czwartek, 22 grudnia 2016

Minął rok od cudu!

Kochane Boże owieczki!

Postanowiłam częściej tu pisać. W zeszłym roku nie napisałam ani jednego wpisu, ponieważ wtedy pisałam pracę magisterską, później pracowałam kilka miesięcy, a potem jeszcze dużo zła się działo w moim życiu, więc nie chciałam tu nic pisać. Jednak dokładnie rok temu, czyli 22 grudnia 2015 r. wydarzyło się coś bardzo ważnego, czym chciałabym się z Wami podzielić. To będzie również fragment z mojej książki, która już na dniach zostanie wydana. Myślę, że po Świętach będzie już w sprzedaży.

W mojej książce napisałam tak:

22 grudnia 2015 roku poprosiłam wstawienników (osoby posługujące modlitwą wstawienniczą), aby przeprowadzili mnie przez modlitwę przebaczenia. Opowiedziałam im całą sytuację. Poprowadzili mnie przez modlitwę uwolnienia według pięciu kluczy Neala Lozano. Więcej na ten temat możesz przeczytać w jego książce: Modlitwa uwolnienia. Musiałam najpierw wybaczyć wszystko samej sobie i wyrzec się wielu złych duchów, które miały na mnie wpływ. Dopiero po tym, gdy to zrobiłam, przebaczałam innym. Po tej modlitwie czułam, że Jezus uwolnił mnie od tego nieprzebaczenia i od wielu innych rzeczy. To była długa i zarazem ciężka modlitwa, ale dokonała cudu w moim życiu! Poczułam wielką ulgę w sercu i doświadczyłam pokoju oraz radości.
Przemiana dokonała się również w mojej rodzinie. Pierwszy raz od wielu lat miałam bardzo spokojne Święta Bożego Narodzenia. Na nowo polubiłam ten Bożonarodzeniowy czas i już nie denerwowało mnie śpiewanie kolęd. Najważniejsze jednak było to, że nie tylko ja zmieniłam nastawienie do moich rodziców, ale również oni zaczęli mnie inaczej traktować.
Adwent 2015 roku był dla mnie prawdziwym radosnym oczekiwaniem, a Jezus prawdziwie narodził się na nowo w moim sercu, które dał mi nowe, bym potrafiła kochać i wybaczać. Jezus uwolnił mnie od nieprzebaczenia, rozwiązał kajdany, które miałam w sobie. Przemienił moje serce! Nie ma w nim żalu i goryczy, ani pretensji. Jest przepełnione radością i pokojem. Przebaczenie uzdrawia i uwalnia serce! Chwała Panu za łaskę przebaczenia!

O jeszcze innym cudzie związanym z przebaczeniem, przeczytacie na samym końcu w mojej książce. To jest tylko fragment.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Moja święta przyjaciółka

Kochana owczarnio!

Nie miałam możliwości z kim się tym podzielić, więc pomyślałam, że mogę się z Wami podzielić na moim blogu. To, czego ostatnio doświadczam od listopada, to jest niesamowite i przekracza ludzkie myślenie!

Nigdy nie zastanawiałam się nad wymawianymi słowami w wyznaniu wiary, czyli w Składzie Apostolskim. Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym, czy ja tak właściwie, tak naprawdę wierzę w to wszystko, a szczególnie w końcowe słowa:
"Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny". Chodzi mi tu głównie o "świętych obcowanie". Od 1 listopada br. mogę teraz stanowczo stwierdzić, że WIERZĘ, prawdziwie wierzę w ŚWIĘTYCH OBCOWANIE!

A wszystko zaczęło się od zasypiania... na modlitwie! Tak, właśnie od zasypiania na modlitwie. Zaczęło mi się to często zdarzać, choć w nocy się zaczęłam wysypiać. Byłam na Adoracji w ciszy i tak się modliłam, aż nagle usnęłam. Kiedy wstałam, postanowiłam przeczytać fragment z Pisma Świętego. Przeczytałam ze 2 razy i znów usnęłam. Wtedy też dowiedziałam się, że i święci tak mieli, a dokładniej miała tak św. Tereska od Dzieciątka Jezus (z Lisieux). Później święta ta zaczęła się do mnie "dobijać" na różne sposoby. Znajomy ksiądz szukał kogoś, kto mógłby zrobić plakat zachęcający na dni skupienia i jak się okazało, te dni skupienia organizowały siostry Tereski od Dzieciątka Jezus! Potem koleżanka na fb wysłała mi w wiadomości grafikę z cytatem tej świętej. Zamieszczam go poniżej.
Później znajoma siostra zakonna pożyczyła mi książkę do przeczytania i właśnie o tej świętej! 1 listopada pojechałam z moją grupą ze wspólnoty na Adorację wieczystą do Skarżyska-Kamiennej. Tam zobaczyłam siostrę zakonną w habicie. Zastanawiałam się, jakie to może być zgromadzenie. Domyślałam się, że może to karmelitanka. W domu znalazłam informacje w Internecie, że tam są karmelitanki od Dzieciątka Jezus! Zaczęłam się zastanawiać, co ta święta chce ode mnie. Zapytałam znajomego ojca karmelitę i odpowiedział mi, że "ona tak zaczepia tych, których wybrała" i że chce się ze mną zaprzyjaźnić. Jedna osoba ze wspólnoty powiedziała mi, że ta święta chce mi pomóc w wyjściu z błędnego koła, w którym się znalazłam i wyprowadzi mnie na prostą drogę. Zaczęłam szukać coraz więcej informacji na temat tej świętej. W dodatku, kiedy robiłam porządki, znalazłam w jednej z moich szuflad w biurku relikwiarzyk św. Tereski! Nawet nie wiem, skąd go tam miałam i kto mi go dał, bo ja go nie kupiłam. To bardzo namacalne obcowanie ze świętymi!
Przeczytałam jedną książkę o niej, a potem drugą z jej słowami, jej ostatnimi rozmowami z jej siostrą. Dzięki tym książkom dowiedziałam się, że i ona tak miała, że każdy uważał, że się nad sobą rozczula, że jest powolna. Nikt jej nie wierzył w jej chorobę, ani w to, czego duchowo doświadczała. Zasypiała na modlitwie, czuła bliską obecność diabła. Raz nawet poprosiła siostry, by pokropiły jej łóżko wodą święconą. Św. Tereska miała mocne dręczenia przeciwko wierze, miała koszmary senne, nocne dręczenia i miała trudność w odmawianiu różańca!
Kiedy zaczęłam się przyjaźnić ze św. Tereską, zaczęłam ją prosić o łaski dla siebie i innych. W imieniny mojego spowiednika poprosiłam ją, by zesłała mu deszcz róż. A wieczorem na Mszy dostał cały bukiet białych róż! Św. Tereska mówiła, że po jej śmierci będzie zsyłała deszcz róż, czyli deszcz łask. Gdy miałam mocne dręczenia złego w nocy, wezwałam św. Tereską i od razu wszystko ustało! Słyszałam wtedy jakby jej słowa i szeptała do mnie taki zarówno dziecinnym, ale kobiecym głosem: "Dziecko Boga, zaufaj". Diabeł boi się św. Tereski! Znalazłam piękną, krótką nowennę za jej wstawiennictwem i odmówiłam ją w intencji, by koszmary senne i dręczenia złego, które miałam w nocy od 12 lat, czyli zaczęły się, kiedy miałam ok. 14 lat, by w końcu minęły. Każdego dnia nowenny widziałam róże. W noc po zakończeniu nowenny, dręczenia znikły i koszmary senne również! Wreszcie po ponad 12 latach śpię spokojnie w nocy, bez lęku, bez płaczu, bez krzyku, bez bólów serca! Jezus mnie uwolnił za wstawiennictwem mojej świętej przyjaciółki!
Mój spowiednik mi potwierdził, bym trzymała się św. Tereski i że to jest moja droga. Powiedział, że nie każdy ma taki kontakt ze świętymi, taką opiekę duchową. Cały czas mi przypomina, bym się jej trzymała, że ona mi pomoże w trudnym czasie przez to świętych obcowanie :)
A czy wy wierzycie w Świętych obcowanie? Czy macie swojego świętego przyjaciela?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

"Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca"

Kochane, drogie owieczki!

Znów dawno tu nic nie pisałam, ale postanowiłam w końcu jakoś się ogarnąć i zmotywować, by tu coś napisać. Szczególnie zmotywowało mnie to, że zobaczyłam, że w tym roku napisałam tu tylko 4 posty! W porównaniu do poprzednich lat, to bardzo, bardzo mało. Aczkolwiek więcej niż w 2015 roku, bo wtedy nic nie napisałam! Chociaż od września mam bardzo dużo czasu wolnego, ponieważ znów nie pracuję, to jednak jakoś ciężko mi tu coś pisać. 

W poprzednim wpisie wspomniałam Wam o tym, że chciałabym wydać swoją książkę i umieściłam fragment tej książki. Pisałam, że potrzebuję 3000 zł jako wkładu autorskiego. Wydawnictwo w końcu zeszło na niższą kwotę, W dodatku Bóg się tak zatroszczył, że zesłał mi dofinansowanie, które dostałam dzięki znajomemu z Warszawy. Tak się stało, że we wrześniu podpisałam umowę wydawniczą! Od tamtego czasu musiałam nanosić wiele poprawek tekstu, aż w końcu trafiło do wydawnictwa. Od ponad miesiąca wydawnictwo robi korektę i wszystkie inne potrzebne prace nad tekstem. W tym tygodniu mam dostać moją książkę od wydawnictwa i nanieść korektę autorską. Możliwe, że za jakieś 2-3 tygodnie moja książka zostanie wydana! W umowie z wydawnictwem mam, że książka musi zostać wydana najpóźniej do 31 grudnia. Fragment książki, który umieściłam w lipcu, będzie nieco zmieniony w książce z pewnych względów. Tu na blogu piszę pod pseudonimem, dlatego te osoby, które chciałyby kupić moją książkę, proszę Was o wysłanie do mnie wiadomości na profilu fb mojego bloga. Wtedy podam wszelkie potrzebne informacje. 
Wiem, że ta książka to Boże dzieło, więc Bóg spełnia moje marzenia! Kto by pomyślał, że kiedykolwiek wydam książkę! Wydawca powiedział, że rzadko kiedy wydawnictwa wydają debiutantów.

"Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca" (Ps 37, 4).