Witaj moja droga, duża owczarnio!
Jakiś czas temu pisałam Wam tu o tym, co Bóg mi powiedział w moim sercu podczas Adoracji na rekolekcjach.Dziś chciałabym Wam znów przypomnieć te ważne dla mnie słowa i pokazać Wam, że to nie były jakieś puste słowa przeze mnie wymyślone, że to naprawdę mówił do mnie Bóg i spełnił to, co mi wtedy obiecał!
Pierwszymi słowami, jakie usłyszałam były: "Nie martw się o wszystko, Ja to zaplanowałem, z kim będziesz mieszkać, z kim studiować". Już trochę czasu minęło, od kiedy zaczęłam znów studiować i zaczynam poznawać bliżej osoby, z którymi studiuję. Jak się okazuje, w mojej grupie jest też kilka osób bardziej wierzących i jest ważny Bóg w ich życiu, co mnie bardzo cieszy, że nie jestem sama :)
Na stancji również mieszkam z fajnymi osobami, mam bardzo fajną współlokatorkę :) To wszystko było w planach Bożych! Ja jedynie za dużo wtedy się martwiłam i niepotrzebnie!
Kolejne bardzo ważne dla mnie słowa, które usłyszałam w sercu podczas tej porannej Adoracji, brzmiały tak: "Ufaj, niebawem Cię uzdrowię". Te słowa bardzo mnie umocniły i wlały w moje serce nadzieję, że rzeczywiście tak będzie. Wtedy jeszcze miałam często bóle głowy, które wywoływał lek, który biorę na moją chorobę, o której już Wam tu wspominałam wiele razy. Często też się źle czułam. Rzeczywiście, tak
się działo, że stopniowo Jezus mnie już uzdrawiał. Pisałam Wam we wrześniu o moim uzdrowieniu
z zawrotów głowy, które również powodował ten lek.
Około 2 tygodnie temu w pierwszą środę października od rana bolała mnie strasznie głowa i bardzo źle
się czułam. Poszłam wtedy do neurologa i kiedy czekałam na wizytę, coraz gorzej się czułam, coraz bardziej bolała mnie głowa i ledwo tam siedziałam. Neurolog mnie pobadała, postukała itp. w różnych miejscach
i dała mi skierowanie na tomografię głowy. Miałam mieć później jeszcze zajęcia, ale już nie zdążyłam na nie pójść i chciałam chociaż zdążyć pójść na 18 na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie do pobliskiego kościoła, gdzie niedaleko mam stancję. Nie wiedziałam, czy zdążę tam dotrzeć, bo kolejka przede mną była duża. Na szczęście jakoś po 17 udało mi się wyjść i koło 17.30 szybko szłam w stronę kościoła.
Zależało mi być na tej Mszy. Po drodze modliłam się, bym mogła być na czas. Oczywiście zdążyłam!
Kazanie, które usłyszałam wtedy, dało mi wiele nadziei. Już po tym kazaniu byłam umocniona!
Na Adoracji był taki czas, kiedy wszyscy mieliśmy dotknąć się miejsc w naszym ciele, które mamy chore i ja oczywiście położyłam rękę na głowie. Modliliśmy się o uzdrowienie tych miejsc. W pewnym momencie ksiądz powiedział takie "słowa poznania": "8 osób zostaje uzdrowionych z bólów głowy, zawrotów głowy i z tego, co te bóle powoduje". Ja początkowo nie wiedziałam, czy to do mnie, nie byłam pewna.
Chwilę później ksiądz jeszcze dopowiedział, że dzisiaj te osoby doświadczały tych dolegliwości i żeby podniosły rękę do góry, Jezus je uzdrawia i te osoby czują ciepło na głowie. Ja czułam i podniosłam rękę! Te słowa było do mnie i Jezus mnie uzdrowił z tego bólu głowy! Od tamtej pory, ta głowa mnie już nie boli!
To kolejne uzdrowienie z skutku ubocznego tego leku i choroby.
Z kolei w miniony wtorek (15 października) byłam rano w szpitalu i zrobiłam badania kontrolne hormonów. Odebrałam również wyniki badań tomografii, które w sumie nic nie wykazały i napisali, bym zrobiła jeszcze rezonans magnetyczny. Po południu pojechałam znów do szpitala i poszłam po wyniki badań, które robiłam rano. Okazało się, że poziom prolaktyny mam już w normie! W zaskakująco szybki sposób, nie mam już nadmiaru prolaktyny! Zadzwoniłam do mojego lekarza i powiedział mi, że mogę już lek brać co 2 dni, a nie codziennie! To jest kolejne potwierdzenie, że Jezus mnie uzdrawia i naprawdę niebawem mnie uzdrowi! Może już niedługo nie będę musiała w ogóle brać tego leku. Muszę tylko być cierpliwa i ufać!
Z kolei w miniony wtorek (15 października) byłam rano w szpitalu i zrobiłam badania kontrolne hormonów. Odebrałam również wyniki badań tomografii, które w sumie nic nie wykazały i napisali, bym zrobiła jeszcze rezonans magnetyczny. Po południu pojechałam znów do szpitala i poszłam po wyniki badań, które robiłam rano. Okazało się, że poziom prolaktyny mam już w normie! W zaskakująco szybki sposób, nie mam już nadmiaru prolaktyny! Zadzwoniłam do mojego lekarza i powiedział mi, że mogę już lek brać co 2 dni, a nie codziennie! To jest kolejne potwierdzenie, że Jezus mnie uzdrawia i naprawdę niebawem mnie uzdrowi! Może już niedługo nie będę musiała w ogóle brać tego leku. Muszę tylko być cierpliwa i ufać!
Bóg dotrzymuje Swoich obietnic! Wystarczy tylko uzbroić się w cierpliwość i czekać...
Tego dnia byłam na spotkaniu wspólnoty i w końcu duszpasterz i liderka rozeznali, że mogę przychodzić we wtorki i brać udział w kolejnym etapie formacji, czyli w Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego. Wcześniej mówili mi, bym przychodziła w inne dni, kiedy jest prowadzone Seminarium Odnowy Wiary, gdzie jest głoszony Kerygmat. Ja chciałam wrócić do wspólnoty.
Wieczorem szukałam w Internecie fragmentów z Pisma Świętego, gdzie jest o dotrzymaniu Bożej obietnicy.
Natknęłam się na taki fragment, który opisuje o obietnicy zdrowia i uzdrowieniu ze zranień:
"Albowiem przywrócę ci zdrowie i z ran ciebie uleczę" (Jr 31,17). Te słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to Bóg posyła mnie właśnie na to Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego, podczas którego uzdrowi moje rany, które jeszcze nie są w pełni uleczone i potrzebują Jego uzdrowienia. Jak również te słowa jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tym, że Bóg uzdrowi mnie w pełni z tej choroby hormonalnej. Potrzeba tylko czasu...
Ostatnie jeszcze słowa, które usłyszałam na rekolekcjach: "Ja Cię wspomogę, postawię Ci ludzi na Twojej drodze". Tego doświadczam każdego dnia spędzonego tutaj na studiach. Codziennie Bóg mi kogoś posyła, kto może mi pomóc w danym czasie w konkretnej sytuacji. Posyła mi, czy to osoby ze wspólnoty, ludzi ze studiów, jak również i z mojego miasta. Ludzi, których znam lepiej lub mniej. Nie zostawia mnie samej! Gdyby nie pomoc, po prostu bycie ze mną pewnych osób w zeszłym tygodniu, to nie wiem, co by ze mną było. Nie chcę tu Wam opisywać, co się działo, ale nie było to dla mnie proste doświadczenie.
Są sytuacje, o których po prostu lepiej nie wspominać, dlatego nie będę tu wszystkiego opisywać, co się dzieje u mnie duchowo. Ważne, że Jezus był przy mnie i nie zostawił mnie samej sobie! Postawił mi na mojej drodze ludzi, na których mogę polegać!
Czy w ogóle Bóg Ci coś kiedyś obiecał? Może czekałeś i nie byłeś na tyle cierpliwy, że przestałeś w to wierzyć, że kiedykolwiek to się spełni? Wierzysz w to, że Bóg dotrzymuje obietnic?
Cokolwiek o tym myślisz, zaufaj Mu, bądź cierpliwy, a wtedy stanie się niemożliwe! Może to, co Bóg obiecał Ci kiedyś dawno temu, o czym już dawno zapomniałeś, pewnego dnia zaskoczy Cię i spełni obietnicę!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!