Witajcie Kochani czytelnicy mojego bloga!
Jakiś czas temu, moja koleżanka, napisała mi taki cytat:
"Kiedy
Bóg chce Ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy
podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje" (Norman
Vincent Peale)
Zgadzam się z tym cytatem w 100%! W ostatnim czasie miałam wiele
takich sytuacji, które wprawiły mnie w zakłopotanie, jakieś dziwne
zniechęcenie, powróciło poczucie odrzucenia.
W zeszłym tygodniu Bóg dał mi kilka podarunków, oblókłszy je w kłopoty i to całe mnóstwo kłopotów...
A
wszystko zaczęło się 5 kwietnia, gdy nagle zaczęło mnie boleć gardło,
ledwo co mówiłam, a chciałam pójść wtedy do spowiedzi. To był pierwszy
poważny kłopot dla mnie. Bardzo potrzebowałam skorzystać ze spowiedzi.
Poprosiłam kilka osób o modlitwę za mnie, bym
odzyskała mowę chociaż na ten czas i bym mogła pójść do spowiedzi.
Dzięki wsparciu modlitewnemu, odzyskałam na ten czas mowę i
skorzystałam
z Sakramentu Pokuty, po którym otrzymałam skrzydła! Po spowiedzi czułam
się taka szczęśliwa, jak uskrzydlona! To był pierwszy podarunek od
Boga!
Tydzień później miałam jechać na rekolekcje do Lublina. A tu nagle w sobotę i w niedzielę, zaczęłam
się jeszcze gorzej czuć. Mi bardzo zależało, by pojechać na rekolekcje
wspólnotowe, a tu nagle choroba. Ja rzadko poważniej choruję, raz na
rok. Ta nagła choroba to walka duchowa, przed pojechaniem na rekolekcje.
W Niedzielę Bożego Miłosierdzia, gdy czułam się jeszcze gorzej, przy
modlitwie wieczornej rozważałam fragment z Mt 8. Są tam takie słowa:
"A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić" (Mt 8,2)
Ja modliłam się słowami: "Jezu,
jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić".
W dalszym fragmencie przeczytałam:
"Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go" (Mt 8,7).
W tym rozdziale są również
opisane inne uzdrowienia. Oddałam się woli Bożej.
W poniedziałek fizycznie czułam się jeszcze gorzej, nie mogłam prawie w ogóle mówić, byłam osłabiona. Wtedy wieczorem miałam Kurs Alfa i miałam prowadzić spotkanie. To był kolejny dla mnie kłopot, lecz mimo mojego niedomagania, poszłam, chciałam służyć innym. Jednak to nie był wtedy jedyny kłopot.
Jak się okazało, koordynator Alfy tuż przed spotkaniem uświadomił mnie, że ja już nie będę animatorką i nie będę prowadzić grupy i mam przejść do innej grupy. Nie wytłumaczył mi, dlaczego. To mnie zraniło, zraziło i znów powróciło poczucie odrzucenia. Jednak tym razem, nie zareagowałam tak jak zazwyczaj reagowałam- czyli płaczem, lecz przyjęłam to z pokorą, ze spokojem i byłam posłuszna, mimo iż mnie to zraniło.
W tej sytuacji odkryłam również, że Bóg chce sprawdzić mnie, to co już wypracowałam, czy będę posłuszna Jego woli. To jest próba wiary, którą muszę przetrwać z pomocą Bożą.
Takiej sytuacji nie powinno być w ekipie, że się odrzuca kogoś, wtedy nie ma jedności. A tam, gdzie nie ma jedności, tam Duch Święty nie może w pełni działać. Jedność jest bardzo ważna! Jeśli chcą stworzyć wspólnotę ludzi, to musi być jedność w tej wspólnocie.
Jak mówi Pismo Święte:
"Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak mnie umiłowałeś" (J 17,23)
Ta sytuacja to była moją próbą wiary, sprawdzianem tego, co już wypracowałam, czy jestem posłuszna i czy przyjmę to z pokorą.
Tego dnia, w głowie miałam słowa z pewnej pieśni: "W Nim moja siła, nie jestem sam".
Po zakończeniu spotkania, dostałam podarunek od Boga- uczestnictwo we Mszy Świętej, gdzie Bóg dał mi Samego Siebie, a w moje serce wlał pokój. Również pojawił się uśmiech i radość na mej twarzy, dzięki pieśni zaśpiewanej na zakończenie, a była to pieśń ze słowami: "W Nim moja siła, nie jestem sam".
We wtorek już od rana, czułam się lepiej. Rozważałam wtedy fragment z Pisma Świętego z mojej formacji i dostałam słowa dla mnie:
"Jezus obrócił się i widząc ją rzekł: Ufaj
córko! Twoja wiara cię ocaliła. I od tej chwili kobieta była zdrowa" (Mt
9,22).
I znów było wiele innych opisanych uzdrowień w tym fragmencie. Zaufałam Panu, że On mnie uzdrowi!
Tak też się stało! Jezus mnie uzdrowił! Już po południu
odzyskałam głos, zaczęłam odzyskiwać siły i mimo zniechęcenia i przeciwności,
poszłam na Mszę Świętą, a Duch Święty obdarzył mnie radością i pokojem.
Również dzięki innym osobom, dzięki ich obecności i ich radości, miałam tą radość w moim sercu!
Bóg podarował mi Ducha Świętego, radość i ludzi, wspólnotę! Podarował mi również zdrowie!
Niestety doszły jeszcze inne kłopoty, kłopoty z koleżanką, która mnie zaczęła nękać SMSami, telefonami, a nawet mnie śledziła, a co gorsza obwiniała mnie i oskarżała niesłusznie, wpadłam w fałszywe poczucie winy, że mogła sobie coś zrobić przeze mnie, a potem wpadłam w rozpacz.
Oczywiście, Bóg podarował mi też podarunek- ludzi, wspólnotę, którzy mi wiele pomogli!
Odzyskałam spokój serca, uspokoiło się moje sumienie!
Bóg obdarował mnie kłopotami, po ty by obdarzyć mnie jeszcze hojniej pokojem serca, radością, zdrowiem, ludźmi, wspólnotą i czasem rekolekcji!
Msza Święta, Adoracja, ludzie, muzyka- to jest to, co mi pomaga!
Jeśli i w Waszym życiu macie wiele kłopotów, dziękujcie za nie Bogu! To On je zsyła, by Was jeszcze hojniej obdarzyć podarunkami, większymi łaskami!
Kłopoty są darem Bożym! Daje je nam, byśmy dzięki Niemu i Jego pomocy, mogli je jeszcze lepiej rozwiązywać i cieszyć się z Jego łask, którymi nas obdarza!
Dla mnie te kłopoty są również próbą mojej wiary, mojej pracy nad sobą. Dzięki temu, mogę sprawdzić, jaka naprawdę jest moja wiara, czy jestem wierna Słowu Bożemu i ufam całkowicie Bogu w tym wszystkim, co mnie spotyka. To nas uczy pokory i posłuszeństwa. Kłopoty to również nauka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!