Drogie Owieczki!
Chciałabym rozpocząć cykl rozważań do niedzielnej Ewangelii. Nie wiem, na ile mi się to uda, by robić to co tydzień. Mam nadzieję, że jednak będzie to możliwe.
"Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych" (J 20, 1-9).
Jako pierwsze do Grobu pańskiego udały się kobiety. To musiało być naprawdę bardzo wcześnie, skoro było jeszcze ciemno. Możliwe, że było ok. 5-6 rano. Pierwszą osobą, która znalazła się przy grobie była Maria Magdalena, którą Jezus darzył szczególną sympatią. Stanął w jej obronie, gdy chcieli ją ukamienować. To ona biegnie do Szymona Piotra oraz do Jana, by podzielić się z nimi, że Jezusa nie ma w grobie. Obydwaj pobiegli za nią, by zobaczyć, czy faktycznie jest tak, jak to im opowiedziała. Maria Magdalena była pierwszą ewangelizatorką. To ona ogłosiła innym Dobrą Nowinę. Uczniowie dopiero wtedy zrozumieli, co Jezus im głosił, że po trzech dniach powstanie z martwych. Kobiety były pierwszymi, które przekazały wiadomość, że Jezus zmartwychwstał.
Dziś wiele ludzi żyje w biegu. Zatrzymują się gdzieś podczas pracy, by szybko coś zjeść. Rzadko kiedy ma ktoś czas, by się zatrzymać na chwilę refleksji, pomodlić się, a co dopiero z kimś porozmawiać. Obecnie kobiety biegają do innych, ale przeważnie po to, by o kimś poplotkować, obgadać, wyżalić się.
W zeszłą niedzielę, czyli w Niedzielę Palmową, kiedy wracałam z Drogi Krzyżowej ulicami mojego miasta, a było już późno po 22, zaczepił mnie trochę starszy ode mnie mężczyzna. Trochę się bałam, jak tak szłam sama, więc szłam przyspieszonym tempem. Jednak jakoś postanowiłam z nim dłużej porozmawiać. Zapytał mnie, co robię, czym się zajmuję. Powiedziałam mu, że wydałam książkę o przebaczeniu. Zaczęłam mu mówić na ten temat, jak i o Bogu i o spotkaniach mojej wspólnoty w katedrze. On przyznał mi się, że nie potrafi wybaczyć Bogu od 15 lat za to, że odebrał mu narzeczoną i nienarodzone dziecko. Powiedział, że nigdy nie wróci do Kościoła. Na koniec jednak poprosił mnie, bym się za niego pomodliła. To jest zawsze jakaś nadzieja. Czasem jak widać, kiedy chcemy szybciej wrócić do domu, to Jezus przysyła do nas zabłąkanych ludzi, którzy potrzebują, by ogłosić im Dobrą Nowinę. Idź i Ty, biegnij i głoś innym, że Jezus zmartwychwstał i ma moc zmienić ich życie! Pokazuj ludziom, że Bóg jest dobry! Bądź ewangelizatorem jak Maria Magdalena.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wulgarne komentarze będą usuwane!