W zeszły weekend 12-14 kwietnia, byłam na rekolekcjach kawałek za Lublinem.
Chciałabym się z Wami tutaj podzielić, to co mnie dotykało podczas tych rekolekcji, czego tam doświadczyłam.
Jeszcze przed moim wyjazdem na rekolekcje, tego samego dnia z rana, Bóg przypomniał mi o Swojej Miłości do mnie. Z okna z mieszkania koleżanki, u której nocowałam, zobaczyłam trochę śniegu ułożonego w kształcie dwóch serc. To był dla mnie taki "SMS Z NIEBA", że Bóg mnie kocha!
Już w zeszłym roku, wielokrotnie, gdy widziałam serca na ziemi i nie tylko, to był dla mnie znak od Boga, jak bardzo mnie kocha. Zawsze, kiedy widzę serca, przypominają mi one o Bożej Miłości.
Rano również dotarło do mnie, że Bóg stawia na naszej drodze ludzi, wcale nie tak przypadkowo.
Gdybym nie była najpierw w jednej wspólnocie, to bym nie poznała tej koleżanki, u której nocowałam, a wtedy mogłabym nie mieć noclegu. Tak samo i z innymi osobami, z którymi się spotkałam w tym dniu, przed wyjazdem na rekolekcje. Gdyby Bóg nie postawił ich wcześniej na mojej drodze, kto wie, czy bym mogła się z nimi spotkać. W życiu chrześcijanina nie ma przypadków! Wszystko jest po coś!
Czas rekolekcji...
Już przed przyjazdem, dzięki rozmowie z pewną osobą, odzyskałam spokój w sercu i znikło fałszywe poczucie winy. Jechałam na rekolekcje z pokojem w sercu. Już na samym początku, miałam jakoś dużo radości w sobie. Na te rekolekcje jechałam z myślą, o umocnieniu duchowym, wyciszeniu się, jak również znalezieniu odpowiedzi na dręczące mnie pytania, zrozumieniu tej sytuacji- dlaczego najpierw Bóg mnie powołuje do posługi animatorskiej na Kursie
ewangelizacyjnym trwającym 10 tygodni, a po 3 tygodniach mi to odbiera?
"Ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie"
W piątek- czyli w dzień przyjazdu, mieliśmy Mszę Świętą, a później Adorację. Wtedy na nowo rozkochałam się w Oblubieńcu, czyli w Jezusie. Wystarczyło mi to, że mogłam być blisko Niego, móc patrzeć i rozkoszować się Jego obecnością.
Drugi dzień rekolekcji, był dość obfity w różne wydarzenia. Na jednej z konferencji usłyszałam odpowiedź na moje pytanie, mimo iż tego pytania nie zadawałam. Usłyszałam, że jeśli ktoś nie jest powoływany do bycia animatorem lub jest zabierana mu ta posługa, to widocznie dlatego, że może tej osobie to zaszkodzić, a Bóg powołuje tą osobę do innego zadania. Te słowa mnie uspokoiły wewnętrznie.
W czasie modlitwy przed jedną konferencją, gdy śpiewali jedną moją ulubioną pieśń "Zbawiciel", nagle zaczęłam płakać. Podczas tej modlitwy i pieśni, czułam taką niesamowitą jedność tej wspólnoty, której brakowało mi tam, gdzie mieszkam. Czułam tam również taką miłość, nikt mnie tam nie odrzucał, mimo że już tam przestałam się formować. Nie chciałam wracać do domu, gdzie nie ma tej jedności, miłości, wsparcia.
Podczas jednej konferencji usłyszałam również, że Wspólnota chce rozkochiwać ludzi w Jezusie!
Bardzo mnie to urzekło i zapragnęłam, bym rozkochiwała się bardziej w Jezusie i świadectwem o Nim, przybliżała innych do Niego i ich rozkochiwała w Jezusie!
Zapragnęłam również wziąć udział w Kursie Jan, który pokazuje, jak być uczniem Jezusa.
Bardzo chciałabym nauczyć się być autentycznym uczniem Jezusa, szczególnie w moim domu, w środowisku w którym żyję na co dzień.
Bardzo szczególnym czasem była dla mnie Eucharystia, a po niej uwielbienie. W kazaniu usłyszałam o burzy w naszym życiu, wielu przeciwnościach, jakie nas spotykają, że one są również potrzebne. Tak właśnie jest i teraz w moim życiu, jest burza. Tylko z Jezusem mogę ją przetrwać! Mieliśmy niesamowite i piękne, pełne radości i Mocy Ducha Świętego uwielbienie! Takiego uwielbienia było mi potrzeba!
Modlitwa uwielbienia oczyszcza, uzdrawia, uwalnia i leczy! Daje również niezwykłą radość i pokój w sercu!
Podczas tej modlitwy uwielbienia usłyszałam dwie moje ulubione pieśni, które rozradowały moje serce.
Usłyszałam również po raz pierwszy przepiękną pieśń z niesamowitymi słowami: "Miłość Twa Panie uskrzydla, kształtuje. [...] Uwiodłeś mnie Panie miłością swą, a ja dałem się uwieść".
http://w629.wrzuta.pl/audio/3whZDq7j7BK/uwiodles_mnie_panie_miloscia_swa
Bardzo mnie dotknęły te słowa, że zaczęłam płakać. Poczułam wtedy Bożą Miłość i poczułam się przytulona przez Jezusa. Jezus przytulił mnie do Swojego Serca, pełnego miłości! Na nowo rozkochałam się jeszcze bardziej w Oblubieńcu!
Ostatniej nocy na rekolekcjach, miałam koszmar senny.
Śniło mi się, że gdzieś szłam po ciemku, a obok mnie jakiś ksiądz. Nagle jacyś mężczyźni nas zaczęli ganiać z nożem i wołać, że nas zabiją. Biegliśmy gdzieś, skręciliśmy w jakąś uliczkę, gdzie upadłam na ziemię. Ksiądz dobiegł do mnie i stanął przede mną z rozpostartymi ramionami, jak w kształcie krzyża. Zobaczyłam w nim Jezusa. Mężczyźni do nas dobiegli i krzyczeli, że mnie zabiją. Ja krzyknęłam: "Jezu, ratuj!" i wtedy obudziłam się w nocy.
Rano miałam traumę po tym śnie i przez to, jakoś nie byłam zbytnio wesoła. Później dopiero odkryłam, że w krzyżu mam szukać ratunku. Krzyż Jezusa jest moim zbawieniem. Kiedy jestem w niebezpieczeństwie, gdy zwrócę się do Jezusa, On mnie uratuje. Do Niego mam się zwracać o pomoc w ciężkich chwilach. Jemu mogę się powierzyć w każdej sytuacji.
W tym ostatnim dniu rekolekcji, mogłam usłyszeć wiele wspaniałych świadectw, które mi pokazały, jak ważne jest bycie we wspólnocie, bycie razem oraz dawanie świadectw sobie nawzajem. Dzielili się młodzi, studenci, pary małżeńskie i starsi. To było wspaniałe! Mimo takiej rozmaitości wieku, wszyscy byli jak jedna wielka rodzina! Rodziny, które tam były, pokazały mi, że jest możliwe bycie razem i formowanie się razem we wspólnocie, bycie blisko Boga. Zapragnęłam i ja założyć taką rodzinę, która by była blisko Boga, miała prawdziwą i głęboką relację z Jezusem. To jest moje największe marzenie.
Niestety nadszedł czas powrotu do domu, gdzie bardzo nie chciałam wracać z pewnych przyczyn.
Wieczorem, gdy rozważałam fragment z Pisma Świętego z mojej formacji, przeczytałam takie słowa:
"Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie!" (Mt 14,30)
To było potwierdzeniem dla mnie z tego snu, aby wzywać Jezusa, a On mnie uratuje!
W Jezusie jest nasze zbawienie! W Nim jest nasz ratunek!
Jestem wdzięczna Bogu za dar rekolekcji, że mogłam tam być, na nowo jeszcze bardziej rozkochać się w Oblubieńcu i zapragnąć uczyć się być Jego uczniem, jak również za doświadczenie niezwykłej jedności wspólnoty!
Po tych rekolekcjach wiem, że chcę rozkochiwać się w Oblubieńcu oraz rozkochiwać w Nim innych ludzi.






