Witaj Kochana Owczarnio!
Jak pisałam w moim ostatnim wpisie, przez dłuższy czas toczyła się u mnie walka duchowa.
To był dla mnie bardzo trudny czas. Nocne dręczenia, dzienne zemsty, ataki na mnie... To mnie przerastało...
Jakby tego było mało, jeszcze mnie obwiniali, że przeszkadzałam na modlitwie na spotkaniu wspólnotowym, nie pozwolili mi jechać na rekolekcje... Do tego jeszcze mój przyjaciel powiedział mi, że mi ma coś za złe, że go czymś kiedyś zraniłam...
Jednak to jeszcze nie był koniec złych wydarzeń... Miałam robiony rezonans magnetyczny, który wykazał, że mam drobnego mikrogruczolaka w przysadce mózgowej, czyli łagodny nowotworowy guzek. Oprócz tego wykryli jeszcze coś innego w moim mózgu i zalecają badanie kontrolne...Załamałam się strasznie tą wiadomością i tym wszystkim, co się działo.
Wszyscy moi bliscy mi mówią, że wszystko będzie dobrze, abym się tak nie przejmowała tym wszystkim, trzeba być dobrej myśli, itp. Tylko jak tu w takiej chwili się nie przejmować? Faktycznie... To tylko guzek w mózgu, nie ma się czym przejmować... Zupełnie, nie ma się czym przejmować...
Gdy tylko dowiedziałam się o tym guzku, wysyłałam moim bliskim, znajomym, ludziom ze wspólnot, aby pamiętali o mnie w modlitwie. Ja sama również starałam się być częściej na Mszy Świętej, modlę się w intencji uzdrowienia. Jeden z moich kolegów powiedział mi, że wysłał w mojej intencji prośbę aż do 15 zakonów klauzurowych w całej Polsce! MEGA pozytywnie mnie zaskoczył!
Gdyby nie Bóg, gdyby nie wiara, ludzie i wspólnota i ich wsparcie modlitewne, a nawet i materialne, to nie wiem, w jakim byłabym teraz stanie! Pewnie wpadłabym w depresję, nie chciała nigdzie wychodzić z domu. Pewnie cały czas użalałabym się nad sobą, nad tą chorobą, że nigdy nie będę zdrowa. Kiedyś takie miałam nastawienie do świata. Nawet w mniejszych błahostkach potrafiłam mieć myśli samobójcze.
Teraz po czasie, uważam to za głupotę, że nawet chciałam skakać z okna, gdy się okazało, że nie zaliczyłam semestru na studiach, a potem przez 8 miesięcy praktycznie nic nie robiłam...
Dzięki wierze, dzięki Bogu mam nadzieję, że On mnie uzdrowi! Dzięki Niemu mam pokój w sercu i jestem jakoś spokojna nawet o to, czy będę miała na leki, na leczenie, które jest bardzo drogie. On już się o to troszczy!
Teraz po czasie, uważam to za głupotę, że nawet chciałam skakać z okna, gdy się okazało, że nie zaliczyłam semestru na studiach, a potem przez 8 miesięcy praktycznie nic nie robiłam...
Dzięki wierze, dzięki Bogu mam nadzieję, że On mnie uzdrowi! Dzięki Niemu mam pokój w sercu i jestem jakoś spokojna nawet o to, czy będę miała na leki, na leczenie, które jest bardzo drogie. On już się o to troszczy!
Wiara daje mi siłę do walki o każdy dzień, walki o moje zdrowie. Mam wspólnotę ludzi, którzy się modlą za mnie, to jest ogromne wsparcie! Można powiedzieć, że wiara to takie moje paliwo!
W mojej formacji przeczytałam takie słowa:
W mojej formacji przeczytałam takie słowa:
"Jeśli zawsze chcesz czuć się dobrze, wystarczy, że zatroszczysz się o jedną sprawę w twoim życiu: relację z Bogiem. Z Nim zawsze wszystko będzie dobrze. Klęska jeszcze ściślej jednoczy z Nim. A z Nim wszystko będzie dobrze... (-: ".
Z Bogiem wszystko będzie dobrze! I ja w to wierzę! Jeśli będę przy Nim, będę pielęgnowała relację z Nim, wszystko będzie dobrze! Nawet gdy po ludzku wszystko będzie się waliło, jak to u mnie było.... To z Bogiem wszystko będzie dobrze! Jego się trzymajcie w każdej chwili, a nie zabraknie radości w sercu i pokoju ducha w najtrudniejszych dla Was chwilach.
Na koniec podzieli się świadectwem Wieczny (w wersji rapowanej):

Dziękuję!!! :)
OdpowiedzUsuń