piątek, 19 września 2014

Próba wiary...

Drogie Owieczki!

Znów tu długo nic nie pisałam... Jakoś zaniedbuję tego bloga. Niestety.
Chociaż to tak naprawdę nie wynika z zaniedbania, lecz z trudnych doświadczeń, które się zdarzają i jest ich coraz więcej... Mi najzwyczajniej brakuje sił do tego wszystkiego i po prostu nie mam natchnienia, by w takim czasie cokolwiek tu pisać.

Bóg cały czas mnie próbuje. Tym razem przeszłam próbę wiary, na ile mam silną wiarę i czy nie zwątpiłabym w Boga, mimo wielu trudnych doświadczeń.
Całe wakacje szukam nowej stancji i załamuje mnie to, że nie mogę w ogóle znaleźć odpowiedniego mieszkania. Najpierw nie mogłam znaleźć współlokatorki, więc musiałam zrezygnować z mojej poprzedniej stancji. Później miałam szukać z koleżanką mieszkania, ale mnie wystawiła i sama sobie znalazła... Szukałam jeszcze z dwiema koleżankami, ale w końcu zrezygnowały z poszukiwań. W taki oto sposób zostałam sama...
Do tego ciągłe chodzenie po lekarzach, robienie badań... Dręczenie mnie przez kilku chłopaków... 
Niedawno nagle zmarł mój wujek. Jak się okazało, był to nieszczęśliwy wypadek. Gdy się o tym dowiedziałam, załamałam się. Codziennie płakałam, pytając tylko: "Dlaczego?". Do tej pory chyba nadal nie mogę w to uwierzyć, co się stało.Zaczęłam obwiniać Boga za to, co się stało i dlaczego do tego dopuścił...
Te doświadczenia zrodziły we mnie wątpliwości i stwierdzenie, że nie pojmuję Bożej Miłości do mnie i Bożego planu na moje życie. Odkryłam jedynie, że to jest dla mnie próba mojej wiary. Jak bardzo wierzę w Boga i ufam Mu w trudnych doświadczeniach, które nie zawsze można zrozumieć, dlaczego nas spotykają.
Być może takie doświadczenia też są w życiu potrzebne i może kiedyś zrozumiem ich sens. Na pewno będzie jeszcze wiele takich prób wiary w moim życiu. Bóg wciąż mnie sprawdza, na ile Mu ufam i na ile chcę przy Nim trwać.

A czy wy, drodzy czytelnicy, trwacie przy Bogu mimo wszystko? Modlicie się nawet wtedy, gdy wątpicie? Chodzicie na Eucharystię, nawet wtedy gdy wolelibyście gdzieś uciec na koniec świata?
Zastanówcie się, na ile macie silną wiarę, że możecie przetrwać nawet najtrudniejsze sytuacje w Waszym życiu.

sobota, 23 sierpnia 2014

Gdyby nie Bóg...

Witaj Kochana Owczarnio!

Jak pisałam w moim ostatnim wpisie, przez dłuższy czas toczyła się u mnie walka duchowa.
To był dla mnie bardzo trudny czas. Nocne dręczenia, dzienne zemsty, ataki na mnie... To mnie przerastało...
Jakby tego było mało, jeszcze mnie obwiniali, że przeszkadzałam na modlitwie na spotkaniu wspólnotowym, nie pozwolili mi jechać na rekolekcje... Do tego jeszcze mój przyjaciel powiedział mi, że mi ma coś za złe, że go czymś kiedyś zraniłam...
Jednak to jeszcze nie był koniec złych wydarzeń... Miałam robiony rezonans magnetyczny, który wykazał, że mam drobnego mikrogruczolaka w przysadce mózgowej, czyli łagodny nowotworowy guzek. Oprócz tego wykryli jeszcze coś innego w moim mózgu i zalecają badanie kontrolne...Załamałam się strasznie tą wiadomością i tym wszystkim, co się działo.
Wszyscy moi bliscy mi mówią, że wszystko będzie dobrze, abym się tak nie przejmowała tym wszystkim, trzeba być dobrej myśli, itp. Tylko jak tu w takiej chwili się nie przejmować? Faktycznie... To tylko guzek w mózgu, nie ma się czym przejmować... Zupełnie, nie ma się czym przejmować...
Gdy tylko dowiedziałam się o tym guzku, wysyłałam moim bliskim, znajomym, ludziom ze wspólnot, aby pamiętali o mnie w modlitwie. Ja sama również starałam się być częściej na Mszy Świętej, modlę się w intencji uzdrowienia. Jeden z moich kolegów powiedział mi, że wysłał w mojej intencji prośbę aż do 15 zakonów klauzurowych w całej Polsce! MEGA pozytywnie mnie zaskoczył! 
Gdyby nie Bóg, gdyby nie wiara, ludzie i wspólnota i ich wsparcie modlitewne, a nawet i materialne, to nie wiem, w jakim byłabym teraz stanie! Pewnie wpadłabym w depresję, nie chciała nigdzie wychodzić z domu. Pewnie cały czas użalałabym się nad sobą, nad tą chorobą, że nigdy nie będę zdrowa. Kiedyś takie miałam nastawienie do świata. Nawet w mniejszych błahostkach potrafiłam mieć myśli samobójcze.
Teraz po czasie, uważam to za głupotę, że nawet chciałam skakać z okna, gdy się okazało, że nie zaliczyłam semestru na studiach, a potem przez 8 miesięcy praktycznie nic nie robiłam...

Dzięki wierze, dzięki Bogu mam nadzieję, że On mnie uzdrowi! Dzięki Niemu mam pokój w sercu i jestem jakoś spokojna nawet o to, czy będę miała na leki, na leczenie, które jest bardzo drogie. On już się o to troszczy!
Wiara daje mi siłę do walki o każdy dzień, walki o moje zdrowie. Mam wspólnotę ludzi, którzy się modlą za mnie, to jest ogromne wsparcie! Można powiedzieć, że wiara to takie moje paliwo!

W mojej formacji przeczytałam takie słowa: 
"Jeśli zawsze chcesz czuć się dobrze, wystarczy, że zatroszczysz się o jedną sprawę w twoim życiu: relację z Bogiem. Z Nim zawsze wszystko będzie dobrze. Klęska jeszcze ściślej jednoczy z Nim. A z Nim wszystko będzie dobrze... (-: ".

Z Bogiem wszystko będzie dobrze! I ja w to wierzę! Jeśli będę przy Nim, będę pielęgnowała relację z Nim, wszystko będzie dobrze! Nawet gdy po ludzku wszystko będzie się waliło, jak to u mnie było.... To z Bogiem wszystko będzie dobrze! Jego się trzymajcie w każdej chwili, a nie zabraknie radości w sercu i pokoju ducha w najtrudniejszych dla Was chwilach.

Na koniec podzieli się świadectwem Wieczny (w wersji rapowanej):

niedziela, 17 sierpnia 2014

Wakacje ze Świętymi

Witajcie Kochane Owieczki!

Przepraszam, że znów długo do Was nie pisałam.Minął właśnie miesiąc. U mnie jak zwykle wiele się dzieje. A to wyjazdy, a to ciągłe badania i chodzenie po lekarzach, po szpitalach itp.

W wakacje również duchowo się rozwijam, mam moją formację wspólnotową, która nosi tytuł: "Święci uczą nas wiary". Choć ja tak naprawdę powinnam teraz przerabiać inną część podręcznika, ale powiedzieli mi, że najpierw trzeba przerobić tę część. Początkowo nawet nie chciałam robić tej formacji. 

Jednak po jakimś czasie przekonałam się do tej formacji. Zauważyłam, jak wiele mi daje ta formacja. Odkryłam też, że Bóg mi zrobił tzw. "indywidualne rekolekcje" i teksty z formacji bardzo do mnie przemawiały. Bóg do mnie przemawiał przez cytaty świętych, to co kiedyś powiedzieli lub gdzieś zapisali. 
Po jakimś czasie robienia formacji, Bóg mi pokazał, abym dzieliła się tymi cytatami z innymi. 
Zaczęłam wysyłać codziennie do kilku osób wiadomości SMS z cytatami poszczególnych świętych. Jak się okazało, te osoby również przesyłały te cytaty swoim znajomym. Tak powstał krąg umocnienia poprzez dobre słowa :) Te cytaty przemawiają nie tylko do mnie, ale i do innych. 
Dotychczas najmocniejszym dla mnie cytatem były słowa św. Ignacego Loyoli:

"Szatan, mając zaatakować człowieka, bada najpierw, jaka jest jego słaba strona i w czym jest bardziej opieszały, i tam zatacza swe machiny oblężnicze, i tam szturm przypuszcza".

Do tego rozważanie:

"Jezus nie przyszedł nas potępić, ale zbawić. Wie, że jesteśmy słabi. Dlatego nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych. Prosi tylko, byśmy byli czujni, nie lekceważyli zła, a gdy trzeba podjąć walkę, nie uciekali z pola bitwy, ale pozwolili Mu walczyć w naszym imieniu".

Bardzo pasowały te słowa do mojej obecnej sytuacji. Kiedy rozważałam te słowa, od kilka tygodni toczyła się walka duchowa w moim sercu, o moją wiarę, o dobro, o modlitwę. Szatan odkrył wiele moich słabych stron i bardzo konkretnie w nie atakował, przez co popadałam w rozpacz. Ja staram się podejmować walkę i nie uciekać z pola bitwy, mimo iż czasem wolałoby się poddać i mieć święty spokój. Lecz to nie byłby dobry wybór, bo przegralibyśmy może nawet całą wojnę.

W lipcu również przyjęłam szkaplerz św. Michała Archanioła. Od tamtego czasu, bardzo mi pomaga ten święty. Wiele mu zawdzięczam. Kilka dni temu pomógł mi dotrzeć na spowiedź, jak również i św. Benedykt.
Miałam wielkie trudności przed spowiedzią, lecz nie będę tu ich opisywać. Dopiero teraz zaczęłam doceniać pomoc świętych. Zaczęłam modlić się do nich o ich wstawiennictwo. Wcześniej nigdy tego nie robiłam lub bardzo rzadko. 
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielką pomoc mamy w niebie!

A czy Wy, moi drodzy czytelnicy dostrzegacie pomoc świętych w Waszym życiu? Czy zwracacie się do nich o pomoc?