Drogie Owieczki!
Skończył się 2016 rok, więc warto, bym podzieliła się z Wami moimi refleksjami, jaki on dla mnie był. Zbyt dużo tu nie pisałam w minionym roku, ale mam nadzieję, że w tym Nowym Roku uda mi się wrócić do stałego pisania na bloga. Chciałabym pisać, tak jak to było na początku przy założeniu tego bloga w 2013 roku. Nie wiem, na ile to postanowienie noworoczne uda mi się wypełnić. Na tyle, na ile mi zdrowie pozwoli i czas, postaram się tu pisać przynajmniej dwa razy w miesiącu. Może uda się i częściej :)
Kilka tygodni temu kupiłam sobie "Kalendarz Kobiety", w którym znajduje się strona, na której trzeba było napisać, jaki był 2016 rok. Wypisałam w punktach najważniejsze wydarzenia z tego czasu. Chciałabym się z Wami tutaj nimi podzielić.
Zacznę od tego, że w Sylwestra 2015 roku, nie byłam jak co roku na spotkaniu Taize z pewnych względów. Tamtego Sylwestra spędziłam, bawiąc się z osobami z mojej wspólnoty i nie tylko. Przed północą dobraliśmy się po kilka osób, graliśmy balonami, a po północy strzelaliśmy w te balony, by pękły. Z każdego balonu wypadła kartka z fragmentem Słowa Bożego. To było dla nas Słowo na najbliższy rok. Ja otrzymałam taki fragment:
"Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami" (Mt 5, 11-12).
Umieściłam tu to Słowo, byście wyobrazili sobie, jaki miałam rok 2016. To Słowo, które otrzymałam, wypełniało się przez cały miniony rok. W "Kalendarzu Kobiety", gdzie trzeba było napisać, jaki był ten rok, to napisałam:
2016 to był rok ... pełen cierpienia, odrzucenia, ale również i pełen łask - uzdrowień, uwolnień. Był to rok, w którym doświadczyłam, czym jest Boże miłosierdzie w ludzkich czynach.
Teraz chciałabym tu wymienić te poszczególne punkty, które wymieniłam w kalendarzu:
1. Objawienie Jezusa - dwa razy otrzymałam łaskę widzenia twarzy Jezusa. Zobaczyłam Go raz, gdy byłam na Adoracji Najświętszego Sakramentu, a drugi raz podczas podniesienia kielicha na Mszy Świętej. Widziałam tylko rysy Jego twarzy, jakby były narysowane ołówkiem. Objawił mi się On w trudnych momentach mojego życia, kiedy miałam bardzo mocne myśli samobójcze i nawet wchodziłam pod samochód. Jezus płakał krwawymi łzami, a Jego twarz była pochylona w moją stronę. Miał założoną cierniową koronę. Tak Go narysowałam:
2. Uzdrowienie z bólów migrenowych, bólów kręgosłupa!
3. Przyjęcie dwa razy sakramentu namaszczenia chorych!
4. Uczestniczenie w trzech kursach ewangelizacyjnych: "Siedmioro młodych z Ewangelii", "Biblijna Historia Zbawienia" i "Kurs Mojżesz" oraz w warsztatach: "Relacje ze Śmiechem".
5. Przeżycie wspaniałego czasu na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie - doświadczenie troski, prawdziwego miłosierdzia.
6. Cenną nauką było dla mnie doświadczenie, by nie dzielić się wszystkim ze wszystkimi, tylko dzielić się z zaufanymi osobami. Cenne było też dla mnie to, że potrafię postawić się innym, bronić prawdy, nawet za wysoką cenę, by nie dawać się zmanipulować innym i nie wierzyć w kłamstwa. Potrafię bronić prawdy i się jej trzymać! Prawda wyzwala!
7. Warto marzyć i spełniać marzenia! Napisałam książkę i wkrótce zostanie ona wydana!
8. Doświadczyłam namacalnego obcowania ze świętymi!
9. Po 12 latach dręczeń złego, koszmarów sennych, zostałam od nich uwolniona!
10. Odkryłam na nowo swoją godność Dziecka Bożego!
11. Zaczęłam odmawiać różaniec!
Wymieniłam tu najważniejsze wydarzenia i łaski, jakie otrzymałam w minionym roku. Był to dla mnie zarazem bardzo ciężki rok, gdyż wiele cierpiałam, nie tylko psychicznie, czy duchowo, ale i fizycznie. W tym czasie okazało się, że mam nawrót choroby i w sumie mam 3 guzy w mózgu. Byłam kilka dni w szpitalu. Fizycznie bardzo cierpiałam i coraz gorzej się czułam. Nawet miniony Sylwester był dla mnie wielkim cierpieniem. Jedno wiem na pewno, że nagrodę mam wielką w niebie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!