Witaj moja kochana owczarnio!
Ten wpis miałam umieścić już w zeszłą niedzielę, ale tyle rzeczy się działo, że już nie miałam jak napisać.
Później niestety miałam problemy z łącznością do Internetu i dopiero teraz już dobrze działa, więc wreszcie mogę się z Wami tu podzielić moimi nowymi doświadczeniami z minionego weekendu, który spędziłam na rekolekcjach wspólnotowych.
Jak już Wam pisałam wcześniej... Jeszcze tuż przed rekolekcjami czułam, że Bóg chce mi coś ważnego powiedzieć oraz doświadczyć na tych rekolekcjach i powinnam na nich być. Nie myliłam się!
W sobotę 28 września mieliśmy rano Adorację Najświętszego Sakramentu. To był czas wsłuchiwania się w to, co Bóg chce nam powiedzieć do serca. Bez Pisma Świętego, odmawiania modlitw. Po prostu trwanie w ciszy. Tego właśnie potrzebowałam! Podczas tej ciszy, usłyszałam słowa skierowane do mnie: "Nie martw się o wszystko, Ja to zaplanowałem, z kim będziesz mieszkać, z kim studiować".
Następnie usłyszałam słowa, które dały mi nadzieję na moje uzdrowienie z choroby: "Ufaj, niebawem Cię uzdrowię".
Na sam koniec usłyszałam potwierdzenie, że Bóg jest ze mną i mi pomoże: "Ja Cię wspomogę, postawię Ci ludzi na Twojej drodze".
To jednak nie było wszystko. Mieliśmy pierwszą konferencję, a na niej ks. rekolekcjonista powiedział, że będzie o Słowie! Konferencję zaczął cytatem bł. Jana Pawła II: "Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana". Potwierdzam te słowa! Kiedy mi przekazali wiarę, szczególnie podczas Kursu Nowe Życie, moja wiara została umocniona. Od tamtej pory, cały czas, świadectwo innych mnie umacniało. Teraz ja mogę umacniać innych, również Was, moi drodzy czytelnicy! Poprzez tego bloga, mogę umacniać Waszą wiarę, chociaż możecie tego nawet nie dostrzegać. Ks. rekolekcjonista zacytował jeszcze słowa z Pisma Świętego: "Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa" (Rz 10, 17).
To prawdziwe słowa! Tak naprawdę jest! Ksiądz również mówił, że słowo ma zawsze moc, czy to złe, czy dobre, każde słowo ma znaczenie! Musimy uważać na to, co mówimy i komu mówimy, bo nie raz możemy komuś wyrządzić wielką krzywdę, przez co ta osoba może mieć traumę i zamknąć się w sobie na bardzo długi czas. Później nagle ktoś się dziwi, dlaczego on/ona jest zamknięty/a? Dlaczego jest nieśmiały i nic nie mówi, nie bierze udziału w dyskusji? Może właśnie kiedyś usłyszał bardzo raniące go słowa, które sprawiły, że już nie chciał nigdy się odzywać. Rekolekcjonista powiedział to też na swoim przykładzie, swoje świadectwo.

W konferencji ksiądz prowadzący rekolekcje nawiązywał do mojego ulubionego Psalmu- Ps 23 :) Tego dnia z kolei był Psalm śpiewany ze słowami: "Pan nas obroni jak pasterz swe owce". Podczas kazania nagle komuś zadzwonił telefon, a co ciekawe, to z melodyjką "Pan jest Pasterzem moim"! Oczywiście nie zabrakło też nawiązania do przypowieści o zagubionej owcy :) Ja jako Owieczka Pana bardzo cieszyłam się tymi treściami, które słyszałam.
Mieliśmy również czas, by dobrać się w pary i móc pójść na spacer i opowiadać sobie dobre rzeczy. Ja wiele dobrego dowiedziałam się na swój temat, również dostałam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, które mnie uspokoiły i pozwoliły lepiej rozeznać pewne rzeczy. Miałam okazję też podzielić się moim świadectwem uzdrowienia z zawrotów głowy.
Nie zabrakło również modlitwy w parach za siebie nawzajem i mówienia drugiej osobie dobre słowa, za co dziękuje się Bogu za tą osobę.Ja podczas tej modlitwy dostałam niesamowitego daru radości, że ciągle się śmiałam, bardzo mnie to rozradowało! Po modlitwie za siebie nawzajem, nawet rekolekcjonista był pod wrażeniem i powiedział, że nigdy nie widział małżonków całujących się podczas modlitwy wstawienniczej!
Nie zabrakło również modlitwy w parach za siebie nawzajem i mówienia drugiej osobie dobre słowa, za co dziękuje się Bogu za tą osobę.Ja podczas tej modlitwy dostałam niesamowitego daru radości, że ciągle się śmiałam, bardzo mnie to rozradowało! Po modlitwie za siebie nawzajem, nawet rekolekcjonista był pod wrażeniem i powiedział, że nigdy nie widział małżonków całujących się podczas modlitwy wstawienniczej!
Miałam też śmieszną sytuację. Mieliśmy przerwę i poszłam na spacer do Sanktuarium, a kiedy wracałam, musiałam zejść z dużego pagórka. Zaczęłam biec i tak aż dobiegłam do domku, w którym mieszkałam. Tam otworzyłam Tymbark, bo chciałam się napić i zobaczyłam napis na nakrętce: "Zwolnij :D" Nieźle mnie to rozśmieszyło! Już później nie biegałam :D
Wieczorem niestety jakoś źle się czułam, taka ociężała, głowa mnie bolała. Na wieczornej konferencji, tak źle się czułam, że aż położyłam się na ławce i mogło to wyglądać jakbym spała, lecz nie spałam, słuchałam! Po prostu tak się ułożyłam, ponieważ nie byłam w stanie normalnie usiedzieć. Ksiądz rekolekcjonista mówił konferencję o nowej ewangelizacji. Podzielił się tym, że jego brat jest z daleka od Boga i nie wyobraża sobie, że on sam będzie w niebie, a jego brat w piekle. Mnie to bardzo poruszyło i zaczęłam płakać. Zrodziły się we mnie pytania: Jak ja mam ewangelizować w mojej całej rodzinie, gdzie jestem sama? W rodzinie, gdzie jestem jak owca wśród wilków, jak czarna owca.
Wieczorem niestety jakoś źle się czułam, taka ociężała, głowa mnie bolała. Na wieczornej konferencji, tak źle się czułam, że aż położyłam się na ławce i mogło to wyglądać jakbym spała, lecz nie spałam, słuchałam! Po prostu tak się ułożyłam, ponieważ nie byłam w stanie normalnie usiedzieć. Ksiądz rekolekcjonista mówił konferencję o nowej ewangelizacji. Podzielił się tym, że jego brat jest z daleka od Boga i nie wyobraża sobie, że on sam będzie w niebie, a jego brat w piekle. Mnie to bardzo poruszyło i zaczęłam płakać. Zrodziły się we mnie pytania: Jak ja mam ewangelizować w mojej całej rodzinie, gdzie jestem sama? W rodzinie, gdzie jestem jak owca wśród wilków, jak czarna owca.
Przypomniała mi się wtedy sytuacja sprzed prawie 2 lat, kiedy tak właśnie się czułam i nie chciałam być prześladowana, buntowałam się. Modliłam się o Słowo, by Bóg mnie pocieszył, co ja mam robić w tej sytuacji. Otworzyłam fragment: "Idźcie, oto posyłam was jak owce między wilki". Te słowa mnie wtedy dobiły, a nie pocieszyły. Rozbiło mnie to na kawałki, jak młot. To jednak mnie zmieniło i zrozumiałam, że właśnie tutaj do tej rodziny mnie Bóg posyła i mam być tą owieczką wśród wilków. Dopiero wtedy to zaakceptowałam i zmieniłam moje myślenie, moje podejście. Mimo iż po ludzku to Słowo mnie wręcz dobiło totalnie, to tak naprawdę mnie przemieniło i pozwoliło mi zrozumieć moją sytuację w domu.
O 22 zaczęła się Adoracja Najświętszego Sakramentu, która trwała całą noc. Każdy mógł przyjść o danej porze, o której chciał. Ja początkowo miałam w ogóle nie iść, nie zostawać, bo cały czas źle się czułam. Jednak zostałam od razu. Najpierw adorowałam w ciszy, a później postanowiłam pomodlić się o Słowo dla mnie. Modliłam się o Słowo, co mam zrobić, by zewangelizować rodzinę, by wrócili do Jezusa i zostali zbawieni. Pożyczyłam Pismo Święte z ławki za mną i otworzyłam fragment z Księgi Mądrości.
"Dla pouczenia spadła na nich krótka trwoga, ale dla przypomnienia nakazu Twego prawa mieli znak zbawienia. A kto się zwrócił do niego, ocalenie znajdował nie w tym, na co patrzył, ale w Tobie, Zbawicielu wszystkich. I tak naszych wrogów przekonałeś, że to Ty wybawiasz od zła wszelkiego" (Mdr 16,6-8).
"Dla przypomnienia bowiem mów Twoich byli kąsani, i zaraz mieli ratunek, by nie popadli w głębokie zapomnienie i nie stali się niegodni Twojej dobroci. Nie zioła ich uzdrowiły, ani nie okłady, lecz słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia. Bo Ty masz władzę nad życiem i śmiercią: Ty wprowadzasz w bramy Otchłani i Ty wyprowadzasz" (Mdr 16,11-13).
To były słowa dla mnie, pasowały do mojej sytuacji. Zastanawiałam się długo, jak mam je rozumieć. Doszłam do takiej refleksji, że sama nic nie zdołam. Mam zwrócić się do Jezusa i w Nim znajdę ocalenie. Jezus wybawia od złego i On ma władzę nad życiem i śmiercią. Dało mi to nadzieję, że Jezus wyprowadzi moją rodzinę z Otchłani. Zadanie dla mnie: głosić im Słowo Boże, które uzdrawia! Pytanie: tylko jak? ? ?
Kiedy nad tym się zastanawiałam, zaczęła mi się nucić piosenka: "Nie siłą, nie mocą naszą, lecz mocą Ducha Świętego". Jak się później okazało, to właśnie była odpowiedź na moje pytanie. Mocą Ducha Świętego mam głosić Słowo Boże!
Miałam w ogóle nie zostawać na Adoracji, a w końcu tak wyszło, że zostałam godzinę! Było wcześniej powiedziane, by być pół godziny :D
Ten czas rekolekcji, rzeczywiście był czasem, kiedy Bóg chciał mi coś ważnego powiedzieć. Nie tylko przez Słowo Boże, nauczanie rekolekcjonisty, czy też Jego głos w moim sercu, ale również był to czas, kiedy mogłam wsłuchiwać się w to, co inni chcą mi powiedzieć. Usłyszałam naprawdę wiele wspaniałych rzeczy i o mnie i nie tylko, słowa pokrzepienia na czas studiów i zmagania się z chorobą. Jeszcze ta sobotnia konferencja o Słowie! To wcale nie był przypadek! To już było dawno zaplanowane. Dla mnie ten czas był ubogacający i bardzo potrzebny, by nabrać siłę na ten rok. Przepiękny czas rekolekcji i również bardzo radosny!
Na koniec umieszczam Wam link do pozytywnej piosenki, której tekst kojarzy mi się z treścią tych rekolekcji: http://hopsiutralala.wrzuta.pl/audio/0WYm4FFAqur/nefre_-_slowo_jest_jak_dynamit
"Teksty tworzę, które z słów składają się.
W słowach tonę, lubię w myślach kąpać się.
Właśnie one mają niezwyczajną moc.
W którą stronę? powiesz - Prosto w tył czy w bok?
Ja nie lubię rzucać moich słów na wiatr.
Czasem one niczym czyny warte krat.
Słowo ciałem staje się od tylu lat.
Tylko powiem, każdy człowiek to Twój brat.
Czasem chroni, czasem może zranić Cię.
Czy się boisz drogi. Którą iść już wiesz.
Z monotonii kiedy przerwać ciszę chcesz,
to w teorii słowo musi znaleźć się.
Ja mówię słowo.
Człowiek tu powinien wykazywać się mową,
człowiek tu powinien język znać zawodowo
i kiero nawija w Twoją stronę jak prorok.
Czy uwierzysz ile może znaczyć to... "


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!