piątek, 2 sierpnia 2013

Niezwykłe znaki czasu

Witajcie drodzy czytelnicy mojego bloga!

Od kilku dni, od niemiłej sytuacji, która miała miejsce, psychicznie było ze mną bardzo źle. 
Z powodu różnych zranień, złych doświadczeń, braku miłości, ciężko mi jest w pełni uwierzyć w Miłość Bożą do mnie, że Bóg mnie bardzo kocha. 

Przypominanie o Bożej Miłości do mnie...
We wtorek rano pisałam SMSy z moją bliską koleżanką i jej napisałam o tym, co się stało. W odpowiedzi na to odpisała mi takiego SMSa, po którym aż się rozpłakałam:  

"Pamiętaj, że Bóg bardzo bardzo Cię kocha i przytula Cię do siebie i mówi, że się Tobą zaopiekuje!". 

Wieczorem byłam na Mszy Świętej i kazanie mówił duszpasterz mojej wspólnoty. Ksiądz w kazaniu powiedział, że jeśli nie przyjmujemy miłosierdzia, to jesteśmy chorzy. Ja po tych słowach zaczęłam płakać. Stwierdziłam, że w takim razie, to ja jestem bardzo chora... Bo ja od prawie 3 lat nie potrafię przyjąć Bożej Miłości, czyli miłosierdzia.
Jak zawsze po Mszy Świętej, mieliśmy spotkanie modlitewne mojej wspólnoty. Mi już od samego początku było ciężko się modlić, trwać w modlitwie uwielbienia. Kiedy prowadzący modlitwę mówił, że Bóg nas kocha miłością czułą matki i ojca, ja wtedy zaczęłam płakać. Później było wiele innych słów o Bożej Miłości, a ja coraz bardziej płakałam. Miałam niesamowitą ranę w sercu, deficyt miłości, to mnie bardzo bolało i słowa o Bożej Miłości. Wtedy też zastanawiałam się, jak ja mam być autentycznym świadkiem Jezusa, kiedy nie potrafię przyjąć w pełni Bożej Miłości? Jak ja mam mówić innym o Bożej Miłości? To mnie jeszcze bardziej bolało. Ja cały czas bardzo płakałam, a gdy usłyszałam słowa poznania, które brzmiały tak:
 "Chciej przyjąć Moją  miłość i nie odrzucaj jej", to jeszcze bardziej płakałam. Były jeszcze inne słowa poznania: "Moje Słowo Cię uzdrowi. Trwaj we Mnie". Również te słowa mnie poruszyły. Ostatnio ciężko jest mi trwać, trwać przy Nim mimo wszystko, mimo iż ciężko jest mi się modlić.
Po spotkaniu było mi jeszcze bardziej smutno i jeszcze bardziej chciało mi się płakać, bo wiele osób, z którymi wcześniej częściej rozmawiałam i spotykałam się, nagle mnie potraktowały zupełnie, jakby mnie nie było. A kiedy oni potrzebowali pomocy, wysłuchania czy zrozumienia, ja przy nich byłam. Bardzo przykro mi się zrobiło i znów płakałam. Od rana do późnego wieczora, Bóg ciągle przypominał mi o Jego miłości do mnie i chciał, bym w końcu przyjęła tę miłość i jej nie odrzucała.

Tego posta zatytułowałam "Niezwykłe znaki czasu", ponieważ to, co stało się w ten czwartek- czyli     1 sierpnia 2013r., to były dla mnie niezwykłe znaki od Boga. Poprzez konkretne znaki czasu, czyli wydarzenia w naszym życiu, Bóg chce do nas przez nie coś przekazać.

Wieczorem w czwartek miałam iść na Mszę Świętą i pójść do spowiedzi, bo wewnętrznie grzech mnie niszczył, przez co zabierał mi z serca radość, a pojawiał się smutek. Po południu oglądałam film o św. Janie Bosko. Było tam wiele scen o przebaczeniu, a szczególnie taka, w której ks. Bosko mówił przypowieść o Synu Marnotrawnym i mówił, że Bóg czeka na każdego z otwartymi ramionami, jak Ojciec chcący przytulić swe dziecko.

Posłuchajcie piosenki o św. Janie Bosko:

W tym czasie zajrzałam również do mojego kalendarzyka, a tam były słowa na ten dzień:  
"Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku od własnej celi więziennej" (kard. Stefan Wyszyński).

Mało brakowało, a nie zdążyłabym na Mszę, ale w porę wyszłam. Od razu ustawiłam się w kolejce do spowiedzi. Kiedy tak stałam, myślałam o przebaczeniu, czy ja tak w pełni przebaczyłam. Gdy tak o tym myślałam, zobaczyłam, że naprzeciwko mnie wisi obraz z wizerunkiem bł. Jana Pawła II. Od razu przypomniało mi się, kiedy przebaczył temu, kto chciał go zabić.
Ciągle też myślałam o tym przyjęciu Bożej Miłości, czy to jest coś złego, jeśli się nie potrafi przyjąć tej Miłości, kiedy się Ją odrzuca. Próbowałam się tego dowiedzieć już kilka dni wcześniej, lecz nikt mi na to nie odpowiedział. Tak rozmyślałam o tym, czekając w kolejce do spowiedzi, a wtedy ksiądz mówił kazanie i w tym momencie powiedział właśnie o tym, że jest to grzechem, jeśli odrzucamy Bożą Miłość. Jak to usłyszałam, stałam jak wryta. Byłam w niezłym szoku! To był dla mnie niezwykły znak od Boga. Odpowiedział od razu na moje pytanie poprzez kazanie! Co ciekawe, później ksiądz w kazaniu dużo mówił o Bożej Miłości, o tym, że powinniśmy więcej dziękować Bogu, nawet za trudności. Ksiądz pytał: jak często dziękujemy Bogu? Kiedy dziękowaliśmy Bogu za nasze życie? Kiedy tak słuchałam tego kazania, aż miałam łzy w oczach i chciało mi się płakać. Dawno takiego kazania w mojej parafii nie słyszałam, które by tak mnie poruszyło!
Dostrzegłam pewną przemianę księży i ich kazań, że są teraz takie inne, bardziej przemawiające do serca. Przy spowiedzi również chciało mi się płakać, a mój spowiednik po raz kolejny przypomniał mi, że Bóg nas dużo bardziej kocha niż jesteśmy w stanie sobie sami to wyobrazić!
Po spowiedzi, w moim sercu pojawiła się radość! Poczułam się o kilka ton kamieni lżejsza!
Spowiedź uwalnia i leczy rany, a właściwie to Jezus to robi! Oczyszcza nas z grzechu, który nas zasmucał i niszczył, a przemienia to w radość i uśmiech!
Cieszę się, że tego dnia poszłam do spowiedzi i na Mszy Świętej. A zawsze chodziłam w I piątek miesiąca i nie podczas Mszy. Bóg tak chciał!
A czy Wy, drodzy czytelnicy, dostrzegacie takie znaki czasu w Waszym życiu? Czy Bóg do Was przemawia poprzez konkretne wydarzenia, osoby które spotkaliście? Warto patrzeć, słuchać, obserwować! Może to właśnie teraz, w danej chwili, poprzez dane wydarzenie, konkretną osobę i jej słowo, może to właśnie teraz, mówi do Ciebie Bóg! Słuchaj uważnie, co chce Ci On przekazać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!