Kochane Owieczki!
Postanowiłam trochę urozmaicić tego bloga, więc czasem poza recenzjami książek, pojawi się również wywiad. Przedstawiam Wam wywiad, który przeprowadziłam w zeszłym roku z Panem Andrzejem Śmiechem - psychologiem biznesu, trenerem rozwoju osobistego. W zeszłym roku rozpoczął się cykl warsztatów "Relacje ze Śmiechem", czyli jak budować relacje damsko-męskie. Warsztaty odbywały się w Duszpasterstwie Akademickim w Radomiu. Od listopada trwa 2 edycja tych warsztatów.
Andrzej Śmiech: Nazywam się Andrzej Śmiech. Jestem
mężem, ojcem i trenerem. Tematyką rozwoju osobistego zajmuję się już od 16 lat.
Skąd
się wziął pomysł na warsztaty: „Relacje ze Śmiechem”, by prowadzić je w Duszpasterstwie
Akademickim?
Pomysłodawcami byli: Irmina Boniecka i Mateusz
Boniecki, którzy prowadzą to Duszpasterstwo Akademickie, a my poznaliśmy się na
szkoleniach biznesowych. Oni zobaczyli, że wplatam dużo wątków związanych z
relacjami damsko-męskimi. Zadali mi pytanie, czy chciałbym się podjąć takiego
projektu. Podniosłem rękawicę i działamy.
Jaki
był początkowy zamysł tych warsztatów? Co miały na celu?
Celem warsztatów było połączenie dwóch aspektów:
aspektu duchowego i psychologicznego w budowaniu relacji. Jak zauważył zarówno
Mateusz, jak i Irmina, sam aspekt duchowy nie wystarczy do zbudowania owocnych
relacji. Potrzeba czegoś więcej. Z drugiej strony sam aspekt psychologiczny też
nie jest wystarczający, dlatego wpadli na taki pomysł, żeby połączyć duchowość
chrześcijańską z wiedzą psychologiczną i w ten sposób powstały te warsztaty.
Dla
kogo przeznaczone są te warsztaty?
Te warsztaty są przeznaczone dla wszystkich osób,
które świadomie chcą budować swoje relacje. Nie tylko dla osób, które są
obecnie w związkach, ale również dla tzw. „singli”, którzy chcieliby stworzyć
udany związek. Wystarczy spojrzeć na uczestników: są zarówno osoby w parach,
jak i „single”. „Singli” jest chyba przeważająca większość. Nierzadko, gdy
kończy się związek, nie do końca znamy odpowiedź, dlaczego tak się stało.
Często koniec jest różny od naszych oczekiwań i zastanawiamy się, co zrobić by
następnym razem uniknąć popełnionych błędów. Na warsztatach ćwiczymy rozmaite
modele zachowań oraz mamy okazję przekonać się o ich konsekwencjach bez
ponoszenia kosztów emocjonalnych.
Wspomniał
Pan o „singlach”. Wiele osób jest tymi tzw. „singlami”. Jak Pan uważa: dlaczego
tak się dzieje i jak znaleźć właściwego partnera dla siebie? Jak zbudować
trwały związek?
(Śmiech) To jest bardzo dobre pytanie. Cały program
rozwojowy można by na ten temat zrobić. To są indywidualne decyzje. Niektóre z
nich są świadome, niektóre z nich są nieświadome. Często osoby wychodzące z
domu rodzinnego mogą mieć zaburzony wizerunek małżeństwa, zaburzony wizerunek
relacji. Obserwując swoich rodziców, swoich dziadków, oraz ich sposób
funkcjonowania, osoby nierzadko podejmują decyzję: ja tak nie chcę
funkcjonować. Pytanie brzmi teraz: No dobrze, ale jeśli nie tak, to jak? Nie ma
jednego atrakcyjnego modelu, wzorca, za którym by można podążać i często ludzie
podejmują wtedy decyzje: będę to tworzył po swojemu. Często wchodzą w pierwszą
relację, niestety nie wychodzi. No i cóż, nierzadko podejmują wtedy decyzję:
już nigdy nie dam się zranić i wolę być „singlem”. Często spotykam się
z takim podejściem, czy też z taką postawą. Czasem jest tak, że osoby są
długo w związku, np. pierwsza miłość, jeszcze ta taka szkolna, a potem
przeradza się w tą miłość studencką, potem jest małżeństwo. Nagle się okazuje,
że po kilkunastu latach razem, osoby mają 30 parę lat i tak naprawdę do
końca się nie poznały wzajemnie, pozmieniały się i wtedy się rozstają. Wtedy
znalezienie partnera nie jest łatwe, ponieważ tak naprawdę najpierw warto
byłoby zacząć od odnalezienia samego siebie, a dopiero potem szukać kogoś
do małżeństwa, czy związku.
A
jak stworzyć szczęśliwy związek, małżeństwo? Jest jakaś recepta na to?
To są indywidualne recepty. Myślę, że każde
małżeństwo ma swoją. Warto natomiast nie przestawać szukać tej recepty, warto
się dogadać ze swoim partnerem, znaleźć właściwą osobę. Co znaczy znaleźć
właściwą osobę? To tę, która będzie chciała wspólnie z nami tworzyć ten
związek. Żeby związek nie był taki, jak ja chcę, czy taki jak chce druga
strona, tylko żeby związek był taką jakąś zupełnie nową wartością dla obojga
partnerów.
Jak
możemy sobie okazywać miłość?
Mieliśmy całą sesję poświęconą temu, jak okazywać
sobie miłość. Jest takie podejście mówiące o 5 językach miłości. Aby okazać drugiej stronie miłość, musimy
najpierw dowiedzieć się, co powinno zadziać się dla naszego partnera, by ten
poczuł się kochany. Dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jak mu tę miłość okazać.
Przykład: jeżeli osoba czuje się kochana, wtedy, gdy słyszy od partnera słowa:
kocham cię, jesteś dla mnie ważna, etc. to warto ich używać jak najczęściej.
Niestety w wielu związkach mąż zamiast mówić żonie, że ją kocha, myśli, że jak
powiedział to raz, w dniu ślubu, to wystarczy. Nie wystarczy.
A
co zrobić w sytuacji, kiedy związek czy małżeństwo przeżywa tzw. „ciche dni”?
Jak to przetrwać?
Trzeba przetrwać (śmiech). Z „cichymi dniami” jest
tak, że one się zwykle kończą (śmiech).
A
jeśli się nie kończą i para przeżywa jeszcze większy kryzys?
To są specjaliści: są psychologowie, są terapeuci.
Oni się bardzo dobrze specjalizują w udzielaniu pomocy tego typu parom i
nie demonizowałbym zawodu psychoterapeuty, że tylko osoby mocno zakręcone życiowo chodzą do
psychoterapeuty. Czasem spotkanie z terapeutą jest naprawdę odświeżające,
pokazujące nową perspektywę i zachęcam do tego typu poradnictwa, bo jest w
wielu wypadkach bardzo skuteczne.
Prowadzi
Pan również inne warsztaty. Czy może Pan coś o nich opowiedzieć?
Tak. Myśmy rozpoczęli nowy cykl warsztatów. Mieliśmy
warsztaty w Warszawie, w Bydgoszczy, w Olkuszu. To jest cykl, pt.: „Bariery ze Śmiechem”. Są to
warsztaty, dedykowane dla osób w wieku 25-55 lat. Dla osób, które czują, że są
na jakimś zakręcie życiowym. Czują, że z jednej strony chciałyby więcej od życia
otrzymywać, osiągać. Z drugiej strony nie potrafią tego zrobić. To tak, jakby
były na rondzie- jadą trochę do przodu, trochę do tyłu, trochę do przodu,
trochę do tyłu, a tak naprawdę stoją w miejscu. Warsztaty są zazwyczaj
weekendowe, pomagają zdefiniować to, co nas w życiu blokuje i przełamać te
blokady po to, by mieć radosne i owocne życie.
Jak
wyglądają te warsztaty?
Jest tam bardzo dużo indywidualnej pracy
uczestników, pracy w parach, pracy w mniejszych grupach czteroosobowych, pracy
w większych grupach, która następnie jest omawiana w odniesieniu o dostępne
modele teoretyczne. Na tej podstawie uczestnicy wyciągają wnioski, które mogą
wdrożyć w swoje życie.
Niedawno
wydał Pan książkę: „Refleksje ze Śmiechem”. Czy może Pan coś o niej
opowiedzieć? Co zawiera ta książka, jak to było z jej powstaniem? Skąd się w
ogóle pomysł wziął na tę książkę?
Pomysł na tę książkę powstał na „Barierach ze
Śmiechem”. Jedna z uczestniczek zauważyła posty, które umieszczamy na
facebook’u, na moim fanpage’u: Andrzej Śmiech. Podpowiedziała nam, że z tych
postów mogłaby powstać książka. W zasadzie nigdy nie patrzyliśmy z tej
perspektywy na naszą pracę, ale rzeczywiście jak wspólnie z drużyną siedliśmy i
zaczęliśmy to analizować, wybraliśmy te najciekawsze, rozbudowaliśmy je,
ubraliśmy w nowe zdjęcie i w ten sposób powstała książka.
Co
by Pan przekazał czytelnikom?
Serdecznie zapraszam do lektury. Ta książka jest
oczywiście do nabycia u nas na stronie, czyli: www.andrzejsmiech.com i w
księgarni Jacka Walkiewicza.
Dziękuję
za rozmowę.
fot. Andrzej Śmiech (https://www.facebook.com/smiechandrzej/?fref=ts)



