czwartek, 13 lutego 2014

Radość w Duchu Świętym!

Witajcie owieczki!

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami z minionego weekendu, a właściwie z dwóch dni. 

Piątek (7.02. 2014r.)
Obudziłam się z płaczem, bo śnił mi się koszmar. Miałam traumę po tym śnie... To był również początek mojej walki przed ważnymi wydarzeniami.
Nie byłam w stanie jakoś wstać, lecz musiałam, by pojechać na ważną wizytę. Później spotkałam się z koleżanką, z którą bardzo dawno się nie widziałam. Bardzo mile spędziłyśmy czas. Pojechałam na trochę na stancję, by coś zjeść i trochę się spakować i chwilę potem jechałam do parafii na Majdanku, gdzie zaczynaliśmy Weekend Alfa dla bierzmowanych. Weekend Alfa czyli weekend w ramach ewangelizacyjnego Kursu Alfa. Miałam jakieś dziwne zniechęcenie, by tam jechać. Dziwnie się czułam. 
Z ekipą mieliśmy wspólną modlitwę i dopiero po modlitwie wpuszczaliśmy bierzmowanych. Jakie było ich zdziwienie, gdy nie było kolacji!
Na początek była modlitwa z animacją, a następnie wykład o tym kim jest i co czyni Duch Święty. Wykład był krótki, ale treściwy. Niestety też mieliśmy przeciwności, bo nagle komputer przestał działać i film nie chciał się wyświetlić, ale na szczęście jakoś w końcu się naprawił. Ja miałam trochę wolnego czasu, gdyż nie musiałam iść na spotkanie w małej grupce, bo nie mam grupki. Jakoś byłam strasznie przemęczona i ledwo tam siedziałam. Usypiałam w miejscu i jakoś tak duchowo było nie najlepiej. Zostałam poproszona, by przygotować szklankę z ciemną herbatą i po zakończeniu małych grupek, ksiądz pokazał pewne doświadczenie. Na zakończenie modliliśmy się do Ducha Świętego i śpiewaliśmy pieśni. Podczas modlitwy miałam takie myśli, że serca wielu osób są jak połamane gałęzie i Duch Święty je ożywi i złoży jak kości odłączone od siebie. Miałam wrażenie, że następnego dnia tak się stanie i Duch Święty złączy kości w całość, czyli ożywi serca bierzmowanych! Skojarzył mi się z tym pewien fragment z Pisma Świętego o ożywieniu kości. Niestety nie pamiętałam tego fragmentu, gdzie dokładnie się on znajduje. Po tej modlitwie Duch Święty napełnił mnie radością i kiedy czekałam na spotkanie ekipy, aż tam biegałam i skakałam i dostałam wiele energii! A jedna osoba z ekipy stwierdziła, że jestem ich takim kwiatuszkiem! :D
Z ekipą dzieliliśmy się naszymi przeżyciami, a później jeszcze długo mieliśmy próbę do naszego przedstawienia. Zeszło nam z tym aż do 22, a na stancji byłam dużo później. Musiałam jeszcze się spakować, przygotować świadectwo, więc poszłam spać jakoś po 2 w nocy! Pomodliłam się do Ducha Świętego, bym nie zaspała następnego dnia.

Sobota (8.02. 2014r.)- Dzień pełen Ducha!
Musiałam wyjątkowo wcześnie wstać jak na mnie, bo aż po 7! Jakimś cudem nie zaspałam i nawet byłam w miarę wyspana. Spakowałam jeszcze torbę i zabrałam się samochodem z jednym z animatorów z ekipy. Koło 8:30 mieliśmy wspólną modlitwę ekipy. Byłam jakaś nie do życia, wręcz mówiłam, że "umieram". Już od samego rana miałam wiele posług. Najpierw byłam w recepcji i zapisywałam na listę, podpisywałam indeksy. Po wykładzie na temat, jak być wypełnionym Duchem Świętym, mówiłam świadectwo. Tak się zestresowałam, że zapomniałam o czym miałam mówić i niezbyt dobrze mi to świadectwo poszło...
Chciałam powiedzieć im o darze śmiechu, gdy nagle się zaczyna śmiać i nie można się uspokoić. Tak miałam podczas jednego Wieczoru Chwały, że nagle zaczęłam się śmiać, kilka osób obok zaczęło się śmiać, później z tyłu kościoła i z przodu, aż w końcu jakaś starsza babcia nas uspakajała, żebyśmy się tak nie śmiali, bo jesteśmy w kościele! Ja powiedziałam, że to nie ja, to Duch Święty i jeszcze bardziej się śmialiśmy! :D Również chciałam powiedzieć w moim świadectwie o darze łez, że Duch Święty uzdrawia i oczyszcza poprzez łzy i że mimo iż się płacze, to jest się później szczęśliwym!
Kolejną moją posługą było przygotowywanie kanapek, pomoc w kuchni. Przeszliśmy później do kościoła, gdzie najpierw mieliśmy modlitwę przebaczenia, a potem modlitwę o wylanie Ducha Świętego. Podczas modlitwy przebaczenia odkryłam, że już jestem wolna od nieprzebaczenia! Kiedy animatorzy z pomocnikami modlili się wstawienniczo, ja pomagałam w wyświetlaniu tekstu piosenek, które w tym czasie śpiewaliśmy. W pewnym momencie śmiesznie było, gdy jedną piosenkę śpiewaliśmy w kółko kilkakrotnie :D
Gdy już wszyscy byli po modlitwie, bierzmowani przeszli na środek kościoła, a podczas jednej z piosenek wraz z kilkoma osobami wyszłam na środek i tańczyliśmy! :D Cóż to była za radość! :D 
Wszyscy z ekipy stanęliśmy na środku kościoła i ksiądz się nad nami pomodlił. Jedna z osób nagle zaczęła się śmiać i potem i ja się śmiałam i jeszcze kilka innych osób i bierzmowani również! To było niesamowite! Po wyjściu z kościoła miałam ochotę skakać i tańczyć! :D
Mieliśmy trochę czasu wolnego, by coś zjeść. Po przerwie mogliśmy wysłuchać ostatniego wykładu, który bardzo mi się podobał. Po wykładzie zaczęliśmy tzw. "popołudnie humoru". Zanim inni się przygotowywali, ja byłam zmuszona wyjść na środek sali i pokazywać jak klaskać do piosenki! W końcu nadszedł występ z piosenką "Ona tańczy dla mnie" w wersji zmienionej :D Wszyscy tak się dobrze bawiliśmy, że aż zrobiliśmy pociąg! :D Czekały mnie jeszcze dwa przedstawienia, w których brałam udział! W pierwszym za wiele nie musiałam robić, bo jedynie tylko stałam. W drugim skeczu musiałam trochę mówić, ale mnie trochę gardło zaczęło boleć i za głośno nie mogłam mówić. W dodatku tak mnie to rozśmieszyło, co graliśmy, że aż płakałam ze śmiechu! Tak zakończyliśmy nasz Weekend Alfa, który przyniósł wiele radości i śmiechu! Miałam ochotę skakać i tańczyć! 
Wraz z ekipą mieliśmy jeszcze podsumowanie dnia i tego, co się działo. Pożegnałam się z ludźmi, bo wyjeżdżałam na tydzień na ferie. Miałam wracać busem o 16.30, a jakimś fartem zdążyłam na wcześniejszy, więc pojechałam wcześniej.
Wróciłam na trochę do domu i rozpakowałam torbę. Niestety tuż po moim powrocie, zostałam od razu zaatakowana, bo pewna osoba powiedziała mi, że mnie zamorduje... 
A ja się dziwiłam, dlaczego mi się śniły przez jakiś czas koszmary o tym, że mnie chce ktoś zabić... Zaczęłam tracić moją radość, którą miałam w sobie. Pojechałam z koleżanką na Wieczór Chwały, który przygotowywała moja wspólnota z okazji 7 rocznicy powstania.
Jak już wysiadłyśmy z autobusu to się okazało, że większość ludzi idzie razem z nami :D Aż byłam w szoku! Tuż przed kościołem zobaczyłam kilka osób ode mnie ze wspólnoty i zaproponowali mi bym flagowała. Zgodziłam się i poszłam do osób, które miały flagować. Wspólnie pomodliliśmy się i doszedł do nas ksiądz i nas pobłogosławił na czas posługi a na koniec jeszcze nas przytulił! 
Rozdzieliłyśmy się, gdzie mamy stać z flagami. Ja miałam być po lewej stronie Ołtarza, by tam flagować.
Na początku była krótka scenka śmiesznie przedstawiona, a później zaczęliśmy uwielbienie i flagowanie. Kiedy tak flagowałam na początku, miałam złe myśli, przypomniały mi się te słowa, które usłyszałam sprzed wyjścia, ale również wróciło poczucie niegodności, że jestem niegodna, by być tak blisko Ołtarza i tam flagować i powinnam być gdzieś na końcu. Na jakiś czas przestaliśmy flagować, bo była katecheza księdza. Ja w tym czasie modliłam się w ciszy do Ducha Świętego, by zabierał te złe myśli oraz by upewniał mnie i potwierdzał, że mam godność Dziecka Bożego. Dosłownie 2 minuty później, ksiądz powiedział, że jesteśmy godni miłości, umiłowanymi synami i córkami Boga. To była odpowiedź na moją modlitwę! Gdy to usłyszałam, bardzo mnie to poruszyło i zaczęłam płakać. Innym jeszcze momentem, który mnie zaskoczył, była jednoczesna modlitwa i akurat modliłam się o uzdrowienie relacji z bliskimi, a osoba prowadząca powiedziała w tym samym czasie to na głos! Później w moim sercu znów wróciła radość i kiedy były śpiewane pewne piosenki, miałam ochotę skakać i tańczyć! Dałam się prowadzić Duchowi Świętemu i na jakiś czas zamknęłam oczy i flagowałam, tak jak Duch Święty mi na to pozwalał. Niestety jedna flaga cały czas się zwijała, co mnie bardzo denerwowało i przeszkadzało w uwielbieniu. Po tym flagowaniu niestety strasznie bolał mnie kręgosłup. Miłym zaskoczeniem dla mnie było, gdy po Wieczorze Chwały jedna osoba do mnie podeszła i powiedziała mi, że pięknie flagowałam i to moje flagowanie ją wzruszyło! Także to nie było takie tam machanie flagami! Nie wiedziałam, jak wrócę do domu, ale nie martwiłam się o transport i na szczęście jakimś cudem się znalazł!
Poza flagowaniem, musiałam jeszcze być tragarzem! Cały dzień pełen posług! :D

Na koniec dedykuję Wam piosenkę, przy której aż skakałam z radości z flagami mimo zmęczenia po całym dniu i bólu kręgosłupa. Dzięki Duchowi Świętemu ma się siłę, kiedy jest się totalnie wykończonym fizycznie! Cały dzień z Duchem Świętym- polecam! :D

środa, 29 stycznia 2014

Owoce Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego

Kochane Owieczki!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić czymś ważnym, o czym było mi trudno tutaj pisać wcześniej, szczególnie w listopadzie minionego roku. Teraz jest odpowiedni czas, by się tym podzielić, gdyż właśnie skończyłam ten etap formacji.
Wczoraj (czyli we wtorek 28 stycznia) mieliśmy modlitwę wstawienniczą nad każdym z nas w ramach zakończenia Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego, podczas której Duch Święty przyszedł do mnie z mocą, uzdrawiał i uwalniał!

Przez ostatnie 3,5 miesiąca w mojej wspólnocie miałam formację Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego. Już Wam o tym pisałam w połowie października, kiedy dopiero zaczynałam tę formację. Na samym początku tego Seminarium dostałam od Boga obietnicę:  "Albowiem przywrócę ci zdrowie i z ran ciebie uleczę" (Jr 31,17).


Jak wiecie, to był dla mnie dość trudny i bardzo bolesny czas. W drugim tygodniu formacji mieliśmy tydzień o uzdrowieniu historii naszego życia, czyli wszystkich okresów naszego życia, począwszy od tego jeszcze sprzed naszego urodzenia. Bardzo ciężki dla mnie był dzień formacji, w którym było o uzdrowieniu z okresu prenatalnego. Wtedy po raz pierwszy doświadczyłam czegoś dziwnego podczas osobistej modlitwy. Skuliłam się w kształcie embrionu i później przez dłuższy czas bardzo się trzęsłam. W taki sposób Bóg mnie uzdrawiał i uwalniał. Jednak jeszcze wiele razy, gdy później słyszałam na ten temat, sprawiało to we mnie niesamowity ból i nie byłam w stanie o tym słuchać. Bóg dotykał tych miejsc, które były wielką raną w moim sercu, nawet z tego okresu, którego w ogóle nie pamiętałam.Wiem jedynie, że mogłam nawet umrzeć, miałam zatrzymanie akcji bicia serca i nie chciałam wyjść na świat.
Podczas tego Seminarium, Bóg pokazywał mi po raz kolejny, że jestem wyjątkowa w Jego oczach i bym siebie zaakceptowała i pokochała taką, jaka jestem. Bardzo dobrze mi to przypominał przez konkretne fragmenty z Pisma Świętego, szczególnie poprzez Psalm 139..., o którym już na tym blogu wspominałam wiele razy.
Tak naprawdę potrzebowałam uzdrowienia ze złych wspomnień i sytuacji, kiedy czułam się odrzucona          i niekochana, z fałszywego spojrzenia na samą siebie. Szczególnie to odrzucenie było dla mnie bardzo bolesne i w czasie tego Seminarium również tego doświadczałam, ale musiałam to odczuć po raz kolejny i przepracować to razem z Jezusem i Jemu oddać te bolesne doświadczenia.
Następnym bardzo trudnym etapem w formacji był tydzień o ludzkich dekalogach, również o fałszywych dekalogach, które sami sobie wpajaliśmy przez całe życie. Mi wmawiano wiele różnych złych i kłamliwych rzeczy na mój temat, a ja w to wierzyłam, co spowodowało wielką ranę na moim sercu. Jezus mnie uwolnił z tych wszystkich kłamstw na mój temat! O ile bardziej byłam lżejsza!
Bóg pokazywał mi również, jak ważne jest przebaczenie, komu powinnam jeszcze tak w pełni wybaczyć i że to właśnie brak przebaczenia może być przyczyną moich różnych chorób. 

W grudniu miałam ciężki czas, gdy nagle wiele osób było przeciwko mnie, nie wierzyli mi i nie chcieli pomóc. Zaczęłam się buntować przeciwko tym osobom, ale też i przeciw temu, że może chcieli mi tak naprawdę pomóc. Ten bunt mnie niszczył i moje relacje z innymi. Odkryłam też, że to właśnie przez bunt nie potrafię przyjąć Bożej Miłości i uwierzyć w to, że Bóg mnie kocha bezwarunkowo i jestem Jego umiłowaną córką. Podczas spotkania wspólnotowego, gdy była na koniec modlitwa o uwolnienie od buntu, ja wtedy bardzo się trzęsłam, Jezus mnie tego dnia uwolnił od buntu! Od tamtej pory stałam się bardziej spokojna, moje relacje z innymi się polepszyły i nie buntuję się przeciwko innym, a przede wszystkim uwierzyłam i przyjęłam, że jestem umiłowaną córką Boga i nie jestem przypadkiem!
W tym czasie również Jezus mnie uwolnił od lęku przed ciemnością! Wcześniej bardzo się bałam chodzić w ciemne pomieszczenia, gdzieś gdzie nie było światła lub później się pojawiało. Bałam się nawet wejść do ciemnego kościoła i nie minęły dwie minuty, jak stamtąd od razu wyszłam! Teraz już tak nie jest. 
W czasie tego Seminarium nauczyłam się żyć słowami: "Bądź wola Twoja", nauczyłam się oddawać woli Bożej moje cierpienie związane z chorobą, która w sumie trwa już prawie 11 lat, lecz dopiero od około 2 lat jestem leczona przez lekarza. Nawet jeśli cierpię fizycznie, to mówię: "Bądź wola Twoja", jeśli tak ma być i to cierpienie jest po coś, może być świadectwem dla innych. Odkryłam również, że może jeszcze przez ten następny rok mam tak cierpieć, tak jak ta kobieta z Ewangelii cierpiąca na upływ krwi od 12 lat. Chodziła ona po różnych lekarzach, wydawała pieniądze, lecz nic jej nie pomagało. Ja również tak samo, chodzę po lekarzach, dostaję różne skierowania na badania, dostaję nowe leki i nadal nic nie wiadomo konkretnego. Może dopiero po tych 12 latach, Jezus mnie uzdrowi. Dzięki formacji nauczyłam się przyjmować to z pokorą i widzieć w tym Bożą wolę, a dzięki temu mam ogromną radość w sercu- Bożą radość! I jeśli to moje cierpienie ma być świadectwem dla innych, to bądź wola Twoja! Wraz z Maryją pragnę mówić: "Fiat voluntas Tua".

W ostatnim tygodniu formacji Bóg pokazał mi, abym przyjęła prawdę o sobie, również tę trudną prawdę, szczególnie bym zaakceptowała i przyjęła prawdę, że jestem dzieckiem nieślubnym (niesakramentalnym). Kiedy dowiedziałam się o tym kilka lat temu, bardzo to mocno przeżyłam i to spowodowało wielką ranę w moim sercu. Jednak Bóg dał mi łaskę chrztu świętego, przyjął mnie do Siebie jako Dziecko Boże, dzięki czemu mogę wzrastać w wierze. Jestem wdzięczna Bogu za mój chrzest, za księdza który mnie ochrzcił i że mogę być w rodzinie chrześcijańskiej - w Kościele!
Szkoda, że nie wszyscy doceniają to, że są ochrzczeni, że urodzili się i wychowali w katolickiej rodzinie, że ich rodzice są mocno wierzący. Nawet nie wiedzą, jak wiele tracą!
Duch Święty wiele rzeczy odkrywał przede mną podczas Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego. Dzięki tej formacji mogłam lepiej poznać samą siebie i odkryć tak wiele, co było wcześniej przede mną zakryte. Odkryłam również, jak ważna jest osobista modlitwa i że wtedy Bóg również może działać w naszych sercach i móc je uzdrawiać! Jezus mnie uzdrowił z wielu głębokich zranień, oczyścił ze złych nawyków i rzeczy, które potrzebowały oczyszczenia. Jezus mnie również uwolnił ze złych wpływów na moje życie, które mną panowały przez tak wiele lat! Mimo iż formacja ta dobiegła końca, to nadal potrzebuję jeszcze uzdrowienia z wielu aspektów mojego życia, wciąż potrzebuję Bożego działania, Bożego dotyku tych zranionych miejsc, które jeszcze nie zostały w pełni uzdrowione.

Mimo iż był to dla mnie bardzo bolesny i trudny czas tego etapu formacji, dlatego też nie byłam w stanie tu cokolwiek pisać, ale jestem wdzięczna Bogu za ten czas! To Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego było bardzo potrzebne i warto było walczyć o każdy dzień! 
Jezus mnie uzdrowił z wielu ran, dlatego też teraz mogę dawać Wam tu świadectwo i pisać o tym, o czym nie mogłam pisać w listopadzie. To jest znak uzdrowienia! 
Chwała Panu za ten ważny czas Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego i że przemieniał moje serce, uzdrawiał i uwalniał!

Na koniec piosenka:
"To mój Pan, wiele mi uczynił,
On moim Bogiem.
To mój Pan, wiele mi uczynił,
On mnie uzdrowił"

piątek, 24 stycznia 2014

Zaufaj Bogu, a staną się cuda!- Taize w Strasburgu cz. V

Droga Owczarnio!

Tym razem to już będzie mój ostatni post o pobycie na Taize w Strasburgu.
Będzie on również, że tak określę "na czasie", gdyż właśnie przez ten tydzień trwały modlitwy o jedność chrześcijan i w wielu miastach odbywały się ekumeniczne nabożeństwa.
Europejskie Spotkania Młodych Taize mają właśnie na celu jedność wszystkich chrześcijan i są to spotkania ekumeniczne różnych wyznań. Dlatego też w parafiach, gdzie uczestnicy są przyjmowani, są wspólne modlitwy i śpiewy, jak również trwanie na modlitwie w ciszy i tak samo jest na modlitwach popołudniowych i wieczornych na kilku halach do tego przeznaczonych.
 
Środa (1.01.2014 r.)- Nowy Rok
Po krótkiej nocy, byłam niezbyt wyspana. Na śniadaniu postanowiłam przeczytać gospodarzom to moje podziękowanie, by w razie poprawili błędy. Byli zachwyceni tym, co napisałam. Parę razy przećwiczyłam czytanie.

Razem z Panem Geroldem pojechaliśmy do kościoła. Wszyscy mówili i twierdzili, że to ma być Msza Święta, lecz tak nie było... To była bardziej Liturgia Słowa ze śpiewem, którą w dodatku odprawiała jakaś pastorka i ona też głosiła kazanie! Normalnie szok! Poza tym według mnie się wywyższała, brakowało jej pokory. Trochę mnie to zraziło. Bardzo się stresowałam w trakcie, gdyż na sam koniec miałam wygłosić to moje podziękowanie. Z racji, że to było nabożeństwo ekumeniczne, nie było Komunii Świętej, co mnie bardzo zasmuciło i bardzo pragnęłam przyjąć Komunię Świętą. Miałam nawet takie myśli, by podejść po zakończeniu do księdza i zapytać o możliwość przyjęcia Komunii, tylko niestety nie wiedziałam, jak to jest po niemiecku. Po zakończeniu nabożeństwa najpierw jedna osoba podziękowała po angielsku wszystkim, a później ja musiałam wyjść przed ambonę i wygłosić moje podziękowanie. Bardzo się stresowałam, co też sprawiło, że język mi się plątał i nie mogłam się wysłowić. Mimo to Niemcom chyba się podobało, bo bardzo długo bili mi brawo!

W parę osób zostaliśmy trochę dłużej po nabożeństwie i okazało się, że dwie osoby poszły zapytać księdza o możliwość Komunii i zgodził się! Wszyscy, którzy chcieliśmy przyjąć Komunię, musieliśmy poczekać. Stanęliśmy naokoło Ołtarza.Gdy klęczeliśmy po Komunii, ksiądz nad każdym z nas chwilę się pomodlił! A ja tak bardzo potrzebowałam błogosławieństwa księdza i bez proszenia, je otrzymałam! Bóg wysłuchał mojej modlitwy! Choć innym nic nie mówiłam, to Bóg wiedział i mi pomógł. Byłam bardzo szczęśliwa!
Po zakończeniu nabożeństwa, ksiądz się witał z nami poza kościołem, a następnie każdy pojechał ze swoją rodzinką. Z moimi współlokatorkami miałyśmy trochę czasu, by móc się spakować. Później czekał na nas pyszny obiad, podczas którego wręczyłyśmy prezenty naszym gospodarzom. Byli bardzo mile zaskoczeni. Niestety w końcu nadszedł czas pożegnania. Było mi smutno. Bardzo się zżyłam z nimi. Wspaniali ludzie! Kiedy czekaliśmy na autokar, ksiądz do mnie podszedł i wycałował :D Coś tam też mi mówił i stwierdziłam, że jest zwariowany! :D Po nich wszystkich było widać, że szkoda im było, że już wyjeżdżamy.
Poruszyło mnie bardzo, gdy nasz gospodarz Pan Gerold wyjął chusteczkę i machał nią nam na pożegnanie. To było takie wzruszające i czułe. Gdy już byliśmy w naszym specjalnym autokarze, którym mieliśmy jechać do Strasburga, jeszcze przed wyjazdem wszedł do nas ksiądz i nas pobłogosławił na podróż! Mega!
A nasz kochany kierowca znalazł moją czapkę! 
Wszyscy w autokarze zaśpiewaliśmy naszemu kierowcy piosenkę z dedykacją, którą wszyscy znali, posłuchajcie sami:


Tak wspaniały był mój pierwszy dzień Nowego Roku 2014! Tak naprawdę to było moje 4 Spotkanie Taize, lecz był to mój najlepszy jak dotąd wyjazd! Super współlokatorki, wspaniała rodzinka, niesamowici ludzie w naszej parafii, poruszające rozważania br. Aloisa i najlepsza organizacja! Pomyśleć, że pierwszego dnia byłam bardzo smutna i pełna obaw. Bóg miał dla mnie wspaniałe niespodzianki!
Jeśli zaufacie Bogu, w Waszym życiu staną się cuda!
Ja zaufałam mimo wielu obaw i jak widać, Bóg sprawił cuda!
Mimo iż tego dnia fizycznie bardzo cierpiałam, lecz tego tak nie pokazywałam, to potrafiłam być szczęśliwa! Miałam pokój w sercu i radość! Bóg jest moim szczęściem i to On daje prawdziwą radość w pełni!

Tak oto dobiegł końca mój ostatni wpis o Europejskim Spotkaniu Taize w Strasburgu. Jeśli nigdy nie byliście, to bardzo polecam! To jest niezwykłe doświadczenie i wspomnienia na całe życie!