sobota, 14 czerwca 2014

"W Tobie mam upodobanie"- relacja z tegorocznej Lednicy

Witaj Boża Owczarnio!

Równo tydzień temu uczestniczyłam w XVIII Spotkaniu Młodych na Lednicy, a dla mnie było to moje 8 spotkanie. Kto by pomyślał, że to już od 8 lat jeżdżę nad Lednicę! Jak ten czas szybko leci...

Wyjeżdżaliśmy o 2 w nocy z piątku na sobotę - 6 czerwca. Jeszcze przed wyjazdem pojechałam do koleżanki, z którą miałam później pójść na miejsce zbiórki. Trochę u niej posiedziałyśmy, a w tym czasie pisałam list, który mieliśmy przywieźć ze sobą na Lednicę. Ten list miał być listem miłosnym i pisanym przez nas do drugiej osoby w imieniu Boga, jakbyśmy pisali to, co Bóg chciałby przekazać tej osobie. Trochę mi zeszło z tym listem, ale widocznie taki miał być. Do mojej koleżanki przyszła jeszcze druga koleżanka i we trzy poszłyśmy na miejsce zbiórki. Uszłyśmy kawałek drogi, a tu autokar jechał w naszą stronę i takim sposobem zabrałyśmy się wcześniej :D

Droga autokarem minęła mi wyjątkowo szybko i spokojnie. Spałam bardzo spokojnie. Na Pola Lednickie dotarliśmy już po godzinie 8. Przy wejściu na Pole dostaliśmy tegoroczne gadżety: dowód osobisty z aktem wybrania Jezusa z racji XVIII spotkania (czyli pełnoletniego), książkę "Pasja" K. Emmerich, banknot wdzięczności oraz złoty pierścień z napisem: "W Tobie mam upodobanie" z racji tematu tegorocznego spotkania: "W imię Syna". Nie zabrakło oczywiście również śpiewnika i świecy. Moja grupa zajęła miejsce w sektorze B. Z racji, że było duże słońce i robiło się gorąco, poszłam od razu założyć krótsze spodenki. Rozłożyłam swoją karimatę i położyłam się, odpoczywałam. Gdy tak leżałam, nagle ni z tego ni z owego z Lednickiej sceny, czy też z radia, puścili taką piosenkę:
Przez jakiś czas nuciła mi się ta piosenka...Później wraz z moją drugą koleżanką, z którą siedziałam w autokarze, poszłyśmy do kaplicy Adoracji. Chciałyśmy przygotować się tam do Spowiedzi. Jednak było tam dla mnie za głośno, ludzie stali w kolejce po coś i nie mogłam się tam skupić. W dodatku wybrudziłam sobie kolana i musiałam pójść poszukać wody do mycia. Jednak wtedy krany były jeszcze bez wody! Ku mojemu zaskoczeniu zaczepili nas ewangelizatorzy i dali mi wodę! Mogłam się umyć i przynajmniej byłam czysta zewnętrznie! Chwilę z nimi porozmawiałyśmy, pomodliliśmy się razem, a na koniec nas przytulili :) To zdecydowanie moja ulubiona część! :D

Nie byłyśmy jeszcze zdecydowane, by pójść do spowiedzi, więc wróciłyśmy do kaplicy. Od tej pory zaczęła się we mnie walka wewnętrzna... Kiedy już się przygotowałam, spotkałam moją współlokatorkę i z nią pogadałam, a później dłuższy czas błąkałam się na Polu Spowiedzi, gdzie ustawić się w kolejkę. Prosiłam długo Ducha Świętego, by wskazał mi kapłana, do którego mam pójść. Przez ponad godzinę tak się błąkałam, aż w końcu usiadłam. Czekałam najpierw do jednego księdza, ale przedłużyło się tam przez rozmowę i w końcu zabrakło mi cierpliwości i poszłam do innej kolejki. W sumie tak czekałam kolejną godzinę lub nawet trochę dłużej... To była ciężka walka. W tym czasie dane mi było zobaczyć, jak wspaniałe jest Boże miłosierdzie, kiedy kapłani spowiadają się wzajemnie! Ta Spowiedź była dla mnie o tyle wyjątkowa, że mogłam sobie siedzieć na trawie pod parasolem, który trzymał spowiednik. To była również moja pierwsza spowiedź na Lednicy!

Po spowiedzi wróciłam do swojego sektora, a wtedy dowiedziałam się podczas Nabożeństwa Pokutnego, że księża mają po spowiedzi namaszczać olejkiem radości. A że nie zostałam namaszczona, to postanowiłam pójść do jakiegoś księdza. Tak o to takim trafem znalazłam się u modlitwy wstawienniczej, gdzie stali księża z olejkiem radości. Bóg tak chciał, że poszłam do modlitwy wstawienniczej i po raz tysięczny przypomniał mi o miłości do mnie, że jestem Jego umiłowaną córką i że we mnie ma upodobanie. Odkryłam, że Bóg jest bardziej uparty niż ja! :D Tak długo będzie nam o czymś przypominał, aż w końcu w to uwierzymy i przyjmiemy sercem! Wróciłam znów do mojego sektora, a chwilę później zabrała mnie koleżanka ze wspólnoty i wzięła mnie ze sobą w tzw. miejsca dla VIPów, gdzie można wejść jedynie mając specjalną legitymację lub kamizelkę. Byłam z tyłu RYBY, również na chwilę nad jeziorem, a nawet przez pewien czas miałam okazję być ochroniarzem!
W jednym z sektorów za moim, dwóch księży rozkręcało zabawę i prowadzili taniec, który ludzie tańczyli stojąc jeden za drugim. To był bezcenny widok! Tańczyli pod rytm tej piosenki:

Później wreszcie były tańce lednickie, tak długo przeze mnie oczekiwane! A co mnie bardzo ucieszyło, okazało się, że moja koleżanka miała spowiedź z całego życia i doświadczyła Nowego Życia! Kiedy śpiewaliśmy, pokazywaliśmy gesty do tegorocznej piosenki i gdy był gest miłości - skrzyżowanie rąk na piersiach, to stwierdziłam, że to jest gest przytulenia i wraz z moimi koleżankami, wszystkie się przytulałyśmy! To było piękne! W międzyczasie był pokaz akrobatyczny samolotu, z którego wyskoczył skoczek, trzymając w ręku Pismo Święte- czyli Miłosny List Boga do człowieka. Również było wiele innych atrakcji, jak taniec z kwiatami, taniec "orłów". Niesamowity był moment, kiedy mieliśmy położyć się na brzuchu na ziemi i śpiewając pieśń "Podnieś mnie Jezu", wstać z ziemi. To było mega doświadczenie!

I to ciągłe mówienie przez o. Jana Górę: "KOCHAM WAS" :D W pewnym momencie zanim to powiedział, to ja powiedziałam koleżankom, że zaraz to pewnie powie. Potem tak wyszło, że powiedziałam im, że ja też je kocham, a jakaś dziewczyna przede mną odpowiedziała mi, że oni też mnie kochają! :D To było bardzo miłe i zaskakujące!
Punkt kulminacyjny- EUCHARYSTIA i ta 15 minutowa procesja wejścia... tak wielu było księży! Poruszające kazanie bpa Rysia, uwielbienie poprzez taniec! Mega wrażenie sprawiło na mnie wspólne wyśpiewanie przez wszystkich "STO LAT" dla o. Jana Góry, który następnego dnia obchodził swoją 40 rocznicę święceń kapłańskich! To było dla mnie coś wręcz nie do opisania! Na koniec posłanie wolontariuszek na misje i wręczenie im krzyży misyjnych, wśród których znalazła się moja bliska koleżanka. To była dla mnie wielka radość! Po Mszy Świętej nasz duszpasterz namaszczał nas olejkiem radości, więc drugi raz zostałam namaszczona! Mogliśmy posłuchać przesłania Papieża Franciszka, a na koniec jeszcze zobaczyć przepiękny pokaz ogni wraz z tańcem! To była dla mnie wyjątkowa Lednica i jedna z lepszych, na jakich byłam! Jak to krzyczeli Siewcy Lednicy: WIWAT!

Na koniec dla Was tegoroczna pieśń:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane!