niedziela, 29 maja 2016

Bądź natrętny!

Witaj moja owczarnio!

Znów jakoś dawno nic tutaj nic nie pisałam. Było wiele różnych wydarzeń w moim życiu w tym czasie, wiele trudnych doświadczeń. Ciężko jest mi tu pisać systematycznie tak, jak kiedyś to robiłam. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje.
Odkryłam również, że Bóg mnie powołuje do większego pisania i napisałam książkę na temat przebaczenia. Aktualnie czekam na odpowiedzi różnych wydawnictw. Zaczęłam pisać również drugą książkę, choć z tą mi idzie ciężej. Proszę Was o modlitwę w tej intencji, jeśli jest taka wola Boża, by ta książka o przebaczeniu została wydana.

W tym wpisie chciałabym Wam uświadomić, że warto być natrętnym. Warto upominać się Bogu i ciągle Go prosić o coś. Choć zazwyczaj nikt nie przepada za takimi ludźmi, szczególnie dziewczyny nie lubią nachalnych chłopaków.

W Ewangelii według św. Łukasza jest taka przypowieść:

"Dalej mówił do nich: "Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: "Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać". Lecz tamten odpowie z wewnątrz: "Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie". Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje" (Łk 11, 5-8).

Jezus uczył swoich uczniów, by byli natrętni w proszeniu. Opowiedział im przypowieść o natrętnym przyjacielu, od którego chciał pożyczyć chleby i to w dodatku w nocy o północy! Kto "normalny" przychodzi do sąsiadów o tej porze? No nikt! Lecz jeśli byłby to przyjaciel, to przyjmie go o każdej porze i mu pomoże w tym, o co by go prosił. Choć w przytoczonej przypowieści, tamten ów przyjaciel, początkowo niemile go traktuje, to w ostateczności z powodu jego natrętnego błagania, pożycza mu to, o co go prosi. Tak też jest w relacji między człowiekiem a Bogiem. Jeśli będziemy się "naprzykrzać", będziemy natrętni, wręcz nachalni Bogu, to On w końcu postanowi nas wysłuchać i da nam to, o co Go poprosimy. Oczywiście, jeśli będziemy wierzyć, że to otrzymamy.

Chciałabym się teraz z Wami podzielić owocem mojego natręctwa. W zeszłym roku miałam bardzo mocne migreny, brałam różne leki od neurologa, ale niewiele pomagały. Migreny te powodowały nawet niedowład połowy ciała, tzn. nie czułam jednej połowy ciała, nie mogłam ruszać ani ręką ani nogą. Przez te niedowłady, opuszczałam często zajęcia na studiach. W grudniu zeszłego roku (2015) neurolog stwierdziła u mnie migrenę porażenną. Dostałam na to mocne leki, które miałam brać tylko w momencie ataków. Następną wizytę u neurologa miałam mieć dopiero w połowie lutego. Stwierdziłam, że szybciej mnie Jezus uzdrowi, niż dostanę się na kolejną wizytę do neurologa. Byłam tak natrętna w swoim błaganiu o uzdrowieniu, że usłyszałam kilkakrotnie poznanie na Mszy z modlitwą o uzdrowienie, że Jezus uzdrawia z silnych bóli migrenowych. W styczniu zostałam uzdrowiona z migreny, a na kolejnej wizycie u neurologa nie musiałam prosić o leki na migrenę! W dodatku również Jezus uzdrowił moje drętwienie ciała! Od lutego już nie miałam niedowładu ciała!

Kolejna taka sytuacja była związana z bólem kręgosłupa. Miałam rotację kręgów, musiałam mieć nastawiane kręgi i masowany kręgosłup. Wykryto kifozę i oczywiście wadę skrzywienia kręgosłupa. Te masaże, czy też i nastawienie kręgów pomogło na jakiś czas. 15 maja br. w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego w moim mieście był Marsz dla Życia i Rodziny, a później koncert rapera Wiecznego i zespołu "ZaNim Uwielbienie" Witka Wilka. W tym czasie chodziłam z flagami, machałam nimi, wielbiłam Boga poprzez tą modlitwę uwielbienia flagami. Nagle dostałam tak strasznego bólu kręgosłupa, że aż musiałam odłożyć flagi, przestać flagować i po prostu odejść. Ledwo też szłam, myślałam, że zemdleję. Ten ból był nie do zniesienia. Ból ten utrzymywał się przez następne dni i tak trwało to przez 2 tygodnie. Prosiłam codziennie Jezusa o zabranie bólu, o uzdrowienie kręgosłupa, części lędźwiowej, bo ta mnie bolała. Zawsze rano budziłam się z bólem kręgosłupa, nie mogłam leżeć ani dłużej stać ani siedzieć w ławce w kościele. Minionego wtorku, tzn. 24 maja 2016 r. byłam na spotkaniu mojej wspólnoty, gdzie jest zawsze posługa charyzmatami. Było słowo poznania o uzdrowieniu kręgosłupa lędźwiowego i by oddać kontrolę Bogu nad własnym życiem. Wiem, że te słowa były do mnie i je przyjęłam. Ja cały czas chcę nadmiernie kontrolować swoje życie, zamiast oddać kontrolę Bogu. Jednak postanowiłam, że oddam tę kontrolę Bogu, chociaż nie wiem, jak to właściwie zrobić. Od środy - 25 maja 2016 r. nie boli mnie już kręgosłup! Nawet przy dużym wysiłku, ten kręgosłup mnie nie bolał! Chwała Panu za uzdrowienie!

Jak widać, moje świadectwa pokazują, że warto o coś natrętnie prosić i wierzyć w to, że się otrzyma. Otrzymałam dwa potężne uzdrowienia, na które żadne leki i masaże nie pomagały! Jezus jest w stanie uzdrowić ze wszystkich chorób! Wystarczy tylko natrętnie prosić i wierzyć, że tak się stanie.
Życzę Wam, byście nie bali się być natrętnymi! Proście Boga cały czas, a On z powodu waszego natręctwa to Wam da!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!