piątek, 5 lipca 2013

Łzy oczyszczenia- czyli o darze łez

Witajcie Kochani czytelnicy mojego bloga!

Jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach, pustynia duchowa jest trudnym i bolesnym czasem oczyszczenia.
Jednym ze sposobów oczyszczenia są łzy. Duch Święty porusza nasze serca i  czasami przychodzi właśnie w postaci daru łez- łez, które oczyszczają i uzdrawiają serce i duszę.
Łzy od Ducha Świętego to nie są takie łzy, czy też płacz, spowodowany wzruszeniem, czy też przez jakieś zranienia przez inne osoby lub płacz ze śmiechu po usłyszeniu dobrego kawału. Ani to nie jest płacz z bezradności, bezsilności, rozpaczy. Nie, to nie są takie łzy! 

Na jednej ze stron znalazłam taką definicję o darze łez:
"Bardzo często dar ten wiąże się ze stanem pocieszenia duchowego i towarzyszy doświadczeniu emocjonalnego uniesienia, które często pojawia się pod wpływem działania Boga. Dar łez jest więc zewnętrznym przejawem działania Boga w sercu człowieka, podczas którego doświadcza on szczególnego stanu pocieszenia, a jego dusza rozpala się miłością do Boga. Dar łez ma charakter oczyszczający i rodzi w sercu poczucie wolności i szczęścia".

W książce "Chata", którą przeczytałam ponad rok temu, przeczytałam takie słowa:
"Och, dziecko. Nie lekceważ cudu łez. One mogą być uzdrawiającymi wodami i strumieniem radości. Czasami są najlepszymi słowami, jakie potrafi wypowiedzieć serce."

Te łzy, które ja otrzymuję, są zdecydowanie uzdrawiającymi wodami!  
Ja doświadczam takiego oczyszczenia, uzdrowienia mojego serca, poprzez łzy. Doświadczam tego szczególnie podczas Mszy Świętej lub Adoracji Najświętszego Sakramentu. Kiedy słyszę poruszające kazanie, czy też gdy jakieś słowa z Czytania lub Słowa z Ewangelii do mnie mocno przemówią, wtedy pojawiają się uzdrawiające łzy. Jednak najczęściej bardzo płaczę podczas Adoracji z modlitwą o uzdrowienie, gdy słyszę konkretne tzw. słowa poznania do mojej sytuacji lub wydarzenia z mojego życia.

W minionym tygodniu, miałam kilka takich sytuacji, gdy płakałam i był to uzdrawiający płacz, który uzdrowił moje serce. 

Piątek (28.06.2013r.)
Tego dnia  przypomniały mi się słowa z ostatniej mojej modlitwy wstawienniczej, kiedy wstawiennicy powiedzieli mi, że jestem kwiatuszkiem dla Boga. Tylko akurat w tym momencie czułam się jak taki uschnięty kwiat, któremu wypadają płatki, który nie ma wody i rośnie w złej glebie, w dodatku na pustyni. Wieczorem byłam na Adoracji, a później na Mszy Świętej. Wtedy ksiądz powiedział takie poruszające moje serce kazanie, że aż łzy same mi leciały z oczu. Ksiądz mówił o sytuacji pewnej osoby, z którą wcześniej rozmawiał. Powiedział, że ta osoba nawróciła się i doświadczyła wielu łask od Boga i kiedy wróciła do swojego domu rodzinnego, to tam jej powiedzieli, że gdy będzie wracać do domu na dłuższy czas, to w tym domu już nie będzie pobożności, do kościoła będzie się chodziło raz na jakiś czas. Ksiądz mówił również, że dlatego ta osoba czuje się odrzucona, niezrozumiana, samotna i opuszczona. Zupełnie jak ja! Dokładnie taka sytuacja, jak u mnie, tyle, że u mnie w ogóle nie chodzą do kościoła i w dodatki mi zabraniają chodzić do kościoła, szczególnie na tygodniu! W kazaniu ksiądz również powiedział, by czytać Pismo Święte i trwać przy Słowie, bo Ono oczyszcza i uzdrawia. To była dla mnie odpowiedź na pytanie, które się we mnie zrodziło tego dnia, co mam robić na tej pustyni. Muszę trwać przy Słowie Bożym! Mieliśmy dłuższą modlitwę uwielbienia i podczas tej modlitwy ksiądz miał poznanie, że jest tu wiele osób, które czują się jak uschnięta róża i że Bóg je ożywia. Ja dokładnie tak się czułam, taka uschnięta!
Po tym płaczu, czułam w sercu ulgę i pojawił się pokój i radość! Bóg uzdrowił moją ranę z tej konkretnej sytuacji u mnie w domu!

Niedziela (30.06.2013r.)
Poszłam rano na Mszę Świętą do mojej parafii. Ciężko mi było. Jakoś nic do mnie nie docierało, nie mogłam się skupić, wszystko wokół mnie rozpraszało i dzieci przeszkadzały. Tego dnia mieliśmy mieć wspólnotowe ognisko, a o 15 przed rozpoczęciem ogniska, miała być Msza Święta. Ja nie wiedziałam, czy uda mi się tam dotrzeć, dlatego poszłam rano. Zanim tam pojechałam, miałam nieciekawą sytuację z mamą. Dogadywała mi różne rzeczy, abym się nie obrażała, bym nie była taka punktualna i zasadnicza, bym się nie frustrowała i żebym z tym walczyła, bo to niszczy mnie i innych... :/ Jak mi to powiedziała, aż chciało mi się płakać, bo mnie tym zraniła. Na miejsce, gdzie mieliśmy mieć ognisko, dotarłam ok 15:20. Jak się okazało, Msza się jeszcze nie zaczęła, więc zdążyłam być. 
W II Czytaniu, były takie słowa: 
"A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli" (Ga 5,15). 

Ksiądz w kazaniu również nawiązywał do tych słów, byśmy nie kąsali siebie nawzajem, jak kąsają nas komary, byśmy się nie obrażali na siebie nawzajem. Wtedy zaczęłam płakać i całe kazanie płakałam. Bardzo mnie to dotknęło, szczególnie po tej sytuacji, którą miałam przed przyjazdem tam. To Słowo było bardzo żywe! To był kolejny płacz uzdrawiający moje poranione serce. Wtedy też przytuliła mnie pewna osoba, gdy tak płakałam. Dobrze jest mieć wspólnotę! Niektórzy byli tam na ognisku ze swoimi dziećmi i ja niektórymi się zajmowałam, to mi dało niezwykłą radość. Jak już kiedyś pisałam, przebywanie z dziećmi uzdrawia serce!

Wtorek (2.07.2013r.)
Z racji, że był 1 wtorek miesiąca, zawsze moja wspólnota prowadzi wtedy Mszę Świętą i Adorację z modlitwą o uzdrowienie. Niestety moja mama mi przeszkodziła w tym, bym nie mogła uczestniczyć we Mszy Świętej i dlatego poszłam później na Adorację. Było mi przykro i smutno z tego powodu, że nie mogła pójść na Mszę Świętą, a bardzo mi brakowało... Postanowiłam pójść na pieszo. Po drodze rozważałam fragment z Pisma Świętego z mojej formacji, a tam przeczytałam takie słowa:
"My zaś, bracia, rozłączeni z wami na krótki czas, nie sercem, ale tylko niemożliwością oglądania was, bardzo gorąco pragnęliśmy widzieć was osobiście. Dlatego chcieliśmy przybyć do was, zwłaszcza ja, Paweł, jeden raz i drugi, ale przeszkodził nam szatan" (1 Tes 2,17-18).

To były słowa opisujące moją sytuację. Chciałam pójść na Mszę wspólnotową, lecz przeszkodził mi szatan i mi uniemożliwił to, bym mogła tam być. Po drodze, gdy tak szłam, widziałam dwie osoby, które miały na koszulkach odwrócony krzyż. A odwrócony krzyż jest znakiem szatańskim, a te osoby mogą być zniewolone. Pomyślałam, że powinno się ewangelizować takie osoby, by im uświadomić, co one noszą. Zobaczyłam, jak wiele jest jeszcze takich miejsc i ludzi, gdzie potrzebna jest ewangelizacja. 
Kiedy doszłam w końcu na Adorację, usiadłam w ławce i tam klęczałam, byłam jakaś zdołowana, przybita i aż tak się położyłam na ławce, tzn. położyłam ręce i oparłam głowę. Gdy ksiądz szedł z Najświętszym Sakramentem i błogosławił, kiedy przechodził blisko mnie, zaczęłam wtedy płakać. Jeszcze bardziej płakałam, gdy usłyszałam takie słowa poznania: "Jest tu kilka osób, które miały kiedyś problem z przebaczeniem swoim rodzicom i im całkowicie przebaczyli, ale mają w sercu ranę i Jezus wypełnia te serca miłością". Ja bardzo zaczęłam płakać po tych słowach. Rzeczywiście tak było. Miałam duży problem z przebaczeniem moim rodzicom pewnych zranień, ale w końcu im wybaczyłam, lecz nadal pozostała jeszcze rana w sercu, niewypełniona miłością. Duch Święty uzdrowił moje serce! Kiedy tak płakałam, poczułam ulgę w sercu.

Tak działa Duch Święty poprzez płacz. Łzy, które uzdrawiają i oczyszczają serce. Łzy, które są doświadczeniem miłości Boga. Nie bójcie się tych łez, gdy zdarzy Wam się płakać w kościele podczas kazania, czy Adoracji. To jest łaska Boża, dar Ducha Świętego, który przychodzi, by nas pocieszyć i uzdrowić!

3 komentarze:

  1. Łzy potrafią być naprawdę prawdziwym błogosławieństwem...Czasem są jedyną formą wypowiedzi na jaką stać człowieka. Sama tego często doświadczam i wiem jak to potrafi być cennym darem.
    K.
    www.magnificat-anima-mea-dominum.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również doświadczam Łaski łez.Tego nie da się porównać z niczym.Chwała Panu za tak cudowną Łaskę.

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja również tego doświadczam w kościele i na Wieczorach Chwały. Dziękuje Ci Panie za tą Łaskę. Bądż uwielbiony.

    OdpowiedzUsuń

Wulgarne komentarze będą usuwane!