niedziela, 28 września 2014

Indywidualne rekolekcje

Witajcie Kochane Owieczki!

Wakacje to jedyny czas, kiedy można wyjechać na dłuższe rekolekcje, pobyć sam na sam z Bogiem.
Bardzo chciałam pojechać gdzieś na kurs ewangelizacyjny lub na rekolekcje, lecz niestety w te wakacje nie miałam takiej okazji. A moje serce wciąż tęskni za czasem rekolekcji i pragnie takiego czasu...
Jednak iż nie miałam okazji nigdzie pojechać na rekolekcje, to Bóg zrobił mi "indywidualne rekolekcje" w miejscu, gdzie aktualnie przebywałam.
Na początku wakacji miałam jechać na Kurs Paweł, który uczy jak ewangelizować bezpośrednio. Nie pojechałam na ten Kurs, ponieważ nie miałam zgody odpowiedzialnych za moją wspólnotę.
W tym czasie jednak Bóg postanowił poprowadzić mnie indywidualnie.
Bóg uczył mnie tego poprzez moja formację wakacyjną, poprzez książki, które czytałam, jak również przez różne sytuacje w codziennym życiu.

Już na samym początku, Bóg pokazał mi poprzez formację, kim jest ewangelizator i co powinien robić.

"Ewangelizator jest współczesnym prorokiem. Jak kiedyś Jan Chrzciciel, zapowiada przyjście Jezusa.
[...] Zanim osoba, do której posyła cię Pan Jezus, podejmie decyzję wiary, pierwszym w tej decyzji musisz być ty. Uwierzyć, że jesteś posłany, że On chce naprawdę przyjść do konkretnej osoby - nawet jeśli jej życie przypomina jałową pustynię. On obiecał, że idzie za swym prorokiem. Jeśli cię posyła, to znaczy, że na pewno idzie za tobą..." (Anna Maria Kolberg OV).

Bóg nauczył mnie, jak przyjąć Jego miłość i jak ewangelizować w rodzinie. Pokazał mi, że to nie jest łatwe. Odkryłam, że ewangelizator ma dążyć do świętości.

"Radość ewangelizatora wypływa z tego, że kolejna osoba, która należała do Jezusa, poznała Go osobiście" (Anna Maria Kolberg OV)- to kolejna Boża nauka o byciu ewangelizatorem.

Na moją pocztę e-mail przysłali mi taką wiadomość:

"Musimy wyjść na zewnątrz do tych ludzi z naszego miasta, których widzieliśmy na balkonach. Musimy wyjść z naszej skorupy i powiedzieć im, że Jezus żyje, że Jezus żyje dla niego, dla niej, musimy powiedzieć to z radością... nawet jeśli myślą, że zrobisz z siebie wariata..." (Papież Franciszek).
 
Przez całe wakacje Bóg uczył mnie czegoś i pokazywał, jak mam ewangelizować i że jestem do tego posłana. Bóg uczył mnie, jak przetrwać i wygrać walkę duchową. Ćwiczył mnie w posłuszeństwie i próbował moją wiarę. W tym czasie również umacniał moją wiarę, uzdrawiał i uwalniał. Mogłam również wsłuchiwać się w Jego głos, to co chce mi powiedzieć i być w Jego obecności, będąc na Adoracji Najświętszego Sakramentu.I mimo iż nie mogłam być na rekolekcjach, to Bóg w tym czasie działał w moim sercu.
"Pewnego dnia zapragniesz przyprowadzić do Niego innych. Nikt cię nie będzie zmuszał. To będzie twoim pragnieniem: by przyprowadzić do swego Przyjaciela innych, których On pragnie pociągnąć – tak jak ciebie – więzami miłości… To najpiękniejsze doświadczenie w życiu człowieka: widzieć, jak Jezus przywraca w cudowny sposób życie tym, których kochasz, a są nimi twoi… nieprzyjaciele” (ks. Krzysztof Kralka SAC, Anna Maria Kolberg OV).

piątek, 19 września 2014

Próba wiary...

Drogie Owieczki!

Znów tu długo nic nie pisałam... Jakoś zaniedbuję tego bloga. Niestety.
Chociaż to tak naprawdę nie wynika z zaniedbania, lecz z trudnych doświadczeń, które się zdarzają i jest ich coraz więcej... Mi najzwyczajniej brakuje sił do tego wszystkiego i po prostu nie mam natchnienia, by w takim czasie cokolwiek tu pisać.

Bóg cały czas mnie próbuje. Tym razem przeszłam próbę wiary, na ile mam silną wiarę i czy nie zwątpiłabym w Boga, mimo wielu trudnych doświadczeń.
Całe wakacje szukam nowej stancji i załamuje mnie to, że nie mogę w ogóle znaleźć odpowiedniego mieszkania. Najpierw nie mogłam znaleźć współlokatorki, więc musiałam zrezygnować z mojej poprzedniej stancji. Później miałam szukać z koleżanką mieszkania, ale mnie wystawiła i sama sobie znalazła... Szukałam jeszcze z dwiema koleżankami, ale w końcu zrezygnowały z poszukiwań. W taki oto sposób zostałam sama...
Do tego ciągłe chodzenie po lekarzach, robienie badań... Dręczenie mnie przez kilku chłopaków... 
Niedawno nagle zmarł mój wujek. Jak się okazało, był to nieszczęśliwy wypadek. Gdy się o tym dowiedziałam, załamałam się. Codziennie płakałam, pytając tylko: "Dlaczego?". Do tej pory chyba nadal nie mogę w to uwierzyć, co się stało.Zaczęłam obwiniać Boga za to, co się stało i dlaczego do tego dopuścił...
Te doświadczenia zrodziły we mnie wątpliwości i stwierdzenie, że nie pojmuję Bożej Miłości do mnie i Bożego planu na moje życie. Odkryłam jedynie, że to jest dla mnie próba mojej wiary. Jak bardzo wierzę w Boga i ufam Mu w trudnych doświadczeniach, które nie zawsze można zrozumieć, dlaczego nas spotykają.
Być może takie doświadczenia też są w życiu potrzebne i może kiedyś zrozumiem ich sens. Na pewno będzie jeszcze wiele takich prób wiary w moim życiu. Bóg wciąż mnie sprawdza, na ile Mu ufam i na ile chcę przy Nim trwać.

A czy wy, drodzy czytelnicy, trwacie przy Bogu mimo wszystko? Modlicie się nawet wtedy, gdy wątpicie? Chodzicie na Eucharystię, nawet wtedy gdy wolelibyście gdzieś uciec na koniec świata?
Zastanówcie się, na ile macie silną wiarę, że możecie przetrwać nawet najtrudniejsze sytuacje w Waszym życiu.

sobota, 23 sierpnia 2014

Gdyby nie Bóg...

Witaj Kochana Owczarnio!

Jak pisałam w moim ostatnim wpisie, przez dłuższy czas toczyła się u mnie walka duchowa.
To był dla mnie bardzo trudny czas. Nocne dręczenia, dzienne zemsty, ataki na mnie... To mnie przerastało...
Jakby tego było mało, jeszcze mnie obwiniali, że przeszkadzałam na modlitwie na spotkaniu wspólnotowym, nie pozwolili mi jechać na rekolekcje... Do tego jeszcze mój przyjaciel powiedział mi, że mi ma coś za złe, że go czymś kiedyś zraniłam...
Jednak to jeszcze nie był koniec złych wydarzeń... Miałam robiony rezonans magnetyczny, który wykazał, że mam drobnego mikrogruczolaka w przysadce mózgowej, czyli łagodny nowotworowy guzek. Oprócz tego wykryli jeszcze coś innego w moim mózgu i zalecają badanie kontrolne...Załamałam się strasznie tą wiadomością i tym wszystkim, co się działo.
Wszyscy moi bliscy mi mówią, że wszystko będzie dobrze, abym się tak nie przejmowała tym wszystkim, trzeba być dobrej myśli, itp. Tylko jak tu w takiej chwili się nie przejmować? Faktycznie... To tylko guzek w mózgu, nie ma się czym przejmować... Zupełnie, nie ma się czym przejmować...
Gdy tylko dowiedziałam się o tym guzku, wysyłałam moim bliskim, znajomym, ludziom ze wspólnot, aby pamiętali o mnie w modlitwie. Ja sama również starałam się być częściej na Mszy Świętej, modlę się w intencji uzdrowienia. Jeden z moich kolegów powiedział mi, że wysłał w mojej intencji prośbę aż do 15 zakonów klauzurowych w całej Polsce! MEGA pozytywnie mnie zaskoczył! 
Gdyby nie Bóg, gdyby nie wiara, ludzie i wspólnota i ich wsparcie modlitewne, a nawet i materialne, to nie wiem, w jakim byłabym teraz stanie! Pewnie wpadłabym w depresję, nie chciała nigdzie wychodzić z domu. Pewnie cały czas użalałabym się nad sobą, nad tą chorobą, że nigdy nie będę zdrowa. Kiedyś takie miałam nastawienie do świata. Nawet w mniejszych błahostkach potrafiłam mieć myśli samobójcze.
Teraz po czasie, uważam to za głupotę, że nawet chciałam skakać z okna, gdy się okazało, że nie zaliczyłam semestru na studiach, a potem przez 8 miesięcy praktycznie nic nie robiłam...

Dzięki wierze, dzięki Bogu mam nadzieję, że On mnie uzdrowi! Dzięki Niemu mam pokój w sercu i jestem jakoś spokojna nawet o to, czy będę miała na leki, na leczenie, które jest bardzo drogie. On już się o to troszczy!
Wiara daje mi siłę do walki o każdy dzień, walki o moje zdrowie. Mam wspólnotę ludzi, którzy się modlą za mnie, to jest ogromne wsparcie! Można powiedzieć, że wiara to takie moje paliwo!

W mojej formacji przeczytałam takie słowa: 
"Jeśli zawsze chcesz czuć się dobrze, wystarczy, że zatroszczysz się o jedną sprawę w twoim życiu: relację z Bogiem. Z Nim zawsze wszystko będzie dobrze. Klęska jeszcze ściślej jednoczy z Nim. A z Nim wszystko będzie dobrze... (-: ".

Z Bogiem wszystko będzie dobrze! I ja w to wierzę! Jeśli będę przy Nim, będę pielęgnowała relację z Nim, wszystko będzie dobrze! Nawet gdy po ludzku wszystko będzie się waliło, jak to u mnie było.... To z Bogiem wszystko będzie dobrze! Jego się trzymajcie w każdej chwili, a nie zabraknie radości w sercu i pokoju ducha w najtrudniejszych dla Was chwilach.

Na koniec podzieli się świadectwem Wieczny (w wersji rapowanej):