdziłam, że jest zwariowany! :D Po nich wszystkich było widać, że szkoda im było, że już wyjeżdżamy.
Poruszyło mnie bardzo, gdy nasz gospodarz Pan Gerold wyjął chusteczkę i machał nią nam na pożegnanie. To było takie wzruszające i czułe. Gdy już byliśmy w naszym specjalnym autokarze, którym mieliśmy jechać do Strasburga, jeszcze przed wyjazdem wszedł do nas ksiądz i nas pobłogosławił na podróż! Mega!
A nasz kochany kierowca znalazł moją czapkę!
Po zakończeniu nabożeństwa, ksiądz się witał z nami poza kościołem, a następnie każdy pojechał ze swoją rodzinką. Z moimi współlokatorkami miałyśmy trochę czasu, by móc się spakować. Później czekał na nas pyszny obiad, podczas którego wręczyłyśmy prezenty naszym gospodarzom. Byli bardzo mile zaskoczeni. Niestety w końcu nadszedł czas pożegnania. Było mi smutno. Bardzo się zżyłam z nimi. Wspaniali ludzie! Kiedy czekaliśmy na autokar, ksiądz do mnie podszedł i wycałował :D Coś tam też mi mówił i stwierdziłam, że jest zwariowany! :D Po nich wszystkich było widać, że szkoda im było, że już wyjeżdżamy.
Poruszyło mnie bardzo, gdy nasz gospodarz Pan Gerold wyjął chusteczkę i machał nią nam na pożegnanie. To było takie wzruszające i czułe. Gdy już byliśmy w naszym specjalnym autokarze, którym mieliśmy jechać do Strasburga, jeszcze przed wyjazdem wszedł do nas ksiądz i nas pobłogosławił na podróż! Mega!
A nasz kochany kierowca znalazł moją czapkę!
Wszyscy w autokarze zaśpiewaliśmy naszemu kierowcy piosenkę z dedykacją, którą wszyscy znali, posłuchajcie sami:
Tak wspaniały był mój pierwszy dzień Nowego Roku 2014! Tak naprawdę to było moje 4 Spotkanie Taize, lecz był to mój najlepszy jak dotąd wyjazd! Super współlokatorki, wspaniała rodzinka, niesamowici ludzie w naszej parafii, poruszające rozważania br. Aloisa i najlepsza organizacja! Pomyśleć, że pierwszego dnia byłam bardzo smutna i pełna obaw. Bóg miał dla mnie wspaniałe niespodzianki!
Jeśli zaufacie Bogu, w Waszym życiu staną się cuda! Ja zaufałam mimo wielu obaw i jak widać, Bóg sprawił cuda!
Mimo iż tego dnia fizycznie bardzo cierpiałam, lecz tego tak nie pokazywałam, to potrafiłam być szczęśliwa! Miałam pokój w sercu i radość! Bóg jest moim szczęściem i to On daje prawdziwą radość w pełni!
Tak oto dobiegł końca mój ostatni wpis o Europejskim Spotkaniu Taize w Strasburgu. Jeśli nigdy nie byliście, to bardzo polecam! To jest niezwykłe doświadczenie i wspomnienia na całe życie!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!