Witaj Boża Owczarnio!
Chciałabym się podzielić z Wami moimi spotkaniami z tzw. VIPami, a którzy zostali zesłani mi w dniach, gdy było mi ciężko i nie miałam znikąd pomocy.
Te spotkania miały miejsce na przełomie marca/kwietnia br., ale wtedy nie bardzo miałam jak o tym pisać.
Kiedy w lutym przeżywałam ciężką walkę duchową, nikt mi nie chciał pomóc, nawet księża, na których wcześniej mogłam polegać. Nawet we wspólnocie nie miałam wsparcia, a co gorsza... to nawet jedna osoba przyczyniła się do tego, że byłam w takim stanie, że miałam aż myśli samobójcze. To było dla mnie trudne doświadczenie. Nie wiedziałam, co mam robić.
Kiedy w lutym przeżywałam ciężką walkę duchową, nikt mi nie chciał pomóc, nawet księża, na których wcześniej mogłam polegać. Nawet we wspólnocie nie miałam wsparcia, a co gorsza... to nawet jedna osoba przyczyniła się do tego, że byłam w takim stanie, że miałam aż myśli samobójcze. To było dla mnie trudne doświadczenie. Nie wiedziałam, co mam robić.
Już od dłuższego czasu wiedziałam, że w połowie marca w Lublinie będzie prowadził rekolekcje wielkopostne znany dominikanin o. Adam Szustak i będzie aż tydzień, co umożliwiło, by w końcu umówić się z nim na prywatną rozmowę. Jakimś cudem udało mi się umówić na termin! Problem był jedynie taki, że miałam w tym czasie zajęcia na uczelni, ale akurat dzień wcześniej okazało się, że nie będzie tych zajęć i będę miała 1,5 godzinne okienko! Bóg mi umożliwił spotkanie bez opuszczania niepotrzebnie zajęć!
To był dla mnie naprawdę bardzo trudny czas i każda rozmowa była mi pomocą. Ojciec Szustak spadł mi wtedy jak z Nieba! Co ciekawe nawet mnie pamiętał, gdy był w moim mieście i mówił konferencję, a wtedy do niego podeszłam. Nawet udało mi się go rozśmieszyć :D Rozśmieszyłam go stwierdzeniem, że takie szczęście w nieszczęściu mnie spotkało, że udało mi się w końcu z nim porozmawiać :D
Ojciec Szustak powiedział mi, co mam zrobić, by pokazać innym, że to co
robię jest dla mnie ważne, a wiara daje mi szczęście. Dzięki niemu
zmieniłam swoje zachowanie i to przyniosło owoce. Rozmowa z o,
Szustakiem sprawiła, że odzyskałam pokój serca, którego tak mi
brakowało.
W kwietniu br. również miałam gorszy czas, nie tylko psychicznie ale i duchowo. Miałam koszmary senne, budziłam się o 3 w nocy i zdarzały się dręczenia w nocy. Niektórzy mi wmawiali różne rzeczy, nie znając opinii moich lekarzy i zamiast pomóc, to jeszcze pogarszali moją sytuację. Znów Bóg mi zesłał pomoc. Miałam okazję spotkać się i porozmawiać z ks. Markiem Dziewieckim, który jest również psychologiem. Akurat prowadził rekolekcje w Lublinie. Poszliśmy wtedy na spacer i mogliśmy spokojnie porozmawiać. Ks. Marek mi bardzo pomógł i wiele wyjaśnił, otworzył mi oczy na błędne spojrzenie na pewne sprawy i uświadomił mi coś ważnego i mogłam się przekonać, że inni nie mieli racji. Utwierdził mnie w tym, co myślałam, czym pewne problemy mogą być spowodowane i wcale to nie wynika z psychiki!
Jak mi kamień spadł z serca po tej rozmowie. O ile bardziej byłam spokojna i rozradowało się moje serce!
Ta rozmowa dana mi była na ten czas i Bóg się pięknie posłużył ks. Markiem.
Ta rozmowa dana mi była na ten czas i Bóg się pięknie posłużył ks. Markiem.
Mimo iż czujemy się bezsilni, nie mamy znikąd pomocy, to Bóg zsyła nam w tym czasie potrzebne nam osoby, które nam pomogą. Czasem mogą naprawdę spaść nam jak z Nieba! Już nie raz o tym się przekonałam. Mam nadzieję, że i Wam, moi drodzy czytelnicy, Bóg zsyła Wam odpowiednich ludzi, których macie spotkać i przez ich obecność pomaga Wam w tych trudniejszych chwilach, gdy zostajecie opuszczeni przez Waszych bliskich przyjaciół i ludzi, na których mogliście polegać.
Czasem Bóg działa w najmniej spodziewany dla nas sposób! :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!