Witam serdecznie wszystkie owieczki!
Chciałabym się czymś z Wami podzielić, co miało miejsce wczorajszego dnia (czyli we wtorek).
Postanowiłam pójść do szpitala, by dowiedzieć się, czy znaleźli moje wyniki badań i aby zmienić termin wizyty u lekarza, a że jak dzwoniłam kilka dni wcześniej, to nikt nie odbierał, więc postanowiłam pójść.
Od rana w głowie nuciła mi się piosenka: "Zrzuć ciężary na Jezusa". Tak nagle ni z tego ni z owego, przypomniała mi się ona z jakiegoś kursu ewangelizacyjnego, w którym brałam udział.
Na miejscu okazało się, że wyniki badań są. Duch Święty tak sprawił, że akurat tego dnia mój lekarz jest na zastępstwie i jak się zgodzi, będzie mógł mnie przyjąć, tylko muszę poczekać aż przyjdzie i że dzisiaj jedyna szansa, bo w najbliższym czasie go nie będzie.
Trochę czekałam, aż w końcu pojawił się lekarz, ale musiałam wyciągnąć kartę. Oczywiście Panie się czepiały różnych rzeczy, ale jakoś w końcu pozwoliły mi wyciągnąć tą kartę. W ogóle się okazało, że aby zobaczyć wyniki badań, trzeba się zapisać na wizytę i tylko w karcie pacjenta można je zobaczyć. Gdy w końcu mogłam pójść do lekarza, okazało się, że w wynikach wyszło, że mam nadmiar prolaktyny i mam chorobę zwaną "hiperprolaktynemia", czyli że choroba, która powoduje bezpłodność, trudności z zajściem w ciążę :( :( A co ciekawe, ten nadmiar hormonu, produkuje jakiś niezłośliwy guz przysadki mózgowej... To mnie oczywiście załamało, spowodowało głęboki smutek. To już wiem, jakie to ciężary miałam zrzucić na Jezusa.
Całe popołudnie byłam przygnębiona, smutna. Wieczorem szłam na Mszę wspólnotową, a później mieliśmy Adorację z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Tam właśnie zrzuciłam swoje ciężary na Jezusa!
Podczas Adoracji, były takie słowa, że Jezus uzdrawia i uwalnia osoby, które miały trudności i problemy w nawiązywaniu głębszych relacji z innymi. A później, że są uzdrawiane rany z braku miłości od rodziców, uzdrawiane relacje z rodzicami. Ja wtedy już zaczęłam płakać. Chwilę potem były kolejne słowa, że jest tu wiele osób, które przyszły tu smutne i teraz płaczą i Jezus wlewa w ich serce radość i miłość, zaufanie do przezwyciężenia tych problemów. Akurat wtedy płakałam, ale po tych słowach o płaczu, jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Ja przyszłam smutna z powodu choroby, o której się dowiedziałam. Po tym moim płaczu, już było mi lepiej, rzeczywiście w moje serce wlała się radość.
Kiedy tak klęczałam, miałam takie myśli i pragnienie w sercu, że ja potrzebuję takiego osobistego błogosławieństwa, osobistego dotknięcia Bożej obecności. Dosłownie minutę później, ksiądz powiedział, że dzisiaj będzie inne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i każdy będzie mógł osobiście przyjąć!
Szłam z radością w sercu i z uśmiechem, a jeszcze bardziej mnie rozradowali z diakonii muzycznej, kiedy się do mnie uśmiechali.
Później po Adoracji można było dać świadectwo, ja chciałam pójść, ale ksiądz mi nie pozwolił z pewnej przyczyny, dlatego postanowiłam się podzielić z Wami tutaj na blogu tym świadectwem.
Jednakże później z bólu w sercu, znów wpadłam w płacz. Na szczęście byli ludzie ze wspólnoty. Mogłam z nimi porozmawiać. Wszyscy mnie pocieszali, abym się nie poddawała, że Bóg czyni cuda i mnie uzdrowi, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych! Pocieszali, ale też i zapewniali o modlitwie w mojej intencji. Miło mi się zrobiło, że mogę na nich liczyć, że nie jestem sama z tym wszystkim. Dobrze jest mieć na kogo liczyć! Jak dobrze jest mieć wspólnotę!
Jednakże później z bólu w sercu, znów wpadłam w płacz. Na szczęście byli ludzie ze wspólnoty. Mogłam z nimi porozmawiać. Wszyscy mnie pocieszali, abym się nie poddawała, że Bóg czyni cuda i mnie uzdrowi, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych! Pocieszali, ale też i zapewniali o modlitwie w mojej intencji. Miło mi się zrobiło, że mogę na nich liczyć, że nie jestem sama z tym wszystkim. Dobrze jest mieć na kogo liczyć! Jak dobrze jest mieć wspólnotę!
"A kiedy zaszło słońce, wracała, lamentowała i płakała przez całą noc, i nie mogła spać" (Tb 10,7).
Tak właśnie było i ze mną tej nocy z wtorku na środę, płakałam w nocy i nie mogłam w ogóle spać, często się budziłam. To były dla mnie prorocze słowa.
Także po raz kolejny, moi drodzy czytelnicy, proszę Was o modlitwę w mojej intencji o uzdrowienie. Będę wdzięczna za każdą modlitwę, ja również będę pamiętać o Was!
Na koniec link z piosenką: "Zrzuć ciężary na Jezusa":
http://w546.wrzuta.pl/audio/aE5CfGuv5rm/07_zrzuc_ciezary_na_jezusa


Strasznie wkurzające jest to, że nie można zobaczyć kartki z wynikami badań(a nie zawsze ufa się lekarzowi).
OdpowiedzUsuńNie ma co przewidywać najgorszego, najważniejsze, że wiesz co jest nie tak i możesz zacząć to leczyć.
Ja mojemu lekarzowi ufam, bo mam wspaniałego lekarza :)No ale, żeby nie móc pokazać badań, to przesada. W innym szpitalu, jak robiłam badania, to mi dali kartkę z wynikami.
Usuń