Droga Owczarnio!
Chciałabym dziś poruszyć pewien temat, kolejny sposób, w jaki Bóg może do nas przemawiać. W ostatnim wpisie napisałam, że Bóg przemówił do mnie poprzez pewną sytuację. Bóg może mówić do człowieka w różny sposób, nie tylko przez Pismo Święte, czy Mszę Świętą i zawarte w niej Słowo.
Czy Bóg może "mówić" przez sny?
Odpowiedź na to pytanie może dać nam fragment z Pisma Świętego z Księgi Hioba:
"Bóg raz się odzywa i drugi, tylko się na to nie zważa. We śnie i w nocnym widzeniu, gdy spada sen na człowieka; i w czasie drzemki na łóżku otwiera On ludziom oczy, przerażenie budzi w ich sercu" (Hi 33, 14-16).
Ten fragment daje jednoznaczną odpowiedź: Bóg przemawia przez sen do człowieka. W Piśmie Świętym jest wiele takich przykładów, kiedy Bóg posługiwał się snem, by objawić zamiary względem danej osoby lub narodu. Zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie były osoby, które miały sny. Były to sny prorocze, które pokazywały im, co mają zrobić lub co się wydarzy w danej sytuacji. Tak, jak i przed wiekami Bóg przemawiał do ludzi przez sen, tak i teraz to czyni. W Księdze Joela Starego Testamentu czytamy:
"I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia" (Jl 3, 1).
Te same słowa znajdują się w Dziejach Apostolskich w Nowym Testamencie:
"W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny" (Dz 2, 17).
Skąd pochodzą sny?
Są trzy źródła snów: Bóg, diabeł oraz nasza własna dusza. Bóg może przemawiać przez sen, by pokazać człowiekowi, jaką drogą ma iść, ale też by go przed czymś ostrzec, uchronić lub zachęcić do czegoś. Są też sny od diabła, które mogą zastraszyć, zniechęcić, a nawet dręczyć. Do takich snów należą koszmary senne. Natomiast sny, które pochodzą z naszej duszy, czyli np. z naszych emocji, są snami, które są wynikiem czynności, które wykonujemy w ciągu dnia.
To, że mamy sny i że Bóg do nas przemawia, nie muszą oznaczać tego, że są to sny prorocze. Sny, które pamiętamy mogą być snami proroczymi. Często jednak Bóg chce nam po prostu coś przekazać.
Mój sen: Zaproszenie na rekolekcje do Betanii.
Chciałabym się z Wami podzielić jednym takim snem, który miałam w grudniu minionego roku. Na początku grudnia zeszłego roku miałam sen, w którym śnił mi się znajomy ksiądz, że dzwonił do mnie, choć w rzeczywistości nie ma do mnie numeru telefonu. Mówił, bym przyjechała do niego i będzie tam 10 dni od poniedziałku do czwartku, a ośrodek, w którym jest nazywa się Betania.
Zastanawiałam się, co ten sen dla mnie może oznaczać. Zapytałam tego znajomego księdza, czy będzie prowadził jakieś rekolekcje lub czy gdzieś wyjeżdża. Potwierdził mi, że będzie prowadził jednodniowe rekolekcje w przyszłym roku, czyli w tym obecnym. Te rekolekcje miały być w styczniu, ale termin się zmienił na kwiecień. To ten sen był proroczy odnośnie księdza.
Interpretacja snu:
Wysłałam ten sen do interpretacji na stronę, na której zajmują się interpretacją snów. Na interpretację czekałam kilka tygodni. Napisali mi w tej interpretacji, że miałam bardzo niezwykły sen. Zaproszenie do Betanii jest cudownym zaproszeniem do bliższej relacji z Bogiem, do doświadczenia Jego miłości. Nazwa "Betania" oznacza "Dom Przyjaciół". W Betanii mieszkał Łazarz, Maria i Marta - rodzeństwo, które często odwiedzał i przebywał w ich domu Jezus. Napisali też, że mają wrażenie, że teraz jest szczególny czas, w którym Pan Bóg chce przebywać ze mną w szczególny sposób, by dzielić się ze mną Swoim sercem i rozpalać Jego miłość we mnie i że są też pewne tematy, które chce ze mną przerobić. Liczba 10 oznacza między innymi podróż. Na koniec zachęcali, bym poświęciła dosłownie 10 dni, by pogłębić moją relację z Bogiem i że On chce mnie zabrać w niezwykłą podróż miłości i bliskości z Nim.
Jak to się wypełniło w moim życiu?
Ja jakoś nie znajdywałam czasu, by bardziej się zbliżyć do Boga, by być z Nim sam na sam. W domu też nie mam do tego zbytnio warunków. Poza tym od dłuższego czasu czułam się jakbym się znalazła w duchowym grobie, w ciemności, izolacji i samotności. Jakoś też sama uciekałam od tego czasu, by być sam na sam z Bogiem. Jednak Bóg znalazł inny sposób, by do tego doszło. 8 stycznia br. zachorowałam tak, iż przez równe 2 tygodnie praktycznie nie wychodziłam nigdzie z domu poza wyjściem na wizyty do lekarzy, które miałam już umówione kilka miesięcy wcześniej. Przez pierwszy tydzień choroby miałam cały czas gorączkę. Kiedy wzięłam polopirynę i inny lek przeciwgorączkowy, temperatura zamiast spaść, to jeszcze wzrosła. Nie miałam wtedy siły do niczego, nawet do modlitwy. Jednego dnia, kiedy już miałam dość tej gorączki, tego stanu, w jakim się znalazłam, pomyślałam, że zrobię sobie okład z wodą egzorcyzmowaną i się pomodlę o uzdrowienie, to może pomoże. W sumie i tak leżałam, więc nie zaszkodziło spróbować. Wzięłam chusteczkę, bo okładu jako takiego nie miałam i wylałam na nią trochę wody egzorcyzmowanej. Położyłam się do łóżka i położyłam namoczoną chusteczkę na czoło. Modliłam się w Duchu, by w Imię Jezusa odeszła ta gorączka. Po jakimś czasie sprawdziłam temperaturę i nieco się zmniejszyła, ale nadal była za wysoka. To znów zaczęłam się modlić. Następnego dnia nad ranem obudziłam się już bez gorączki i tamten dzień był ostatnim dniem, kiedy miałam gorączkę! Jednak i tak jeszcze przez tydzień nie mogłam zbytnio wychodzić z domu. W dodatku jeszcze miałam takie duszności, nie mogłam złapać oddechu, przez co 3 noce nie mogłam w ogóle spać, bo pilnowałam, by jakoś przetrwać i się nie udusić. Jednej nocy uświadomiłam sobie, że Jezus umarł na krzyżu z powodu uduszenia. Kiedy wisiał na krzyżu, głowę miał w dół, nie mógł oddychać, aż w końcu się udusił. Nigdy tak na to wcześniej nie patrzyłam.
W przychodni kazali czekać tydzień na wizytę do lekarza rodzinnego. Inni lekarze nie chcieli przyjmować, a moja lekarz rodzinna była na zwolnieniu. Jakoś udało mi się dostać do mojej lekarz rodzinnej, bo wróciła ze zwolnienia. Okazało się, że miałam zapalenie tchawicy i krtani oraz uszu. To właśnie zapalenie tchawicy powoduje, że człowiek ma duszności i ma wrażenie, że się udusi. To zagraża życiu człowieka.
Przez to doświadczenie Jezus dzielił się ze mną Swoim Sercem. Dzielił się ze mną tym, czego doświadczał na krzyżu. Dzielił się ze mną tym, że i Jego nie chcieli nigdzie przyjąć. Też czuł się osamotniony, niezrozumiany przez innych. Jezus dzielił się ze mną Swoim cierpieniem i dał mi tego doświadczyć. Również i psychicznie i duchowo bardzo źle to na mnie wpływało. Byłam w izolacji, samotności, ciemności duszy. Ja się na to buntowałam i to właśnie to Jezus chciał ze mną przerobić, bym zmieniła swoje zachowanie i myślenie. Nad tym jeszcze muszę dalej pracować. W rzeczywistości moje bycie sam na sam z Bogiem trwało 12 dni. Dopiero 13 dnia wyszłam z domu i mogłam przebywać z innymi. Bóg sobie sam wybrał czas i miejsce, kiedy chciał ze mną pobyć Sam na sam. Bóg ma poczucie humoru!
Przez to doświadczenie Jezus dzielił się ze mną Swoim Sercem. Dzielił się ze mną tym, czego doświadczał na krzyżu. Dzielił się ze mną tym, że i Jego nie chcieli nigdzie przyjąć. Też czuł się osamotniony, niezrozumiany przez innych. Jezus dzielił się ze mną Swoim cierpieniem i dał mi tego doświadczyć. Również i psychicznie i duchowo bardzo źle to na mnie wpływało. Byłam w izolacji, samotności, ciemności duszy. Ja się na to buntowałam i to właśnie to Jezus chciał ze mną przerobić, bym zmieniła swoje zachowanie i myślenie. Nad tym jeszcze muszę dalej pracować. W rzeczywistości moje bycie sam na sam z Bogiem trwało 12 dni. Dopiero 13 dnia wyszłam z domu i mogłam przebywać z innymi. Bóg sobie sam wybrał czas i miejsce, kiedy chciał ze mną pobyć Sam na sam. Bóg ma poczucie humoru!
Mam nadzieję, że ten wpis pokazał nieco podejście do snów, a właściwie, czy Bóg może przez nie coś pokazać. Wiadomo, że wiara w sny i czytanie senników to nie jest dobre i tego trzeba się wystrzegać. Czytanie senników nie jest zgodne z wiarą. Sny od Boga mogą nam wyjaśniać osoby, co się zajmują takimi interpretacjami, a czasami sam Bóg daje nam wyjaśnienie danego snu. Ja osobiście chciałabym się nauczyć interpretować sny i co Bóg chce mi przez nie przekazać. Mam nadzieję, że mi się to kiedyś uda :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!