piątek, 22 stycznia 2016

Hipnoza - skutki duchowe

Witaj moja Owczarnio!

Tak się zastanawiałam, czy poruszać tutaj temat hipnozy jako zagrożenia duchowego. Nie wiem, jaka będzie Wasza reakcja. Jednak Duch Święty mi pokazał, że warto, bym o tym tutaj napisała, by ostrzec innych, jak straszne skutki ma hipnoza i ćwiczenia hipnotyczne.
W styczniu zeszłego roku (2015), by dostać staż, musiałam wziąć udział w dwóch szkoleniach. Jednym z nich było szkolenie zatytułowane: "Radzenie sobie ze stresem". Szkolenie to prowadził psycholog, couch, który jak się dowiedziałam jakiś czas temu, że pisał artykuły do miesięcznika "Egzorcysta". Psycholog ten mówił, że przeprowadzi dla nas ćwiczenia relaksacyjne i nas tego nauczy. Był to tzw. trening autogenny Schultza. Dopiero po fakcie dokonanym, psycholog uświadomił nas, że były to ćwiczenia hipnotyczne. Większość psychologów stosuje hipnozę i większość ludzi uważa to za dużą pomoc i nie widzi w tym nic złego. Niestety jednak nie zważają oni na skutki duchowe. Chciałabym podzielić się z Wami z mojego własnego doświadczenia, jakie skutki duchowe miała na mnie hipnoza.

Już po paru dniach po zakończeniu szkolenia, na którym miałam ćwiczenia hipnotyczne, czułam wielkie zniechęcenie do spowiedzi. Bardzo nie chciałam pójść i poszłam tylko dlatego, że prosiła mnie moja animatorka. Miałam straszne myśli samobójcze, które pojawiały się nawet w kościele. Tak naprawdę nie widziałam sensu życia i chciałam umrzeć. Chciałam też kilka razy wpaść pod samochód, ale zawsze ktoś mnie ratował w ostatnim momencie.
Miałam również myśli wulgarne i bluźniercze przeciw księżom i Kościołowi. Nie mogłam wytrzymać w kościele i na modlitwie uwielbienia. Kilka razy nawet chciałam coś zrobić, by ksiądz upadł z Najświętszym Sakramentem. Cały czas się spóźniałam na Mszę Świętą, szczególnie w niedzielę. Raz opuściłam Mszę niedzielną, co nigdy mi się nie zdarzało. Nie byłam w stanie ucałować relikwii świętych i błogosławionych.
Źle myślałam o księżach i napisałam obraźliwego SMSa do mojego kierownika duchowego, który później zrezygnował z kierownictwa.
Około 6 razy chciałam wyrzec się wiary i wszystkiego, co związane z Kościołem. Chciałam wyrzucić szkaplerz i go zdjęłam na 2 dni. Nie widziałam sensu w modlitwie, w uczestniczeniu we Mszy Świętej. Nie chciałam chodzić do spowiedzi. Nie chciałam również jeździć na spotkania wspólnoty, buntowałam się przeciw duszpasterzowi i odpowiedzialnym za wspólnotę. Buntowałam się przeciw Bogu. Chciałam odejść ze wspólnoty i już się nie formować. Chciałam przestać chodzić na Mszę w niedzielę, przestać się modlić i wierzyć.
Kiedy byłam sama w mieszkaniu, miałam straszne dręczenia demoniczne - talerz sam zleciał i się stłukł, okna się same otwierały lub zamykały i rzeczy spadały. Miałam straszne koszmary senne, przez które nie byłam w stanie normalnie funkcjonować.
Oczywiście też zniechęcało mnie, by czytać Pismo Święte i robiłam to coraz rzadziej aż w końcu przestałam. Będąc w kościele, odczuwałam ciężar w sercu. Zdarzyło się też, że miałam wizualizację złego ducha. Często usypiałam nagle w kościele, nie mogłam się na niczym skupić, ani na modlitwie ani na Słowie Bożym.
Często byłam bez powodu bardzo smutna, przygnębiona i płakałam, miałam niepokój w sercu. Nie miałam siły do walki duchowej i nie widziałam sensu, by być żołnierzem Jezusa. Oprócz zniechęcenia, by pójść na Mszę Świętą, często również pojawiały się wcześniej fizyczne dolegliwości - nagła senność, biegunka, mocne bóle brzucha i głowy.

Niestety takie skutki duchowe na człowieku ma hipnoza. Wbrew pozorom, dla niektórych bardzo pomocna.
Dopiero po 10 miesiącach, gdy spotkałam się z ks. egzorcystą i kiedy pomodlił się o uwolnienie od wszystkiego tego, co było skutkiem tej hipnozy, to wtedy dopiero minęły te wszystkie złe myśli przeciw księżom i Kościołowi. Już nie chciałam się wyrzekać wiary, mogłam ucałować relikwie świętych, nie spóźniam się na Mszę niedzielną, nie chcę pozbywać się szkaplerza. Jestem bardziej radosna i uśmiechnięta, odzyskałam pokój serca, a przede wszystkim widzę sens mojego życia i chcę być prawdziwym uczniem i żołnierzem Jezusa, brać udział w walce duchowej!
Dziękuję Jezusowi, że w końcu po takim czasie zlitował się nade mną i zesłał mi pomoc! Dziękuję za uwolnienie mnie od wpływu hipnozy!

To świadectwo napisałam po to, by uświadomić niektórych, jak straszne skutki duchowe ma udział w hipnozie. Lepiej zastanówcie się dobrze, do jakiego psychologa się wybieracie. Choć w tym przypadku akurat ten psycholog pracował na katolickiej uczelni!

niedziela, 17 stycznia 2016

Cuda małe i duże 2015 roku!

Kochane Owieczki!

Wiem, że nie pisałam nic tutaj przez ostatni rok. Bardzo Was za to przepraszam. Do czerwca byłam zajęta pisaniem pracy magisterskiej, a to był dla mnie priorytet, żeby się obronić, dlatego cały mój wolny czas poświęciłam na pisanie pracy. 
Głównym powodem, dlaczego tu nic nie pisałam, był mój stan duchowy. Nie mogę napisać, co się działo dokładnie, ponieważ przez to moglibyście mieć problemy. 
W tym wpisie chciałabym tak ogólnie podzielić się z Wami, jakich cudów doświadczyłam
w minionym 2015 roku.

STYCZEŃ 2015
Dowiedziałam się, że moja wada serca się nie zmienia, czyli wszystko jest w normie! Co 5 lat mogę robić badania i sprawdzać, czy nic się nie zmienia! Pierwszy raz w życiu na koniec sesji miałam prawie same 4 i 5!

LUTY - MARZEC 2015
12- 14 lutego 2015 r. uczestniczyłam w rekolekcjach - Szkoła Miłości, którą prowadziła charyzmatyczka Maria Vadia. Miałam okazję z nią porozmawiać i modliła się nade mną. Na tej Szkole Miłości doświadczyłam niesamowitej Bożej Miłości. Przede wszystkim Jezus mnie uwolnił od nieprzebaczenia! To było potężne uwolnienie i działy się dziwne rzeczy ze mną, których nie będę tu opisywać. Jezus uzdrowił mnie również z poczucia odrzucenia! To był wspaniały czas Bożej łaski!
Poprzez to uwolnienie od nieprzebaczenia postanowiłam na Wielki Post, że każdego dnia będę wybaczała jednej osobie, która mnie skrzywdziła. To był początek mojego uwolnienia od nieprzebaczenia. W tym czasie również na rekolekcjach wielkopostnych usłyszałam, że jeśli nie wybaczamy, to żyjemy z dala od Boga. Uświadomiłam sobie, że przez wiele lat tak naprawdę żyłam z dala od Boga, bo nie wybaczałam innym. Nie chciałam już, żeby tak było. Każdego dnia Wielkiego Postu, Duch Święty pokazywał mi dokładnie, komu i co powinnam jeszcze wybaczyć. Stopniowo wybaczałam tym, którzy mnie zranili. Wybaczyłam mojemu zmarłemu lekarzowi, któremu nie potrafiłam wybaczyć od 10 lat, że przez niego mam chorobę od 12 lat i poważniejsze problemy zdrowotne. Przede wszystkim wybaczyłam chłopakowi, który bardzo mnie skrzywdził fizycznie i nie tylko, również przez tzw. „zły dotyk” i próbował wykorzystać seksualnie. Przez niego wkradła się nieczystość w moje życie, która zrobiła spustoszenie w moim sercu. Jednak wybaczyłam mu to wszystko! 
KWIECIEŃ 2015
Zdałam egzamin na grafika komputerowego! Nauczyłam się twórczo ewangelizować poprzez tworzenie grafiki komputerowej.
W tym miesiącu odkryłam i zaakceptowałam moje cierpienie. Odkryłam, że cierpienie mnie uszlachetnia, jeśli przeżywam je razem z Jezusem. Dostałam również odpowiedzi na moje pytania, które nurtowały mnie od dłuższego czasu. Jezus w końcu odpowiedział na moje modlitwy! Otrzymałam dar tłumaczenia języków, chociaż o niego w ogóle nie prosiłam! Często modliłam się o dobrą pogodę i ta modlitwa została od razu wysłuchiwana!
Niesamowite było to, że gdy po 2 latach nie widzenia się i braku przebaczenia pewnemu chłopakowi, byłam w stanie z nim normalnie porozmawiać bez urazy, kiedy go przypadkiem spotkałam!

MAJ 2015
Miałam pierwszy egzorcyzm w życiu, który był dla mnie ciężki, ale również był wielkim umocnieniem dla mnie i odzyskałam pokój serca.
Moi tzw. "duchowi rodzice" pomodlili się za mnie wstawienniczo i mieli poznanie, że Jezus mnie całą obmywa Swoją Krwią i uzdrawia całe moje ciało ze wszystkich chorób. Również mieli poznanie, że Jezus chce, bym skończyła studia, bo to będzie zakończenie pewnego etapu, a zacznie się nowy etap. Będę już bardziej służyła innym. Bóg szykuje dla mnie wielkie rzeczy! Odzyskałam pokój serca i czułam się bardziej sobą, jak również otrzymałam wiele łask i zostałam napełniona nadzieją! Mój kierownik duchowy również mi to w tym czasie potwierdził, że Bóg mnie przygotowuje do szczególnej misji i przygotowuje mnie do wielkich rzeczy.
Pewnego dnia na Nocy uwielbienia doświadczyłam niesamowitej bliskości nieba i czułam obecność aniołów!
Miałam również okazję być na spotkaniu z charyzmatyczką Marią Vadią. Było poznanie, że Jezus uzdrawia z guza mózgu, a ja miałam mikrogruczolaka! Uwierzyłam, że Jezus mnie z niego uzdrawia! Uczestniczyłam też w Czasie Chwały prowadzonym przez Armię Dzieci i Marię Vadię. Doświadczyłam wtedy ogromnego uwolnienia od tego, że wierzyłam w kłamstwa złego, ale i innych ludzi. Po tym uwolnieniu tańczyłam i skakałam z radości!
Dowiedziałam się, że dostałam się na staż! Moja modlitwa została wysłuchana i modlitwa innych w tej intencji! Przyjęli tylko 6 osób!

CZERWIEC 2015
Stał się cud największy - Jezus uzdrowił mnie z guza mózgu - mikrogruczolaka! Mikrogruczolak znikł! Słowa poznania o uzdrowieniu z guza mózgu się wypełniły! Modlitwa moich "duchowych rodziców" została wysłuchana! Niestety jednak dowiedziałam się też, że mam drugi guz w mózgu, ale że jest on łagodny. Na Święcie Wspólnoty "Przyjaciół Oblubieńca" Jezus wlał w moje serce głęboki pokój i ufność. Doświadczyłam tego pokoju i już miałam nadzieję, że zostanę kiedyś uzdrowiona z tego drugiego guza. Jezus przemówił do mojego serca: "Zaufaj Mi, a staną się cuda".
LIPIEC 2015
Wyniki prolaktyny wyszły bardzo dobre, a to było dowodem, że mikrogruczolak naprawdę znikł! Endokrynolog stwierdził, że to bajka i kazał mi się zgłosić za 3 miesiące na kontrolę. Obroniłam magisterkę na 4! Skończyłam w końcu studia magisterskie!
Zaczęłam 2 miesięczny staż w Warszawie! Mogłam tam również uczestniczyć w warsztatach uwielbienia flagami. Znajomy ksiądz odprawiał w mojej intencji Mszę Świętą w Bazylice św. Piotra w Watykanie przy grobie św. Jana Pawła II! To był dla mnie wspaniały prezent! Spędziłam wspaniałe imieniny na Stadionie Narodowym, gdzie miałam tego dnia próbę przed występem.
Dostałam błogosławieństwo od o. Johna Bashobory! Zostałam też poproszona o tworzenie grafiki na stronę fb Krajowego Duszpasterstwa Młodzieży. W ten sposób ewangelizowałam innych i docierało do tysiąca ludzi!

SIERPIEŃ 2015
Bóg zesłał mi wiele osób, które stały się dla mnie aniołami! Pomogły mi w mojej walce duchowej. Jedna osoba dała mi namiary na swojego kierownika duchowego i miałam się z nim skontaktować przez skype'a.
Wymodliłam wiele małych cudów, które były niemożliwe do zrobienia! Na stażu zablokowałam nagle telefon firmowy i opiekunka stażu była na mnie zła. Modliłam się,by Bóg naprawił ten telefon. Informatycy mówili, że nie da się nic zrobić. Następnego dnia po tym wydarzeniu, okazało się, że telefon sam się odblokował, a pomoc informatyków nie była już potrzebna!
Miałam okazję być w miejscu, gdzie był grób bł. ks. Popiełuszki. Modliłam się tam z intencją o łaskę pełnego wybaczenia moim rodzicom, a szczególnie mojej mamie.
Moja praca motywowała mnie do modlitwy i wymodliłam umiejętności, bym potrafiła naprawiać sprzęty elektroniczne. Udało mi się naprawić drukarkę i 3 niszczarki papieru, w tym jedną, która nie działała od ponad miesiąca! Ja zazwyczaj rzeczy często psuję, a tu jednak cuda się zdarzają i udało mi się coś naprawić!
Bóg pokazał mi, że nie jestem niedorajdą, jak mi wszyscy wmawiali, lecz potrafię wiele zrobić! Dzięki Jego pomocy mogę zrobić wiele i nauczyć się nowych umiejętności.
Na urodziny odzyskałam dane z komputera, a podobno nie dało się ich odzyskać! Modliłam się o to wcześniej przez 2 tygodnie!
WRZESIEŃ 2015
Bóg zesłał mi księdza, z którym mogłam rozmawiać tylko przez skype'a. Bardzo mi pomógł przez rozmowę i pomyślałam, że mógłby zostać moim kierownikiem duchowym, chociaż na odległość.
Otrzymałam w prezencie słuchawki, które i tak chciałam sobie kupić! 
Dowiedziałam się również od neurochirurga, że ten mój nowy guz, to sobie może być i że już nie potrzeba żadnej operacji, a rezonans mogę robić co 2 lata, a nie co 10 miesięcy!
Bóg spełnił moje marzenia i wyjechałam do Włoch! Chciałam być w górach, a wokoło były same góry! Byłam w wielu miejscach świętych. Chciałam być na górze objawienia św. Michała Archanioła, a tego nie było w planie. Jednak Bóg zrobił mi prezent i kierowcy zrobili nam niespodziankę i nas tam zabrali! Stał się też cud, bo moja mama poprosiła mnie o modlitwę w intencji mojego brata! Byłam na Audiencji Generalnej i widziałam z bliska Papieża Franciszka! We Włoszech czułam się jak w bajce! Bóg spełnił prawie wszystkie moje marzenia związane z tym krajem! Mieliśmy Mszę Świętą przy grobie św. Jana Pawła II i mogłam się tam pomodlić!
Znajoma siostra zakonna zamówiła Mszę Świętą w mojej intencji w Częstochowie!
Jezus uzdrowił moje opuchnięte stopy bez żadnych maści!
PAŹDZIERNIK 2015
Po 3 miesiącach okazało się znów, że wyniki prolaktyny wyszły bardzo dobre! Bóg mnie uzdrowił! Endokrynolog w końcu uwierzył w moje uzdrowienie i powiedział, że w styczniu będę mogła całkowicie odstawić lek! Bóg wybawił mnie z choroby! Po 3 latach będę mogła odstawić całkowicie lek! Udało mi się w pełni wybaczyć pewnemu księdzu i spotkałam się z nim, było to bardzo piękne spotkanie!

LISTOPAD 2015
Pierwszy raz w życiu przyjęłam sakrament namaszczenia chorych! To jest wspaniały sakrament uzdrowienia! Jezus mnie uzdrowił z bezsenności! Zyskałam również "duchową rodzinę", na których mogę polegać! Jezus mnie również bardzo mocno uwolnił i dał łaskę, bym potrafiła wybaczać! 

GRUDZIEŃ 2015
Ten miesiąc był miesiącem wielkich cudów! Poprzez świadectwo o. Adama Szustaka, którego słuchałam, Bóg pokazał mi, co zrobi ze mną w Adwencie i w najbliższym czasie. Odkryłam, że "duchowo umrę", Bóg wyrwie mi moje serce, a da nowe. Tak też się stało! Bóg wyrwał moje "stare serce", które było z kamienia i nie przyjmowało Bożej Miłości, a dał mi nowe serce - serce z ciała, które stało się otwarte na Bożą Miłość. Odprawiłam 9 dniową nowennę dziękczynną za moje poczęcie, która pozwoliła mi bardziej poznać prawdę o mnie samej i była rozpoczęciem mojej duchowej przemiany, by w pełni wybaczyć moim rodzicom. W końcu na jednej z Mszy Świętych z modlitwą o uzdrowienie, postanowiłam, że wybaczę w pełni mojemu tacie. Tak też się stało, bo już nie miałam do niego pretensji, gdy go często nie było w domu, że nie chronił mnie przed przekleństwami mamy. Wybaczyłam mu również, że w poprzednim roku 2014 znienawidziłam przez niego Święta Bożego Narodzenia i miałam nadzieję, że będą one inne. W tym czasie również księża modlili się nade mną o uzdrowienie i uwolnienie, bym potrafiła wybaczyć mojej mamie. Bóg do mnie przemawiał bardzo osobiście. Najpiękniejsze, co usłyszałam, to były słowa: "Powołałem cię do tego, abyś żyła i kochała, a nie do tego, abyś umarła". Nie potrafiłam wybaczyć mojej mamie tego, że nie chciała, abym się urodziła, może nawet chcieli mnie zabić, nie byłam przez nią chciana i planowana, tylko byłam "wpadką". Dzięki pewnej rozmowie na skypie z księdzem michalitą, który mnie uświadomił, że najgorsze jest nieprzebaczenie rodzicom i że jak nie wybaczę, to nawet egzorcysta mi nie pomoże, to dokonał się wtedy przełom i postanowiłam wybaczyć w pełni mojej mamie. Ksiądz michalita pomógł mi w tej decyzji i miał dla mnie fragment ze Słowa o uzdrowieniu trędowatego. To było dla niego i dla mnie potwierdzenie, że Bóg mnie uzdrowił. Po tej rozmowie miałam później walkę i myśli, że po co wybaczać, skoro znów moja mama mnie zraniła. Dałam się złapać w tą pułapkę. Wiele zawdzięczam też Papieżowi Franciszkowi, że ogłosił Rok Miłosierdzia i że księża mogą rozgrzeszać z grzechu aborcji. To dzięki temu zmieniłam swoje nastawienie i postanowiłam wybaczyć mamie nawet to, że nie chciała, bym się urodziła. Dzięki wstawiennikom z mojej wspólnoty, którzy przeprowadzili mnie przez modlitwę przebaczenia, udało mi się w pełni wybaczyć mojej mamie! Od tamtej pory przestała mnie przeklinać i złorzeczyć, a nasza relacja bardzo się poprawiła! Ja odzyskałam pokój serca i stałam się radosna, uśmiechnięta i bardzo szczęśliwa! 
Takie cuda Bóg uczynił dla mnie w 2015 roku! Życzę Wam, kochane Owieczki, żeby ten rok - Rok Miłosierdzia był dla Was rokiem pełnym łask i cudów!

niedziela, 28 grudnia 2014

To był wyjątkowy rok!

Witajcie Kochane Owieczki!

Przepraszam, że znów bardzo długo tutaj nic nie pisałam. Niestety kiedy się źle dzieje w moim życiu, to nie mam siły cokolwiek robić, ani tym bardziej by o tym pisać. Musiałam też zabrać się za pisanie magisterki, choć nadal jestem daleko w tyle... Nie miałam o czym tu pisać, gdyż duchowo też wiele się działo, o czym nie można pisać. 

Z racji tego, że już za kilka godzin wyjeżdżam na spotkanie Taize (już 4 raz pod rząd), chciałam jeszcze napisać post w tym roku. Postanowiłam, że napiszę ten post o minionym i dość szczególnym roku, w którym czułam się jak VIP, a też miałam wiele spotkań z tzw. VIPami. 

VIPowskie wydarzenia z roku 2014!

Zaczęło się od 1 stycznia br., kiedy to w kościele w Bohlsbach (Niemcy), musiałam powiedzieć krótkie przemówienie z podziękowaniami dla Niemców. Byłam w pewien sposób wyróżniona. Musiałam wyjść przed ambonę i przeczytać to, co przygotowałam. 

W lutym na pewnym Wieczorze Chwały miałam okazję flagować tuż pod Ołtarzem. To też było dla mnie wyróżnienie, ponieważ ja nie czułam się godna, by być tak blisko Ołtarza. Gdy tam flagowałam, czułam się niegodna i prosiłam w modlitwie, by Jezus uzdrowił to moje poczucie godności. Tak się wtedy stało. Dosłownie kilka chwil później, ks. powiedział takie słowa, które bardzo mnie poruszyły, że aż zaczęłam płakać.

W marcu spełniło się moje marzenie, na które czekałam może nawet ze 2 lata - rozmawiałam z o. Adamem Szustakiem! A o. Szustak jest bardzo znanym dominikaninem, który jest świetnym mówcą i dociera do ludzkich serc. Bardzo mi wtedy pomógł i można powiedzieć, że spadł mi z nieba w moim nieszczęściu, był szczęściem. Nawet go to rozśmieszyło, gdy mu o tym powiedziałam :) To było spotkanie z VIPem! Wiele osób pragnie się z nim spotkać i porozmawiać osobiście, a mi w końcu się udało! :D
W kwietniu miałam kolejne VIPowskie spotkanie - tym razem z ks. Markiem Dziewieckim, który jest znanym psychologiem i wydał wiele książek. Często go cytują na różnych portalach i umieszczają z nim wywiady. Rozmowa z nim również bardzo mi pomogła. Wiele mi wytłumaczył i wyjaśnił, od czego u mnie zależy wiele rzeczy. To było dla mnie bardzo odkrywcze i pomogło mi w wielu sytuacjach.
W tym miesiącu również miałam okazję po raz pierwszy wziąć udział w Drodze Krzyżowej na Majdanku. 
W dodatku wrobili mnie w niesienie 3 metrowej palmy i jeszcze musiałam iść na samym przodzie! Nagrywała nas telewizja lubelska i byłam pokazana w Panoramie Lubelskiej! Byłam dosłownie VIPem!

W czerwcu byłam na Lednicy, chyba po raz 7 lub 8 z rzędu. Ta Lednica była dla mnie w taki sposób szczególna, że mogłam się przejść po miejscach, gdzie trzeba mieć specjalną plakietkę. Po raz pierwszy miałam okazję mieć na sobie kamizelkę ochroniarza i być chwilę ochroniarzem! To było niesamowite! 
Dzień później dostałam książkę z autografem od p. Patrycji Hurlak - byłej aktorki z serialu "Klan". Grała również w "M jak miłość". 
Kilka tygodni później miałam okazję być na jednej Mszy Świętej ze znanymi piosenkarzami, raperami chrześcijańskimi, w tym z Olgą Szomańską, raperami Full Power Spirit, jak również z dziennikarzem z TVP - Krzysztofem Ziemcem. Po raz pierwszy występowałam na scenie przed około 15 tysiącami ludzi! Miałam okazję być na scenie wraz z Mietkiem Szcześniakiem. Również jako jedna z niewielu jechałam razem samochodem z p. Iwoną Dregger i wziąć udział w warsztatach flagowania flagami, przez nią prowadzonych. Dla tych, którzy nie wiedzą, p. Iwona Dreger prowadzi szkołę uwielbienia flagami, przygotowywała choreografię dla znanego zespołu TGD (Trzecia Godzina Dnia). 

W dzień przed moimi urodzinami byłam na weselu, a zanim się ono zaczęło, ja zaczęłam je w dość nietypowy sposób. Był tam mój ks. egzorcysta wraz z innym księdzem, który udzielał ślubu i zaproponowali mi, że się nade mną pomodlą. Nad nikim innym nie modlili się, więc byłam wyróżniona. To było dla mnie wyjątkowe i ta modlitwa mi wiele pomogła. Księża modlili się nade mną, by operacja mózgu nie musiała być konieczna i ta modlitwa została wysłuchana! Pod koniec września na wizycie u neurochirurga okazało się, że operacja nie jest konieczna, bo guzek jest zbyt mały. 
We wrześniu miałam okazję, ale tym razem chwilę porozmawiać z o. Adamem Szustakiem i obiecał mi modlitwę w mojej intencji!

To był dość szczególny i wyjątkowy rok, obfity w wiele tzw. VIPowskich wydarzeń! Za wszystkie spotkania, wydarzenia o których mogłam zapomnieć - za to wszystko CHWAŁA PANU!