sobota, 20 kwietnia 2013

Słowa dotykają

Witajcie drodzy czytelnicy!

Tym razem chciałabym się z Wami podzielić, jak w tym tygodniu dotykały mnie pewne słowa, czy to z konferencji, czy z kazania, czy w ogóle różne słowa.

Już w poniedziałek (15 kwietnia), usłyszałam pewne słowa, które mnie bardzo dotknęły, po których aż płakałam.
Mimo, iż jakoś byłam zniechęcona i nie widziałam sensu, by iść na Kurs Alfa ze względu na ostatnią sytuację, mimo to poszłam.
Mieliśmy wykład na temat modlitwy, jak się modlić. Była przygotowana prezentacja. Wykład głosił jeden     z księży. Porównywał modlitwę do relacji między kobietą a mężczyzną. Ksiądz również porównywał modlitwę do relacji z ojcem, gdy dziecko czuje się bezpiecznie w ramionach ojca i również poprzez przytulenie. Ja po tych przykładach zaczęłam bardzo płakać. Bardzo dotknęło to mojego serca.
Ja nie czuję się bezpiecznie w domu, nie odczuwam miłości i wsparcia, a taty często nie ma w domu. 
Nie wspominając o przytuleniu...

We wtorek (16 kwietnia) myślałam o Kursie Jan- Kursie uczącym, jak być uczniem Jezusa. Po rekolekcjach bardzo zapragnęłam wziąć w nim udział.
Wieczorem, gdy byłam na spotkaniu wspólnoty mieliśmy nauczanie, które prowadził nasz duszpasterz.       W nauczaniu ksiądz rozważał fragment z Księgi Izajasza, ze słowami: 

"Pan Bóg Mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie" (Iz 50,4)

W tłumaczeniu Biblii, którą miał ksiądz, było tłumaczenie o języku ucznia. Ksiądz mówił też o nauczeniu się wsłuchiwać w Mistrza. Ten fragment oraz to nauczanie jeszcze bardziej utwierdziły moje pragnienie, by wziąć udział w Kursie Jan, by tam nauczyć się wsłuchiwać w Mistrza, nauczyć się jak być uczniem Jezusa.



Z kolei w czwartek (18 kwietnia) bardzo chciałam pojechać na Mszę z Adoracją z modlitwą o uzdrowienie. To było dość duży kawałek od mojego miejsca zamieszkania. Jak już się szykowałam do wyjścia, miałam przeciwności. W końcu jednak jakoś udało mi się wyjść z domu. 
Miałam przy sobie tylko jeden bilet autobusowy i nie wiedziałam, czy zdążę na autobus, więc nie zatrzymywałam się po drodze w kiosku. Bardziej mi zależało, by zdążyć na autobus i móc tam pojechać.   W ciszy modliłam się, by zdążyć. Jak się okazało, byłam jeszcze dużo przed czasem, a nawet musiałam jeszcze czekać! 

Gdy już siedziałam w autobusie, trochę się martwiłam, czy kupię gdzieś po drodze bilet autobusowy. Kiedy znalazłam się na dobrym osiedlu, musiałam jeszcze przejść dużo na pieszo. Nie wiedziałam, czy będzie tam jakiś kiosk i czy będzie otwarty o tej porze.
Szłam jakąś nieznaną mi drogą, a co ciekawe, jakimś cudem po drodze był kiosk! Mogłam kupić sobie bilet! Bóg się troszczy o mnie :) Tego dnia również rozmyślałam nad Kursem Jan. 
Na Mszy w kazaniu ksiądz mówił dokładnie właśnie o byciu uczniem Jezusa, nawiązywaniu relacji   z Mistrzem poprzez Słowo Boże, autentyczność. To było dla mnie kolejnym potwierdzeniem, by pojechać na Kurs Jan.

Po Mszy mieliśmy Adorację z modlitwą o uzdrowienie. Byłam bardzo blisko Ołtarza. To było niesamowite!
Na Adoracji była też posługa charyzmatem poznania. Podczas tej Adoracji, po raz kolejny, Jezus bardzo mocno przytulił mnie do siebie i zapewnił o Swojej Miłości do mnie, że jestem Ukochanym Dzieckiem!
Padły słowa o dziewczynie, która podczas pierwszych miesięcy życia, nie doświadczała miłości i nikt jej nie mówił słów "Kocham Cię" i że Jezus mocną ją przytula i jest Ukochaną Córką. Po tych słowach zaczęłam płakać. Łzy same mi leciały z oczu. Wiedziałam, że te słowa są do mnie, gdyż już kiedyś na spotkaniu mojej wspólnoty, również takie same słowa poznania były, po których również płakałam. 
Akurat w ostatnim czasie, znów jakoś mniej doświadczam tej Bożej Miłości, mam wątpliwości, dlatego Bóg mi wciąż o tym przypomina!

Zachęcam i Was, drodzy czytelnicy, byście i Wy wsłuchiwali się w Słowa. 
Te Słowa leczą i zmieniają serce!
To jest żywe i skuteczne Słowo Boże! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!