niedziela, 28 grudnia 2014

To był wyjątkowy rok!

Witajcie Kochane Owieczki!

Przepraszam, że znów bardzo długo tutaj nic nie pisałam. Niestety kiedy się źle dzieje w moim życiu, to nie mam siły cokolwiek robić, ani tym bardziej by o tym pisać. Musiałam też zabrać się za pisanie magisterki, choć nadal jestem daleko w tyle... Nie miałam o czym tu pisać, gdyż duchowo też wiele się działo, o czym nie można pisać. 

Z racji tego, że już za kilka godzin wyjeżdżam na spotkanie Taize (już 4 raz pod rząd), chciałam jeszcze napisać post w tym roku. Postanowiłam, że napiszę ten post o minionym i dość szczególnym roku, w którym czułam się jak VIP, a też miałam wiele spotkań z tzw. VIPami. 

VIPowskie wydarzenia z roku 2014!

Zaczęło się od 1 stycznia br., kiedy to w kościele w Bohlsbach (Niemcy), musiałam powiedzieć krótkie przemówienie z podziękowaniami dla Niemców. Byłam w pewien sposób wyróżniona. Musiałam wyjść przed ambonę i przeczytać to, co przygotowałam. 

W lutym na pewnym Wieczorze Chwały miałam okazję flagować tuż pod Ołtarzem. To też było dla mnie wyróżnienie, ponieważ ja nie czułam się godna, by być tak blisko Ołtarza. Gdy tam flagowałam, czułam się niegodna i prosiłam w modlitwie, by Jezus uzdrowił to moje poczucie godności. Tak się wtedy stało. Dosłownie kilka chwil później, ks. powiedział takie słowa, które bardzo mnie poruszyły, że aż zaczęłam płakać.

W marcu spełniło się moje marzenie, na które czekałam może nawet ze 2 lata - rozmawiałam z o. Adamem Szustakiem! A o. Szustak jest bardzo znanym dominikaninem, który jest świetnym mówcą i dociera do ludzkich serc. Bardzo mi wtedy pomógł i można powiedzieć, że spadł mi z nieba w moim nieszczęściu, był szczęściem. Nawet go to rozśmieszyło, gdy mu o tym powiedziałam :) To było spotkanie z VIPem! Wiele osób pragnie się z nim spotkać i porozmawiać osobiście, a mi w końcu się udało! :D
W kwietniu miałam kolejne VIPowskie spotkanie - tym razem z ks. Markiem Dziewieckim, który jest znanym psychologiem i wydał wiele książek. Często go cytują na różnych portalach i umieszczają z nim wywiady. Rozmowa z nim również bardzo mi pomogła. Wiele mi wytłumaczył i wyjaśnił, od czego u mnie zależy wiele rzeczy. To było dla mnie bardzo odkrywcze i pomogło mi w wielu sytuacjach.
W tym miesiącu również miałam okazję po raz pierwszy wziąć udział w Drodze Krzyżowej na Majdanku. 
W dodatku wrobili mnie w niesienie 3 metrowej palmy i jeszcze musiałam iść na samym przodzie! Nagrywała nas telewizja lubelska i byłam pokazana w Panoramie Lubelskiej! Byłam dosłownie VIPem!

W czerwcu byłam na Lednicy, chyba po raz 7 lub 8 z rzędu. Ta Lednica była dla mnie w taki sposób szczególna, że mogłam się przejść po miejscach, gdzie trzeba mieć specjalną plakietkę. Po raz pierwszy miałam okazję mieć na sobie kamizelkę ochroniarza i być chwilę ochroniarzem! To było niesamowite! 
Dzień później dostałam książkę z autografem od p. Patrycji Hurlak - byłej aktorki z serialu "Klan". Grała również w "M jak miłość". 
Kilka tygodni później miałam okazję być na jednej Mszy Świętej ze znanymi piosenkarzami, raperami chrześcijańskimi, w tym z Olgą Szomańską, raperami Full Power Spirit, jak również z dziennikarzem z TVP - Krzysztofem Ziemcem. Po raz pierwszy występowałam na scenie przed około 15 tysiącami ludzi! Miałam okazję być na scenie wraz z Mietkiem Szcześniakiem. Również jako jedna z niewielu jechałam razem samochodem z p. Iwoną Dregger i wziąć udział w warsztatach flagowania flagami, przez nią prowadzonych. Dla tych, którzy nie wiedzą, p. Iwona Dreger prowadzi szkołę uwielbienia flagami, przygotowywała choreografię dla znanego zespołu TGD (Trzecia Godzina Dnia). 

W dzień przed moimi urodzinami byłam na weselu, a zanim się ono zaczęło, ja zaczęłam je w dość nietypowy sposób. Był tam mój ks. egzorcysta wraz z innym księdzem, który udzielał ślubu i zaproponowali mi, że się nade mną pomodlą. Nad nikim innym nie modlili się, więc byłam wyróżniona. To było dla mnie wyjątkowe i ta modlitwa mi wiele pomogła. Księża modlili się nade mną, by operacja mózgu nie musiała być konieczna i ta modlitwa została wysłuchana! Pod koniec września na wizycie u neurochirurga okazało się, że operacja nie jest konieczna, bo guzek jest zbyt mały. 
We wrześniu miałam okazję, ale tym razem chwilę porozmawiać z o. Adamem Szustakiem i obiecał mi modlitwę w mojej intencji!

To był dość szczególny i wyjątkowy rok, obfity w wiele tzw. VIPowskich wydarzeń! Za wszystkie spotkania, wydarzenia o których mogłam zapomnieć - za to wszystko CHWAŁA PANU!

piątek, 31 października 2014

Próba posłuszeństwa i zaufania...

Witaj kochana owczarnio!

Pisałam Wam już tutaj na moim blogu, jak wiele miałam prób, którymi Bóg mnie doświadczał w minione wakacje, ale nie tylko w wakacje. 

Jednak i w ostatnim czasie, Bóg bardzo mnie próbuje. Bóg ćwiczy mnie w posłuszeństwie, szczególnie jeśli chodzi o posłuszeństwo odpowiedzialnym za moją wspólnotę, w której jestem i się formuję. Niestety to nie jest dla mnie łatwe, a w moim sercu pojawia się bunt. Nie potrafię zrozumieć ich decyzji, która nie jest obiektywna, bo tak naprawdę w ogóle mnie nie znają i nie powinni o tym decydować, czy mogę w czymś pomagać czy też nie lub czy mogę się modlić w tej intencji. Mój kierownik duchowy zna mnie najlepiej i wie, jaki jest postęp w moim życiu duchowym i to on powinien o tym decydować, a nie ktoś, kto w ogóle mnie nie zna i nie wie jak się duchowo rozwijam. Muszę wciąż się w tym uczyć, by być posłuszna innym, chociaż często ich decyzje są błędne. 
Bóg chciał mnie nauczyć jeszcze do większego zaufania Jemu. Zaczął mnie próbować w zaufaniu, na ile Mu ufam. Przez ten miesiąc było u mnie krucho z kasą, ledwo mi starczało na cokolwiek. Musiałam bardzo oszczędzać i czasami nawet nie miałam za co kupić coś do jedzenia, czy też jak wrócić do domu. Nie wiedziałam, czy dostanę stypendium socjalne. Musiałam po prostu zaufać Bogu, że On się o wszystko zatroszczy. Mimo, iż za dużo nie miałam co jeść, to nie chodziłam głodna! Bóg się o mnie zatroszczył i dawał mi w obfitości!
Kilka dni temu okazało się, że dostałam stypendium! Wystarczyło tylko trwać w ufności.
Jak mówił św. Paweł:
"Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4, 11-13).

Tak było i ze mną. Umiałam żyć w niedostatku, niewiele mając i czasem nawet będąc głodna. Lecz tak jak św. Paweł, potrafiłam żyć w takich warunkach. A teraz, kiedy otrzymałam w obfitości, potrafię być syta i umiem obfitować! Trzeba nauczyć się żyć w każdych warunkach, w jakich się znajdujemy w danej chwili. Nikt nie wie, do czego chce nas przygotować Bóg, w jakich sytuacjach się jeszcze znajdziemy. Bóg nam pokaże, jak sobie radzić i nauczy ufności.

"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4, 13)

niedziela, 28 września 2014

Indywidualne rekolekcje

Witajcie Kochane Owieczki!

Wakacje to jedyny czas, kiedy można wyjechać na dłuższe rekolekcje, pobyć sam na sam z Bogiem.
Bardzo chciałam pojechać gdzieś na kurs ewangelizacyjny lub na rekolekcje, lecz niestety w te wakacje nie miałam takiej okazji. A moje serce wciąż tęskni za czasem rekolekcji i pragnie takiego czasu...
Jednak iż nie miałam okazji nigdzie pojechać na rekolekcje, to Bóg zrobił mi "indywidualne rekolekcje" w miejscu, gdzie aktualnie przebywałam.
Na początku wakacji miałam jechać na Kurs Paweł, który uczy jak ewangelizować bezpośrednio. Nie pojechałam na ten Kurs, ponieważ nie miałam zgody odpowiedzialnych za moją wspólnotę.
W tym czasie jednak Bóg postanowił poprowadzić mnie indywidualnie.
Bóg uczył mnie tego poprzez moja formację wakacyjną, poprzez książki, które czytałam, jak również przez różne sytuacje w codziennym życiu.

Już na samym początku, Bóg pokazał mi poprzez formację, kim jest ewangelizator i co powinien robić.

"Ewangelizator jest współczesnym prorokiem. Jak kiedyś Jan Chrzciciel, zapowiada przyjście Jezusa.
[...] Zanim osoba, do której posyła cię Pan Jezus, podejmie decyzję wiary, pierwszym w tej decyzji musisz być ty. Uwierzyć, że jesteś posłany, że On chce naprawdę przyjść do konkretnej osoby - nawet jeśli jej życie przypomina jałową pustynię. On obiecał, że idzie za swym prorokiem. Jeśli cię posyła, to znaczy, że na pewno idzie za tobą..." (Anna Maria Kolberg OV).

Bóg nauczył mnie, jak przyjąć Jego miłość i jak ewangelizować w rodzinie. Pokazał mi, że to nie jest łatwe. Odkryłam, że ewangelizator ma dążyć do świętości.

"Radość ewangelizatora wypływa z tego, że kolejna osoba, która należała do Jezusa, poznała Go osobiście" (Anna Maria Kolberg OV)- to kolejna Boża nauka o byciu ewangelizatorem.

Na moją pocztę e-mail przysłali mi taką wiadomość:

"Musimy wyjść na zewnątrz do tych ludzi z naszego miasta, których widzieliśmy na balkonach. Musimy wyjść z naszej skorupy i powiedzieć im, że Jezus żyje, że Jezus żyje dla niego, dla niej, musimy powiedzieć to z radością... nawet jeśli myślą, że zrobisz z siebie wariata..." (Papież Franciszek).
 
Przez całe wakacje Bóg uczył mnie czegoś i pokazywał, jak mam ewangelizować i że jestem do tego posłana. Bóg uczył mnie, jak przetrwać i wygrać walkę duchową. Ćwiczył mnie w posłuszeństwie i próbował moją wiarę. W tym czasie również umacniał moją wiarę, uzdrawiał i uwalniał. Mogłam również wsłuchiwać się w Jego głos, to co chce mi powiedzieć i być w Jego obecności, będąc na Adoracji Najświętszego Sakramentu.I mimo iż nie mogłam być na rekolekcjach, to Bóg w tym czasie działał w moim sercu.
"Pewnego dnia zapragniesz przyprowadzić do Niego innych. Nikt cię nie będzie zmuszał. To będzie twoim pragnieniem: by przyprowadzić do swego Przyjaciela innych, których On pragnie pociągnąć – tak jak ciebie – więzami miłości… To najpiękniejsze doświadczenie w życiu człowieka: widzieć, jak Jezus przywraca w cudowny sposób życie tym, których kochasz, a są nimi twoi… nieprzyjaciele” (ks. Krzysztof Kralka SAC, Anna Maria Kolberg OV).