niedziela, 18 sierpnia 2013

Modlitwa czyni cuda!

Witaj moja mała trzódko! :)

Chciałabym się podzielić z Wami z moimi doświadczeniami z minionego tygodnia, co nawet i ja sama byłam w szoku!

Już w poniedziałek (12 sierpnia br.) poprosiłam o modlitwę osoby z mojej Owczarni, by modlili się, bym mogła 15 sierpnia uczestniczyć we Mszy Świętej, a że jestem jedyną osobą wierzącą i praktykującą w mojej rodzinie, był to dla mnie duży problem. W zeszłym roku tak było, że niestety 15 sierpnia nie mogłam uczestniczyć we Mszy Świętej, a przecież jest to ważna Uroczystość. Przy wieczornej modlitwie w poniedziałek modliłam się również i ja o to, ale także modliłam się, bym przez ten tydzień mogła bez żadnych problemów móc chodzić po górach. Niestety lek, który biorę ma takie działanie, że mam zawroty głowy, dopada mnie senność, problemy ze wzrokiem, miałam również wymioty.

Następnego dnia (czyli we wtorek- 13 sierpnia) pojechałam z rodziną do wujka, który mieszka w Bielsku- Białej. Po południu pojechaliśmy do centrum, a gdy po drodze mijaliśmy kościół, moja mama mi powiedziała, że w czwartek tu mogę przyjść, co mnie bardzo zaskoczyło! Modlitwa czyni cuda!
Tego dnia wieczorem rozważałam fragment z Pisma Świętego i przeczytałam takie słowa:
"Sam Jezus rzekł: Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie, do takich bowiem należy królestwo niebieskie. Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd" (Mt 19, 14-15).

I potem kolejne słowa:
"Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe" (Mt 19,26).

W środę (14 sierpnia) odczułam tęsknotę za moją wspólnotą, jak również jak bardzo mi brakuje codziennej Mszy Świętej. Tego dnia miałam zawroty głowy i byłam bardzo senna, dużo spałam. Wieczorem modliłam się, bym w czwartek mogła uczestniczyć w Eucharystii oraz bym dobrze się czuła, żebym nie wymiotowała. Z mojej formacji przeczytałam takie zdanie: "Bóg uczynił nas dla siebie, a zatem nasze serce będzie zawsze niespokojne, dopóki nie znajdzie spoczynku w Nim". Bardzo dobrze to czułam. Moje serce było bardzo niespokojne i stęsknione za odpoczynkiem w Nim!

Czwartek 15 sierpnia br. (Uroczystość Wniebowzięcia NMP)
Rano nie miałam możliwości, by pójść na Mszę Świętą, dlatego miałam iść wieczorem. Najpierw pojechaliśmy na Górę Żar. Na tej górze były piękne widoki i byliśmy tam dłuższy czas, kontemplując przyrodę. Wtedy odczułam namacalnie, jak to jest leżeć na zielonych pastwiskach. Doświadczyłam sama spełnienia słów z Psalmu: 
"Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię" (Ps 23, 2-3).

Po drodze chcieliśmy pojechać na drugą górę, na Magurkę. Dojechaliśmy tam po 16 i okazało się, że godzinę trzeba iść. Początkowo mieliśmy pójść kawałek drogi i wrócić wcześniej. Bałam się, że mogłam nie zdążyć wrócić na Mszę. W końcu tak wyszło, że szliśmy na sam szczyt, a kiedy schodziliśmy było już po 17... Modliłam się, byśmy zdążyli zejść i dojechać na czas. Moja modlitwa została oczywiście wysłuchana i dosłownie 5 minut przed rozpoczęciem Mszy, byłam w kościele! Miałam radość w sercu i brakowało mi słów, żeby dziękować. Liczyło się to, że mogłam tam być. W Ewangelii usłyszałam o tym, jak Maryja spieszyła w góry do Elżbiety, tak jak ja tego dnia spieszyłam w górach do kościoła! Na dziękczynienie była śpiewana pieśń: "Nie umiem dziękować Ci Panie". Ja tak miałam, brakowało mi słów, by dziękować. Po Mszy dostałam bardzo miłego SMSa, który mnie pokrzepił i jeszcze bardziej rozradował moje serce! Jak widać- modlitwa czyni cuda! 
A wieczorem w moim rozważaniu Słowa Bożego, przeczytałam taki fragment: 
"W końcu, bracia moi, radujcie się w Panu!" (Flp 3,1a).

Oj, wtedy wielka była moja radość!
Piątek (16 sierpnia)
Ja w żaden piątek nie jem mięsa, nie chodzę na imprezy. Każdy piątek jest pamiątką Męki Pańskiej i jako chrześcijanin to czczę. Ja jako jedyna z mojej rodziny, nie jadłam na obiad mięsa. Dałam świadectwo poprzez to. Tego dnia byliśmy w Ustroniu na Równicy. Ja byłam taka jakaś nieobecna, dziwnie się czułam i byłam jakoś przybita. Kiedy wracaliśmy samochodem drogą ekspresową w stronę Bielska, przez szybę zobaczyłam na drodze reklamę, a na niej napis na białym tle: "Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony". Bardzo mnie pokrzepiła ta reklama i sprawiła, że miałam uśmiech od ucha do ucha! Powinno być więcej takich reklam! Kocham ewangelizatorów!
Wieczorem rozważałam fragment i takie słowa:

"Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać" (Łk 18,1).

Sobota (17 sierpnia)
To był dzień wyjazdu i powrotu do domu. Po drodze czytałam książkę pt: "Wszystko jest po coś". To książka z wywiadem z Krzysztofem Ziemcem, dziennikarzem, który miał wypadek. Opisuje, jak przeżywał cierpienie. Mówi on tam takie słowa: "Byłem taki zniszczony, obolały, ale chciałem wierzyć, że to jest po coś. Może po coś, o czym jeszcze nie wiem. Może po to, żeby mnie jakoś wzmocnić, uszlachetnić, obudzić rozsądek. I że ja to udźwignę, dam radę".
Później jeszcze przeczytałam takie słowa, które Krzysztofowi powiedział kiedyś jego kolega: "Nie przejmuj się, bo Bóg doświadcza tylko tych, których lubi, tylko tych, dla których ma plan. Dostajemy tylko taki krzyż, jaki jesteśmy w stanie unieść". 
Bardzo mnie to umocniło w mojej chorobie, w tym czego teraz doświadczam. 
Tego dnia zwiedziliśmy Park Miniatur i spędziliśmy bardzo mile czas. Bardzo dawno nie spędziłam tak mile czasu z rodziną! Ten wyjazd naprawił nasze relacje. To Jezus uzdrowił moje relacje z rodzicami! To jest dowód na to, o czym pisałam w wpisie: "Zrzuć ciężary na Jezusa"
Wieczorem, kiedy już byłam w domu i się rozpakowałam, bardzo mnie zaskoczyło, gdy z drugiego pokoju usłyszałam u moich rodziców piosenkę mojego ulubionego zespołu hip hopu chrześcijańskiego, czyli Rymcerzy, pt: "Przyjaciela mam". Byłam w szoku, że mój tata ma tą piosenkę u siebie na telefonie!

Drodzy czytelnicy, jeśli modlicie się, módlcie się z wiarą! Modlitwa z wiarą czyni cuda! O co z wiarą poprosicie, to otrzymacie! Bo wiara czyni cuda!
Czy Wasze modlitwy są wysłuchiwane? Czy często otrzymujecie to, o co prosicie? Czy przede wszystkim, wierzycie w to, że otrzymacie to, o co prosicie?

3 komentarze:

  1. Chwała Panu ! ;) Modlitwa, kiedyś usłyszałam że Bòg słyszy i nawet jak nie spełnia pròźb od razu to słyszy i nie należy ustawać. Powodzenis ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za ten wpis. Bardzo mi pomógł, pocieszył mnie. Jestem z miejscowości koło Bielska i zaskoczyło mnie, że akurat o Bielsku piszesz (pierwszy raz czytam Twojego bloga). Myślę, że Pan Bóg działa przez Twoje słowa - dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mnie cieszy, że kogoś mój wpis pocieszył :) Mam wujka w Bielsku, więc czasem tam do niego jeżdżę :)
      Ten blog właśnie po to jest, by pocieszać innych i dawać im nadzieję, jak Bóg działa w życiu!

      Usuń

Wulgarne komentarze będą usuwane!