wtorek, 1 lipca 2014

Przytulanie uzdrawia!

Witaj kochana Boża trzódko! :)

Znów dawno tu nie pisałam, a to wszystko dlatego, że miałam dużo nauki do egzaminów i nie tylko. Dzisiaj zdałam egzamin poprawkowy już w sesji poprawkowej, więc wreszcie mam wakacje! A przy okazji będę mieć więcej czasu, by tu coś napisać :)

"Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresję, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma skutków ubocznych. Przytulanie jest zupełnie naturalne. Jest całkowicie organiczne, naturalnie słodkie, nie zawiera pestycydów, konserwantów ani sztucznych składników i jest w stu procentach odżywcze. Przytulanie jest właściwie doskonałe. Nie ma części, które mogłyby się zużyć, ani baterii, które mogłyby się wyczerpać, nie wymaga okresowych przeglądów. Niewiele energii zużywa, mnóstwo dostarcza, nie tuczy, nie podlega inflacji. Jest wolne od miesięcznych opłat, ubezpieczeń, nie jest narażone na kradzież, nie podlega opodatkowaniu. I, oczywiście, zawsze jest w pełni odwzajemnione."
To właśnie o przytulaniu chciałabym Wam napisać i podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z przytulaniem. 

Pod koniec kwietnia miałam okazję spotkać się i porozmawiać z ks. egzorcystą z mojej diecezji. Długo czekałam na tą rozmowę i była dla mnie ważna. W tym czasie było mi ciężko. Po rozmowie, ksiądz pomodlił się nade mną i pobłogosławił, a na koniec mnie przytulił. Poprzez to przytulenie czułam jakby to sam Jezus mnie przytulał do Swojego Serca. Czułam się bezpiecznie w Jego ramionach. Czułam się tak beztrosko. To Jezusowe przytulenie napełniło mnie wewnętrznym pokojem i radością, których mi tak w tym czasie brakowało, gdy miałam trudne doświadczenia. Przytulenie mnie uzdrowiło! Największym owocem tego uzdrawiającego przytulenia Jezusowego stało się to, że zaczęłam błogosławić koleżankę, która mnie wcześniej przeklinała i przez to też ksiądz egzorcysta musiał pomodlić się nade mną. Byłam w szoku, kiedy ta koleżanka sama mnie poprosiła o to, bym ją pobłogosławiła. Również chciała abym ją przytuliła, chociaż ona nie lubi przytulania.
Również pod koniec maja, kiedy miałam modlitwę o uzdrowienie wspomnień, którą przeprowadził nade mną duszpasterz mojej wspólnoty i na koniec tej modlitwy mocno mnie przytulił. Długo mnie tak przytulał i po raz kolejny doświadczyłam, że to sam Jezus mnie przytula do Swojego Serca. Czułam Jego niezwykłą bliskość, bliskość Nieba. W Jego ramionach czułam się bezpieczna i byłam szczęśliwa. Mogłabym tak trwać wiecznie w Jego objęciach. Aż poprosiłam, by mnie ksiądz przytulił drugi raz. To było takie niezwykłe...
Polecam Wam rzucać się w ramiona Jezusa! To przytulanie uzdrawia i daje pokój serca i radość!


Kapłańskie przytulenie to przytulenie przez samego Jezusa!
Każde przytulenie działa pozytywnie na człowieka i sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Szczególnie przytulenie bardzo pomaga nam wtedy, gdy czujemy się samotni, odczuwamy smutek i przeżywamy jakieś trudniejsze chwile. Jednak przytulenie Jezusa jest dość szczególne i tylko przy Nim możemy czuć się tak bezpieczni, że moglibyśmy tak trwać całą wieczność.

Czy wy byliście tak kiedyś przytuleni? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!