Witaj wciąż powiększająca się owczarnio!
Bardzo mi miło jest, gdy widzę coraz bardziej powiększającą się liczbę odwiedzin mojego bloga oraz tych, którzy polubili mój profil na Facebook'u. Bardzo serdecznie Was witam, tych stałych bywalców mojego bloga, ale również i nowych czytelników.
W tym poście chciałabym Wam opisać moje przeżycia i doświadczenia z mojego pobytu na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize w Strasburgu, które odbywało się od 28 grudnia 2013r. do 1 stycznia br.
Podzielę to jednak na dwa wpisy, by w jednym za dużo nie pisać, byście nie mieli zbyt dużo czytania na raz :)
Jak wiecie po moim opisie o mnie (umieszczony po prawej stronie bloga), uwielbiam podróżować. To był już mój 4 wyjazd na Europejskie Spotkanie Młodych Wspólnoty Taize. Byłam już w Rotterdamie, Berlinie i w Rzymie.
Grupa, z którą ja jechałam, wyjeżdżała 26 grudnia późnym wieczorem, by następnego dnia móc zwiedzić Pragę!
Piątek (27 grudnia 2013 r.)- Czeski film, czyli pobyt w Pradze
Od około godz. 10 byliśmy w Pradze. Oprowadzał nas przewodnik, który z nami jechał. Mieliśmy okazję być na zmianie warty gwardzistów. To było niesamowite wrażenie! Bardzo mnie zadziwiło to, że większość kościołów w Pradze jest niestety przeznaczonych albo na koncerty albo w celach turystycznych i za wejście trzeba zapłacić! Normalnie szok!
Wieczorem byliśmy na Mszy Świętej w kościele u dominikanów. Dla mnie ta Msza to był dosłownie czeski film! To był oczywiście katolicki kościół. Chór śpiewał jakieś pieśni i to tak długo, jakby koncert dawali! Ja się czułam jakbym była w operze lub w filharmonii! W pewnym momencie to nawet nie wiedziałam, jaka jest część Mszy Świętej! Zaskoczyła mnie też Ewangelia tego dnia. Była taka bardziej wielkanocna niż z okresu bożonarodzeniowego. W ogóle śpiewy te trwały dłużej niż kazanie! Gdy wszyscy już wyszliśmy z kościoła, każdy z nas był "zniesmaczony" i chciało nam się śmiać. Z racji, że tego dnia było obchodzone święto św. Jana, wypiliśmy pobłogosławione wino :) Zawsze w tym dniu w kościele jest błogosławione wino.
Ja miałam za to ciekawą sytuację w sklepie z pamiątkami, gdy pewien Czech zaczął mi grać na małych skrzypkach :D Przy tym pytał mnie o różne rzeczy i był bardzo ciekawy. To był dość ciekawy i obfity dzień w różne przygody. Praga jest piękna i polecam wszystkim!
Sobota (28 grudnia 2013r.)- przyjazd do Strasburga
Sobota (28 grudnia 2013r.)- przyjazd do Strasburga
Bardzo wczesnym ranem dotarliśmy do Strasburga. Kiedy czekaliśmy, by dostać się do miejsca przyjęcia, integrowaliśmy się ze sobą, bawiąc się w różne zabawy. Pogoda nie była zbyt ładna, ponieważ padało. Po długim oczekiwaniu, w końcu rozdzielili nas na grupy. Ja początkowo chciałam być w grupie z osobami, z którymi się znałam dłużej i z koleżanką, z którą siedziałam w autokarze, a jakoś tak wyszło, że trafiłam do drugiej grupy... Początkowo trochę się obawiałam, jak to będzie i było mi trochę smutno. Zaufałam Bogu i zobaczyłam, że widocznie to tak ma być, może akurat tam jestem posłana na ten czas.
Obydwie nasze grupy zostały rozdzielone i zakwaterowane po niemieckiej stronie. Przygotowali nam specjalne autokary, które będą nas tam zawozić i przywozić do Strasburga. Moja grupa została zakwaterowana na części Badenii i mieliśmy w sumie 24 km drogi i jechaliśmy koło 40 minut. Pogoda była paskudna i to sprawiało, że miałam gorsze nastawienie. Lecz, kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, gdzie nas przyjęli na terenie parafii, ku mojemu zaskoczeniu, wszyscy nas bardzo oczekiwali i bardzo mile nas przyjęli! Przygotowali dla nas herbatę i ciasta. Powiedzieli nam, że już wszystko przygotowywali od tygodnia i wypatrywali dzisiaj, kiedy w końcu przyjedziemy! W ogóle przywitał nas Polak! Jak się okazało, od wielu lat już mieszka tam w Niemczech, ale urodził się w Polsce. Również i była też jedna Polka! Dowiedziałam się, że jest tam ponad 50% katolików, co bardzo mile mnie zaskoczyło! Na początku, gdy nas rozdzielali, kto gdzie ma mieszkać, panował trochę harmider, ale w końcu szybko jakoś nas rozdzielili. Ja miałam mieszkać z 3 dziewczynami, w tym jedną znałam lepiej, drugą poznałam w autokarze, a trzecią jedynie kojarzyłam z widzenia. Wzięli nas bardzo mili Państwo. Pomogli nam z rzeczami i poszliśmy do ich domu. Przygotowali nam pokój i zapytali nas, co chcemy na obiad. Rozpakowałyśmy się i postanowiłyśmy się przespać, bo po dwóch nocach w autokarze byłyśmy zmęczone. Wstałyśmy w sam raz na obiad, który był bardzo pyszny! Nawet ja, co niewiele jem i niezbyt przepadam za takimi rzeczami, to bardzo mi smakowało!
Po obiedzie znów poszłyśmy spać i na szczęście w porę się obudziłam, a raczej stwierdziłam, że to Duch Święty mnie obudził! :D Dzięki temu mogłam obudzić dziewczyny i zdążyłyśmy pójść na miejsce, gdzie miał po nas przyjechać specjalny autokar. Na miejsce zaprowadził nas Pan Gerold, u którego mieszkałyśmy. Autokar się spóźniał, ja się modliłam byśmy chociaż zdążyli na kolację. Bardzo miłe było, że z rodzin, u których mieszkaliśmy, czekali z nami aż przyjedzie autokar. Autokar w końcu przyjechał i zawiózł nas na miejsce. Niestety z kolacji niewiele do jedzenia dla nas zostało i nie dostaliśmy nic ciepłego. Po kolacji mieliśmy wspólne modlitwy i śpiewy. Na koniec modlitw br. Alois czytał rozważanie. Był to wstęp do tematu tegorocznego spotkania w Strasburgu. Mieliśmy również medytację nad fragmentem z Pisma Świętego. Ja akurat nie najlepiej się czułam od rana i trochę miałam problemy zdrowotne, a na koniec usłyszałam:
"Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników". (Łk 5, 31-32)
Te słowa dały mi nadzieję i pocieszyły mnie. Po modlitwach wróciliśmy specjalnym autokarem. Nasz kierowca pytał się, czy wszyscy są i był bardzo troskliwy o nas. Po powrocie do naszej rodzinki, umówiliśmy się na konkretną godzinę śniadania i szybko poszłyśmy spać.
Mimo mojego niezadowolenia i obawy, Bóg przygotował mi wspaniałych ludzi i miejsce, gdzie nas bardzo życzliwie przyjęli! Bóg wie, co jest dla nas dobre i gdzie jest dla nas właściwe miejsce. My możemy się buntować i przeciwstawiać temu, lecz później może się okazać, że to jednak był zamysł Boga wobec nas.
Bóg ma dla nas wspaniałe niespodzianki! Dla mnie przygotowaną niespodzianką była parafia, do której trafiłam, dziewczyny z którymi mieszkałam i rodzina, w której mnie przyjęli tak wspaniale!
O moich dalszych przeżyciach i doświadczeniach z tego wyjazdu, napiszę w kolejnym wpisie.
A czy Wy, drodzy moi czytelnicy dostajecie takie niespodzianki od Boga? Czy je dostrzegacie? Szczególnie w tych momentach, gdy coś innego wydawało się Wam lepsze dla Was,a Bóg sprawił inaczej, że znaleźliście się w zupełnie innym miejscu niż chcieliście. Bóg naprawdę wie, gdzie powinniśmy być! On ma dla nas wspaniały plan i przygotowuje dla nas takie niespodzianki, których nie moglibyśmy sobie wyobrazić!
W kolejnym moim wpisie, będziecie mogli się o tym przekonać, jakie jeszcze inne niespodzianki i wspaniałości przygotował dla mnie Bóg!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!